
Senat rzutem na taśmę przyjął poprawki do kluczowej ustawy o wsparciu dla firm energochłonnych. Zniknął m.in. konkursowy charakter pomocy, który budził sprzeciw w Pałacu Prezydenckim. Jak pisaliśmy w Zero.pl, Karol Nawrocki był o krok od weta. Co teraz? – Prezydent zawsze zbiera kilka niezależnych opinii i podejmuje decyzje – słyszymy w Pałacu.
- Senatorowie przyjęli we wtorek wieczorem poprawki do ustawy o wsparciu przedsiębiorstw energochłonnych w latach 2027-2030.
- Zlikwidowano m.in. mechanizm konkursowy decydujący o przyznaniu wsparcia.
- Jak pisaliśmy na łamach Zero.pl, prezydent Karol Nawrocki rozważał zawetowanie ustawy. Otoczenie głowy państwa wskazywało na korupcjogenny charakter konkursu.
- Czy teraz głowa państwa jest bliższa podpisania ustawy? W Kancelarii Prezydenta słyszymy, że nadal ma ona wiele mankamentów, ale kierunek jest słuszny – w obliczu wysokich cen energii wsparcie dla firm jest po prostu konieczne.
Polskie firmy energochłonne – czyli przedsiębiorstwa, w których koszty zakupu nośników energii stanowią bardzo duży udział w kosztach produkcji – mają otrzymać w latach 2027-2030 wsparcie od rządu. Łączna pula środków przeznaczonych na łagodzenie skutków wysokich cen energii dla przemysłu wyniesie 4,8 mld zł, w tym 800 mln zł w 2027 r., po 1,6 mld zł w latach 2028–2029 oraz 800 mln zł w 2030 r.
Wsparcie dla firm ze zmianami. Groźba prezydenckiego weta zmieniła pole gry?
Mechanizm przydzielania wsparcia, który zaproponował rząd, zakładał wprowadzenie konkursu. O tym, do których firm trafią pieniądze, miały decydować specjalne komisje.
Jak pisaliśmy na łamach Zero.pl, mechanizm ten wzbudził poważne wątpliwości w Pałacu Prezydenckim. Nasze źródło w Kancelarii Prezydenta RP wskazywało, że procedura konkursowa niesie ze sobą ryzyko całkowicie arbitralnego przyznawania wsparcia, a także korupcji. – Przy ograniczonym budżecie cała pula może skoncentrować się w kilku firmach. Tym samym ustawa może nie stanowić żadnej pomocy dla branży, a tylko transfer środków do wąskiej grupy podmiotów wskazanych przez rząd – usłyszeliśmy.
Czytaj więcej: Miało być wsparcie dla polskich firm, są zastrzeżenia. „Prezydent rozważa weto”
Mechanizmu konkursowego jednak nie będzie. We wtorek Senat przyjął poprawki do ustawy zgłoszone przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Zlikwidowano komisję konkursową oraz ocenę punktową wniosków. W przypadku, gdy łączna kwota wniosków o wsparcie przekroczy pulę środków, wypłaty będą proporcjonalnie obniżane. Przykładowo, jeżeli budżet na wsparcie dla firm energochłonnych w danym roku pokrywa 60 proc. sumy wsparcia, o które wnioskują przedsiębiorstwa, każde z nich otrzyma 60 proc. kwoty, o jaką wnioskowało.
Taka zmiana wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Pałacu. Jeszcze przed debatą nad projektem w Senacie usłyszeliśmy w KPRP, że do ustawy powinien być wprowadzony mechanizm, zgodnie z którym ustalana będzie należna pomoc dla każdej firmy spełniającej obiektywne warunki.
– Nawet częściowa dopłata zrekompensuje koszty najdroższej energii w UE i pozwoli na sfinansowanie części inwestycji poprawiających konkurencyjność – podkreśla nasz rozmówca z otoczenia Karola Nawrockiego. – Proporcjonalna redukcja jest przewidziana w zatwierdzonym przez Komisję Europejską programie niemieckim.
Według Eurostatu, w drugiej połowie 2025 r. średnia cena energii elektrycznej dla firm w Polsce wynosiła 191,50 euro za MWh, przy unijnej średniej na poziomie 183,70 euro za MWh.
Wsparcie, ale w zamian za zielone inwestycje
Wsparcie dla firm energochłonnych – hut, cementowni czy podmiotów z branży chemicznej – opiera się na unijnych wytycznych CISAF (Clean Industrial Deal State Aid Framework). To oznacza, że beneficjenci dostaną pomoc w zamian za zobowiązanie się do inwestycji w kierunku zielonej transformacji. Będą musieli zadeklarować, że przeznaczą co najmniej 50 proc. ekwiwalentu otrzymanego wsparcia na dekarbonizację, inwestycje w OZE czy poprawę swojej efektywności energetycznej.
Rząd chce sfinansować wsparcie dla firm energochłonnych z podwyżki CIT dla największych podmiotów osiągających przychody powyżej 50 mln euro, działających m.in. w branży wydobycia ropy i gazu, handlu paliwami oraz przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej. Stawka CIT dla tych podmiotów, według projektu ustawy, wzrośnie z 19 proc. obecnie do 30 proc. w 2027 r., w 2028 r. zostanie obniżona do 26 proc., w 2029 r. do 23 proc., a od 2030 r. wróci do poziomu podstawowego.
Problematyczne 2,4 mld zł
Rząd zakłada, że z tej podwyżki CIT do budżetu wpłynie dodatkowo ok. 7,2 mld zł. Jednak nie chce przeznaczyć na wsparcie dla firm energochłonnych całej tej sumy, a wspomniane 4,8 mld zł. Senat nie wprowadził tutaj żadnych poprawek, a do tego aspektu ustawy Karol Nawrocki też ma zastrzeżenia.
Czytaj także: Trzynaście porozumień i trzy miliardy deficytu. Co naprawdę Tusk przywiózł z Indii?
Pałac Prezydencki chciałby, aby różnica – czyli ok. 2,4 mld zł – też trafiła do przemysłu. – Skierowanie tej różnicy na wsparcie pozwoliłoby zwiększyć pulę o 50 proc., do 7,2 mld zł, przed uwzględnieniem kosztów obsługi programu – słyszymy.
Co zrobi Karol Nawrocki?
Poprawkami Senatu zajmie się teraz Sejm. Jaką decyzję podejmie Karol Nawrocki, jeśli Sejm nie zrobi żadnej wolty i nie „odkręci” senackich poprawek? Jak mówi Zero.pl przedstawiciel KPRP zastrzegający sobie anonimowość:
– Ustawa nadal ma wiele mankamentów. Dobrze, że choć część została naprawiona. Z drugiej strony kierunek, to jest wsparcie dla firm energochłonnych, jest konieczny, bo mamy najwyższe ceny dla przemysłu w UE. Niemniej wsparcie jest niewystarczające.
Prezydent będzie rozważał wszystkie te aspekty – wynika z naszych informacji. Do decyzji o podpisie bądź zawetowaniu ustawy wciąż jeszcze daleko.
– Nigdy nie wiadomo, co zrobi Pan Prezydent. Zawsze zbiera kilka niezależnych opinii i podejmuje decyzje – mówi nasze źródło.
Rząd chce, aby mechanizm wsparcia dla firm energochłonnych zaczął działać od 1 stycznia 2027 r. Polski program oparty na CISAF musi jeszcze zostać notyfikowany w Komisji Europejskiej.
Może zainteresuje Cię także:

