Sąd administracyjny rozpatrzył dziś cztery skargi na ustanowienie strefy czystego transportu w Krakowie. Trzy z nich odrzucił, w przypadku czwartej stwierdził jedynie niewielkie uchybienia. To ważny wyrok, bo pokazuje, że prawo de facto nie istnieje.

- Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że strefa czystego transportu jest zgodna z prawem.
- Uchylono niektóre zapisy, dotyczące m.in. dojazdu do placówek medycznych powiązanych z NFZ.
- Przeciwnicy strefy zapowiadają, że ich kampania przeciwko SCT nie jest jeszcze skończona.
14 stycznia 2026 r. odbyła się rozprawa Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotycząca rozpatrzenia skarg na ustanowienie w Krakowie strefy czystego transportu, tzn. objęcia opłatami wjazdowymi osób niezameldowanych w Krakowie, nawet jeśli prowadzą tam działalność gospodarczą.
Z opłat zwolnione są samochody benzynowe z normą Euro 4 lub wyższą oraz diesle z normą Euro 6. Nie mogę napisać „lub wyższą”, bo żadnej wyższej nie ma. Opłaty mają charakter tymczasowy – wprowadzono je na 3 lata, potem wjazd autami niespełniającymi normy będzie w ogóle zakazany.
Sąd rozpatrzył cztery skargi
Są to skargi gminy Skawina, radnego Wieliczki Bartłomieja Krzycha, posła Andrzeja Adamczyka oraz wojewody małopolskiego.
Trzy pierwsze odrzucono w całości. Czwartą, domagającą się stwierdzenia nieważności uchwały o SCT w całości – sąd uwzględnił w niewielkim stopniu.
Dokładnie to zwrócił uwagę tylko na dwa problemy. Pierwszy to niejasna definicja mieszkańca Krakowa. Ktoś, kto jest w Krakowie zameldowany, niekoniecznie musi być w nim zamieszkały. Zwolnienia ze strefowych restrykcji powinny zdaniem sądu dotyczyć tylko osób faktycznie zamieszkałych w Krakowie.
Jako słowo komentarza można dodać, że polskie rozróżnienie między meldunkiem a zamieszkaniem to relikt czasów PRL, kiedy to obywatel musiał nieustannie się „meldować” gdzie jest i należałoby to w ogóle usunąć, a miejsce zamieszkania po prostu deklarować w razie potrzeby.
Drugi problem zauważony przez WSA to niepotrzebne zróżnicowanie wjazdu w celach medycznych. Obecnie można wjechać bezpłatnie do strefy w celu realizowania świadczeń medycznych tylko jeśli udajemy się do podmiotu mającego umowę z NFZ.
Sąd stwierdził, że jest wiele placówek ochrony zdrowia, które takiej umowy nie mają, bo nie muszą i nie istnieje powód, dla którego dojazd do tych z umową miałby być bezpłatny, a do tych bez umowy – płatny. Sąd stwierdził nieważność tego fragmentu uchwały, ale on dalej obowiązuje, a wyrok jest nieprawomocny, więc na razie jadąc do prywatnej placówki medycznej w Krakowie trzeba wnieść opłatę za wjazd do strefy.
Strefa czystego transportu w Krakowie – mój komentarz do sprawy
Prawo w Polsce ma charakter doraźny, czego potwierdzenia znajdujemy codziennie w działaniach rządu czy samorządów. Osoby będące w danym momencie u władzy mogą wprowadzić dowolny przepis, dowolną restrykcję i ograniczenie, a jakiekolwiek zasady tworzenia tego prawa – zupełnie zlekceważyć.
Nigdzie nie wyjaśniono, dlaczego osoby, które kupiły samochód z 2013 r. muszą płacić za wjazd do Krakowa, a te które kupiły auto z 2014 r. – nie muszą (oba samochody spełniają tę samą normę emisji).
Nie wiadomo, dlaczego Kraków, który odnotował przekroczenia tlenków azotu w jednym miejscu (mniej więcej na 0,1 proc. powierzchni miasta i to w 2024 r.) wprowadził strefę na 60 proc. powierzchni miasta. Nikt tego nigdy nie wyjaśnił.
Nie wiadomo, skąd wzięła się powtarzana regularnie informacja o 300 nadmiarowych zgonach rocznie powodowanych przez spaliny samochodowe i jak to się ma do zakazu palenia w kominkach w Krakowie wprowadzonego kilka lat temu.
W 2025 r. nie odnotowano przekroczeń w ogóle, a jednak prezydent Krakowa wraz z radą miasta parli do wprowadzenia strefy w najbardziej restrykcyjnej formie, o wiele ostrzejszej niż strefy niemieckie – w mieście, które ma zero linii metra.
Na koniec warto przypomnieć, że bardzo zła jakość powietrza w Polsce występuje najczęściej w mroźne dni, zwłaszcza wieczorami i w weekendy, a największe przekroczenia występują w małych miastach. W swoim czasie rekordy biły podwarszawski Otwock oraz powiatowe Siedlce, gdzie zdarzały się kilkunastokrotne przekroczenia norm pyłów zawieszonych. A źródłami tlenków azotu w mieszkaniach są przede wszystkim kuchenki gazowe.
Można te wszystkie prawdy powtarzać w nieskończoność i w nieskończoność też zadawać trudne pytania o zasadność stref czystego transportu w ogóle. A odpowiedź jest bardzo prosta: polski park samochodowy się starzeje, więc koncerny motoryzacyjne nie zarabiają dostatecznie dużo wagonów pieniędzy. Nie musicie się w ogóle martwić o te strefy jeśli kupicie nowy samochód elektryczny, najlepiej w kilkuletnim finansowaniu.

