Sukcesem zakończyło się referendum w Krakowie ws. odwołania dotychczasowego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Ustępujący włodarz miasta wydał oświadczenie, w którym podziękował mieszkańcom i przyjął porażkę. Stolicę Małopolski czekają przyspieszone wybory.

- Frekwencja w referendum w Krakowie dotyczącym odwołania prezydenta wyniosła 29,99 proc., przekraczając wymagany do uznania ważności głosowania próg. Nie udało się za to uzyskać wystarczającej frekwencji do odwołania rady miasta.
- Prezydent Aleksander Miszalski podziękował zwolennikom i krytykom za udział w referendum i przekazał, że porażka jest dla niego lekcją. „Dziś chcę zaapelować o jedno - żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą” – napisał.
- Teraz kierowanie miastem przejmie wyznaczony przez premiera komisarz. Przyspieszone wybory powinny odbyć się wciągu najbliższych 90 dni.
„Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem. (...) Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo” – napisał Aleksander Miszalski w mediach społecznościowych.
Ustępujący gospodarz Krakowa wspomniał w swoim wpisie, że rozumie iż część jego decyzji poskutkowała spadkiem zaufania mieszkańców. „Ale nigdy nie przestałem myśleć o Krakowie z troską i odpowiedzialnością. Przed naszym miastem są wielkie wyzwania: plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji i jakość życia. Dlatego dziś chcę zaapelować o jedno - żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą. Bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki” – zaapelował.
Próg ważności referendum dotyczącego odwołania prezydenta miasta wynosił około 27 proc., natomiast w przypadku rady miasta konieczne było przekroczenie 30,6 proc. W Krakowie konieczne będzie przeprowadzenie wyborów przedterminowych. Jak informuje Krajowe Biuro Wyborcze, powinny one odbyć się w ciągu 90 dni od daty odwołania organów miasta. Wybory zarządza Prezes Rady Ministrów po zasięgnięciu opinii Państwowej Komisji Wyborczej. Kalendarz wyborczy może zostać skrócony względem standardowych terminów przewidzianych w Kodeksie wyborczym.
Kraków zagłosował nie tylko przeciw Miszalskiemu, ale też Tuskowi i całej KO
Wejście komisarza
Do czasu wyboru nowych władz miastem będzie kierował komisarz. Taką osobę wskazuje premier. Komisarz przejmuje obowiązki prezydenta miasta i odpowiada za bieżące funkcjonowanie samorządu oraz administracji miejskiej do momentu zaprzysiężenia nowego prezydenta Krakowa. Nie podejmuje jednak strategicznych decyzji politycznych wykraczających poza podstawowe zarządzanie miastem.
Referendum było efektem narastającego niezadowolenia części mieszkańców z działań władz Krakowa. Krytyka wobec Aleksandra Miszalskiego dotyczyła między innymi polityki komunikacyjnej, utrudnień związanych z organizacją ruchu w centrum miasta, przeciągających się inwestycji oraz sporów wokół zmian urbanistycznych.
Część mieszkańców i środowisk społecznych zarzucała władzom również brak wystarczającego dialogu z krakowianami oraz chaos organizacyjny przy realizacji niektórych projektów miejskich. Przeciwnicy prezydenta wskazywali także na rosnące koszty życia w mieście i problemy związane z zarządzaniem transportem publicznym.
Zwolennicy Aleksandra Miszalskiego podkreślali natomiast, że wiele kontrowersyjnych decyzji było kontynuacją wcześniejszych planów rozwoju miasta, a część inwestycji wymaga czasu i powoduje tymczasowe utrudnienia. Argumentowali również, że referendum miało silny wymiar polityczny.
Kraków najpewniej stanie przed koniecznością organizacji jednej z najważniejszych kampanii samorządowych ostatnich lat. W najbliższych tygodniach powinny rozpocząć się rozmowy dotyczące przyszłego układu sił w stolicy województwa małopolskiego. Na „starcie” do nowych wyborów zgłaszać już teraz zaczęli się kandydaci. Pierwszym ma być Bartosz Bocheńczak z Konfederacji.