Burmistrz Wołomina Elżbieta Radwan zaapelowała o natychmiastowe działania ws. nielegalnego składowiska toksycznych substancji. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ocenił stan składowanych tam pojemników z toksycznymi substancjami jako krytyczny.

- Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska uznał stan pojemników na składowisku w Wołominie za krytyczny.
- Istnieje ryzyko rozszczelnienia i wycieku toksycznych substancji.
- Na działce przy ul. Łukasiewicza 11 w Wołominie znajduje się kilka tysięcy beczek z niebezpiecznymi odpadami. Kontrole wykazują ich postępującą korozję i coraz częstsze wycieki.
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ocenił, że stan pojemników z toksycznymi substancjami na nielegalnym składowisku przy ul. Łukasiewicza 11 w Wołominie jest krytyczny. Burmistrz Elżbieta Radwan przekazała, że istnieje ryzyko rozszczelnienia i wycieku.
Prezydent ułaskawił trzy osoby. Ministrowie podali szczegóły
Na działce znajduje się kilka tysięcy beczek mauzerów oraz innych pojemników z substancjami toksycznymi, żrącymi i niebezpiecznymi.
„Krytyczny” stan pojemników na toksyczne odpady
Burmistrz Wołomina udostępniła w mediach społecznościowych pismo WIOŚ sporządzone po kontrolach. Wynika z niego postępująca degradacja pojemników. Są skorodowane. Coraz częściej obserwuje się wycieki. Pomiary wykazują obecność szkodliwych lotnych związków organicznych w powietrzu, uwalnianych z nieszczelnych zbiorników. Na składowisku wyczuwalny jest silny chemiczny zapach.
W piśmie podkreślono, że kilkukrotnie podczas kontroli inspektorzy stwierdzali wycieki. Do interwencji wzywano straż pożarną oraz policję.
„Biorąc pod uwagę, że okres przydatności użytkowej kontenerów typu Mauser wynosi około pięciu lat, przy czym należy zaakcentować, iż rzeczywisty okres eksploatacji pojemników składowanych na przedmiotowym terenie może znacząco przekraczać deklarowany przez producenta okres ich przydatności do bezpiecznego użytkowania, stwierdza się, że stan pojemników jest krytyczny” – podkreślił WIOŚ.
WIOŚ: Istnieje ryzyko rozszczelnienia pojemników i wycieku substancji
Szczególnie niepokojący jest stan pojemników zlokalizowanych poza obiektami budowlanymi, narażonych bezpośrednio na czynniki atmosferyczne. „Prowadzone regularnie wizje terenu przy ul. Łukasiewicza 11 w Wołominie wykazują, że istnieje ryzyko rozszczelnienia pojemników i wycieku substancji oraz że zgromadzone odpady stanowią zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub środowiska” – wskazał WIOŚ w swoim stanowisku.
Rząd szykuje nowy podatek, co na to prezydent? „Nie sięgamy do kieszeni obywateli”
Burmistrz zwróciła uwagę na zbliżającą się falę upałów. Jej zdaniem nie można dłużej czekać. Składowisko leży kilkaset metrów od centrum miasta i centrum handlowego. Od trzech lat oczekuje się interwencji. Porównała sytuację do odkrycia bomby w centrum miasta, na którą służby zareagowałyby natychmiast.
„Nie zgadzamy się, aby mieszkańcy Wołomina stali się ofiarami przewlekłych procedur i decyzji odkładanych na później. Państwo istnieje po to, aby chronić swoich obywateli. Dziś ochrony potrzebują nie tylko mieszkańcy Wołomina, ale również strażacy, inspektorzy i wszyscy pracownicy służb, którzy przy każdej interwencji wchodzą na teren, który – według WIOŚ – stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. Nie przyjeżdżajcie do Wołomina po katastrofie. Zapobiegnijcie jej” – zaapelowała Radwan.
Dlaczego problem składowiska wciąż nie został rozwiązany?
Problem na nielegalnym składowisku w Wołominie potwierdziła kontrola Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Od tego czasu trwa spór między urzędem gminy, powiatu i województwa o to, kto powinien zająć się sprawą.
W lutym 2024 r. marszałek województwa mazowieckiego cofnął bez odszkodowania decyzję starosty wołomińskiego, która udzielała firmie zezwolenia na zbieranie odpadów na wskazanych działkach. Szacowany koszt utylizacji sięga setek milionów złotych. Gmina nie dysponuje takimi środkami.
Urząd marszałkowski wielokrotnie ogłaszał przetargi na utylizację. Postępowanie unieważniono ostatecznie z powodu braku pieniędzy.