
Układ Trump-Putin działa. Rosja z dnia na dzień zwiększyła produkcję paliw, by realizować warunki porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi – porozumienia kontrowersyjnego, bo ratującego wojenny budżet Kremla i niweczącego ukraińskie sukcesy związane z atakami dronowymi na rosyjskie rafinerie.
- Rafinerie w Rosji zwiększają obroty.
- Władimir Putin chce wywiązać się z postanowień umowy paliwowej z Donaldem Trumpem.
- Układ już zmienia rynek – rosyjski diesel wraca na światowe rynki.
Rosyjskie rafinerie zwiększyły przerób ropy naftowej o 25 proc. w drugiej połowie października w porównaniu z początkiem miesiąca, do ok. 5 mln baryłek dziennie – podaje Reuters, powołując się na branżowe źródła. Stało się to po tym, jak ustały ataki ukraińskich dronów na zakłady przemysłu petrochemicznego w Rosji.
Czytaj także: Spotkanie Zełenskiego i Putina „już niebawem”. Trump zapowiada postępy w negocjacjach
Układ Trumpa z Putinem już zmienia rynek paliw
Kilka dni po zawarciu umowy na dostawy oleju napędowego z Rosji – czyli 11 października – prezydent USA Donald Trump ogłosił „rozejm energetyczny” między Rosją a Ukrainą. Władze rosyjskie poinformowały później, że do ostatnich uderzeń w tym miesiącu – wymierzonych w rafinerie w Riazaniu i Surgucie – doszło w połowie października, a po 16 października żadne kolejne ataki nie miały już miejsca.
Trump jeszcze we wrześniu wezwał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do zakończenia ataków na rafinerie. Starania Białego Domu wynikały z trudnej sytuacji na amerykańskim rynku paliwowym oraz presji politycznej przed nadchodzącymi wyborami do Kongresu. Miały na celu obniżenie cen paliw i stworzenie zachęty dyplomatycznej do deeskalacji konfliktu. Ale jednocześnie zniweczyły sukcesy, które Ukraina odnosiła dzięki atakom dronowym na rosyjskie rafinerie – Kreml został w ich wyniku zmuszony do ograniczenia eksportu paliw, bo na rynku wewnętrznym pojawiły się niedobory.
Porozumienie Trumpa z Putinem zakłada, że Moskwa dostarczy na rynek w USA, a także na rynki globalne, 300 tys. ton diesla natychmiast, tj. jeszcze w październiku, kolejne 500 tys. ton w listopadzie, a w dalszym terminie 1 mln ton i 3 mln ton. Pierwszy statek z rosyjski dieslem dla Stanów Zjednoczonych już wypłynął – stało się to 23 października. Jednostka pod maltańską banderą wyruszyła z portu w Primorsku i ma dotrzeć do Nowego Jorku 7 listopada.
Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak poinformował we wtorek 27 października, że przywracanie pracy instalacji rafineryjnych w Rosji przebiega sprawnie i szybko.
Rosyjski diesel wraca do gry
Wraz ze wzrostem przerobu ropy rafinerie w Rosji zwiększyły produkcję oleju napędowego, o który najbardziej chodziło Donaldowi Trumpowi – a dzięki porozumieniu z USA częściowo wznowiono jego eksport.
W USA olej napędowy jest wykorzystywany głównie w transporcie ciężarowym i rolnictwie. Dodatkowo wiele gospodarstw domowych ogrzewa się olejem opałowym o składzie zbliżonym do diesla. To dlatego wzrost cen tego paliwa i związany z tym wzrost obciążeń dla konsumentów spędzał sen z powiek Donalda Trumpa (historyczny rekord padł 21 września, kiedy za galon diesla, tj. za ok. 3,8 l, płacono powyżej 6,5 dol.).
Czytaj także: Putin rozmawiał z Trumpem. Padła propozycja dot. zakończenia wojny na Ukrainie
Według informacji przekazanych Reutersowi przez branżowe źródła, w październiku rosyjskie rafinerie zwiększyły produkcję oleju napędowego o co najmniej 50 tys. ton dziennie, osiągając poziom 225 tys. ton na dobę (czyli około 1,7 mln baryłek dziennie). Z tej ilości ok. 80 tys. ton dziennie mogło być przeznaczone na eksport.
Zwiększenie eksportu z Rosji nie ma na razie większego przełożenia na ceny diesla. Inwestorzy o wiele mocniej zareagowali na informację, że w 2027 r. wzrośnie podaż oleju napędowego z Indii dzięki uruchomieniu nowych mocy rafineryjnych w tym kraju. W efekcie najpopularniejszy kontrakt grudniowy na diesel – Gasoil Low Sulphur notowany na giełdzie ICE w Londynie – we wtorek potaniał o prawie 5 proc., a w środę rano kontynuuje spadki.