Reklama

Zemsta za ujawnienie prawdy? Terytorialsi w Pomiechówku stracili pracę

Reklama
TYLKO NA

Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej z 64 batalionu lekkiej piechoty w Pomiechówku otrzymali zakaz powołań i w efekcie z dnia na dzień zostali pozbawieni stałej pracy w armii. Skutek nowego zarządzenia? Chaos w jednostce wojskowej. Zdaniem terytorialsów z Pomiechówka ograniczenie jest karą za ujawnienie prawdy.

023/02/2023/MGR
W ramach WOT służą żołnierze zawodowi oraz żołnierze-ochotnicy. Ci drudzy stanowią dziś zdecydowaną większość żołnierzy WOT. (fot. Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej / Centrum prasowe DWOT)
  • Jak wynika z relacji żołnierzy z 64 blp, do których dotarł portal Zero.pl, dowódca batalionu ograniczył możliwość powoływania na co dzień żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej (czyli niezawodowych żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej).
  • Decyzja ta została odebrana przez żołnierzy jako forma kary, za ujawnienie niewygodnych informacji. Wysyłane do dowództwa brygady kwartalne raporty miały sugerować, że istnieje duży opór żołnierzy wobec dalszej obecności batalionu w Pomiechówku.
  • Zdaniem jednego z żołnierzy, zmiany w liczbie powołań, które wprowadzono w styczniu, uderzają w morale oraz zdolności batalionu.
  • Rzecznik 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej twierdzi, że decyzja związana ze zmianą liczby codziennych powołań nie powinna budzić niepokoju, ponieważ jest ona naturalnym procesem, który wynika z bieżących potrzeb i występuje – z uwagi na dyspozycyjny charakter Terytorialnej Służby Wojskowej – w Wojskach Obrony Terytorialnej.

Reklama

Zemsta na żołnierzach ochotnikach?

Z informacji, które uzyskała redakcja Zero.pl, na początku stycznia 2026 r. żołnierze 64 batalionu lekkiej piechoty (blp) z Pomiechówka otrzymali wiadomość, że od najbliższego poniedziałku (tj. 12 stycznia), zakończy się możliwość codziennych powołań do służby.

– Dla wielu żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej, taka codzienna służba była de facto jedyną pracą. Pozbawianie ludzi zarobku, bez ostrzeżenia, praktycznie z dnia na dzień, jest po prostu słabe – uważa Filip (imię zmienione), żołnierz 64 blp.

Polski karabinek MSBS GROT to podstawowa broń każdego żołnierze WOT.


Reklama

Podobnie, jak w innych batalionach w Polsce, również w Pomiechówku żołnierze zawodowi stanowią mniejszość. Pozostali to żołnierze ochotnicy Terytorialnej Służby Wojskowej (TSW). Choć większość z nich służy dorywczo, to jest grono żołnierzy TSW, którzy przychodzą tam do pracy każdego dnia. Przy takim wymiarze służby, jest to zazwyczaj ich główna (i zwykle jedyna) forma utrzymania.


Reklama

Zdaniem służących w Pomiechówku, decyzja o zakończeniu powołań jest właśnie skutkiem sporu pomiędzy żołnierzami zawodowymi oraz żołnierzami ochotnikami TSW (terytorialnej służby wojskowej) oraz formą kary za „doniesienie” mediom o nieprawidłowościach, które miały miejsce w 2025 r. Decyzja wpłynęła nie tylko na morale żołnierzy, ale również funkcjonowanie całego batalionu, gdzie codzienna praca żołnierzy ochotników jest bardzo istotna.

64 batalion, czyli tam i z powrotem

Spór dotyczył powrotu 64 blp do Płocka, który leży 80 km od Pomiechówka. Na sytuację mieli narzekać m.in. niektórzy żołnierze zawodowi, w tym wielu z otoczenia dowódcy batalionu. Z tego powodu, jak donoszą żołnierze, w kwartalnych raportach na temat morale w batalionie, znajdowała się informacja o chęci powrotu żołnierzy do Płocka. Jak komentują osoby, do których udało nam się dotrzeć – pomysł taki popiera niewielka część żołnierzy batalionu, więc zmiana byłaby korzystna dla nielicznych. W grudniu informacja o raportach pojawiła się w sieci. Zdaniem żołnierzy 64 blp, to właśnie wyciek tych informacji oraz przekazanie listu dowódcy WOT, był powodem zmian w polityce kadrowej. Nowe ograniczenia pozbawiły stabilnej pracy niektórych służących na batalionie żołnierzy ochotników.

Ale zacznijmy od początku. Jeszcze kilka lat temu w ramach 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej (6MBOT) funkcjonował 64 blp w Płocku oraz 65 blp w Pomiechówku. Pod koniec 2021 r. oba bataliony połączono w jeden z siedzibą w Pomiechówku.


Reklama

Sytuację tłumaczono niskim ukompletowaniem batalionu w Pomiechówku. Ograniczone warunki infrastrukturalne wymusiły nietypowe rozdzielenie batalionu. Dziś jedna z kompanii znajduje się w Płocku, a w Pomiechówku stacjonują zaś pozostałe pododdziały (dwie kompanie lekkiej piechoty i dowództwo batalionu oraz samodzielna kompania saperów, która podlega bezpośrednio pod 6MBOT).


Reklama

Decyzja Dowództwa Wojska Obrony Terytorialnej z 2021 r. o przeniesieniu batalionu do Pomiechówka i likwidacji tego w Płocku została przyjęta chłodno. Szczególnie nie spodobała się kadrze zawodowej. Część ze służących obecnie w Pomiechówku żołnierzy zawodowych musi przez to teraz dojeżdżać do jednostki z Płocka i okolic do Pomiechówka, a miejscowości te dzieli 80 km. W 2025 r. żołnierze dowiedzieli się, że batalion ponownie ma zostać przeniesiony – z powrotem do Płocka. I się zaczęło. Sprawa przeniesienia batalionu stała się nawet elementem politycznej gry.

Dwaj żołnierze WOT z wyrzutnią kierowanych pocisków przeciwpancernych FGM-148 Javelin.

Dwaj żołnierze WOT z wyrzutnią kierowanych pocisków przeciwpancernych FGM-148 Javelin.


Reklama

Na początku grudnia 2025 r. na swoim koncie X (dawniej Twitter), były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak (PiS) postanowił wykorzystać sytuację w batalionie do politycznego ataku na nową ekipę polityczną. Polityk zarzucił nowym władzom resortu obrony narodowej, że planowana decyzja o przeniesieniu batalionu z powrotem do Płocka, może uderzyć w zdolności wojska. Jak zaznaczył polityk, zgłaszają się do niego zaniepokojeni żołnierze z 64 blp, którzy uważają, że przeniesienie może sprawić, że będą oni zmuszeni do rezygnacji ze służby i taka sytuacja dotyczyć ma większości żołnierzy batalionu.


Reklama

Błaszczak: Tak obecne kierownictwo MON traktuje WOT, 1 grudnia 2025

Dzień później do sprawy odniósł się znany w kręgach wojskowych profil „Bechatka”. Prowadzą go żołnierze, którzy otrzymują często informacje na temat afer w Wojsku Polskim. Jak czytamy w grudniowym wpisie – żołnierze z tego batalionu donoszą, że starszy podoficer dowództwa (SPD) od dłuższego czasu miał tworzyć meldunki o nastrojach wśród żołnierzy. SPD to stanowisko w armii, które odpowiada za odpowiednią komunikację pomiędzy korpusem szeregowych i podoficerów a dowództwem.

Z meldunków, które składał SPD wynikało, że żołnierze chcieliby wrócić do Płocka. Redakcja Zero.pl o tę sprawę zapytała trzech żołnierzy z 64 blp. Wszyscy twierdzą, że taka sytuacja miała miejsce. Zaznaczają przy tym, że faktycznie jest grupa żołnierzy zawodowych i TSW, którzy z chęcią wróciliby do Płocka, ale nie stanowią oni większości, a meldunki miały na celu zafałszowanie obrazu sytuacji.


Reklama

SPD pochodzi z Płocka i on, jak i grono innych żołnierzy zawodowych – z chęcią przenieśliby batalion z Pomiechówka do Płocka. Taki właśnie miało cel, składanie takich raportów – osobistą korzyść dla garstki żołnierzy – komentuje sprawę Piotr, żołnierz 64 blp.


Reklama

Wizyta generała Stańczyka i zemsta za ujawnienie prawdy

Wpis Mariusza Błaszczaka oraz „Bechatki” sprawiły, że batalion z Pomiechówka ponownie (od czasów afery ze zgubionym pistoletem VIS-100 w połowie 2022 r.) stał się obiektem zainteresowań, co nie spodobało się dowództwu. Jak poinformował Zero.pl Piotr, na 8 grudnia 2025 r. zapowiedziano wizytę na batalionie gen. dyw. Krzysztofa Stańczyka, dowódcy WOT. W czasie weekendowego szkolenia rotacyjnego, przed przyjazdem generała, żołnierze mieli zmarnować całą niedzielę na czyszczenie terenu jednostki wojskowej, a kierowcy zostali wysłani do oddalonej o 15 km myjni, żeby pojazdy były tak czyste, jak to możliwe.

– Biorąc pod uwagę, że większość żołnierzy szkoli się przez zaledwie dwa dni w miesiącu, marnowanie całego dnia na takie czynności wydaje się działaniem uderzającym w realne zdolności bojowe batalionu – komentuje sytuację Piotr.

Żołnierz WOT w trakcie zajęć ze strzelania dynamicznego.

Żołnierz WOT w trakcie zajęć ze strzelania dynamicznego.


Reklama

Następnego dnia batalion odwiedził gen. dyw. Krzysztof Stańczyk. W czasie wizyty miał omówić plany dyslokacji batalionu (jedna z kompanii zostałaby przeniesiona z Pomiechówka w okolice Płocka) oraz przeprowadził szereg rozmów z żołnierzami batalionu. W czasie jednej z nich generałowi miał zostać wręczony list, pod którym podpisało się 140 żołnierzy z 64 blp. W liście miały zostać zawarte informacje na temat prawdziwego nastawienia żołnierzy do przeprowadzki z Pomiechówka do Płocka.


Reklama

Taka forma komunikacji z dowództwem miała nie spodobać się wpływowym żołnierzom zawodowym z batalionu. W grudniu podjęta miała zostać decyzja na temat zawieszenia powołań dla przychodzących na co dzień żołnierzy TSW. Jak informuje nas Kacper (imię zmienione), jeden z żołnierzy batalionu, na początku 2026 r. dowiedział się, że od 12 stycznia wchodzi w życie nowy zakaz. Od teraz możliwe będą jedynie powołania w ramach realizowanych zadań (takich jak Operacja Horyzont, treningi Kompanii Honorowej czy wyjazdy na wschodnią granicę). Natomiast przychodzenie codziennie zostanie ograniczone dla żołnierzy TSW do maksymalnie dwóch dni w tygodniu (i to w związku z większym zapotrzebowaniem, np. dzień przed i po comiesięcznej weekendowej rotacji).

Choć oficjalnie decyzję argumentowano próbą zwiększenia uczestnictwa w realizowanych zadaniach, to wszystko wskazuje na to, że jest to jedynie zemsta dowództwa za ujawnienie prawdy. W ten sposób mszczą się na żołnierzach TSW, którzy torpedują próby przeniesienia całego batalionu do Płocka – komentuje Kacper.

Co bardziej zaskakujące – zgodnie z nowymi zasadami, od teraz kursy mają być dostępne tylko dla żołnierzy zawodowych. Oznacza to ograniczenie możliwości rozwoju dla żołnierzy ochotników, którzy w większości batalionów w kraju, stanowią kręgosłup kadry instruktorskiej.


Reklama

– Takie działanie jest jednym z dowodów na złe intencje dowództwa – uważa Filip. Decyzja jest nie tylko niezrozumiała, ale uderza w morale i zdolności całego batalionu.


Reklama

Jak informuje Piotr, skutki decyzji były widoczne już od pierwszych dni. Żołnierz twierdzi, że już pierwsza rotacja obnażyła skutki nowej decyzji. Dotychczas wiele spraw za żołnierzy zawodowych załatwiali TSW. Ich praca dla funkcjonowania jednostki jest niezbędna. To na ich barkach spoczywają prace magazynowe (związane z obsługą sprzętu wojskowego), logistyka (proste zadania typu „przewieść coś z punktu X do Y) czy praca z „kwitami” (jak nazywane w wojsku są wszelkie papiery – od rozkazów dziennych, przez oświadczenia dla ZUS, po tworzenie planów pracy).

Żołnierze WOT wsiadający na pojazd typu STAR 266.

W ramach Wojsk Obrony Terytorialnej służy już ponad 40 tys. osób. Mimo początkowej krytyki, formacja w ostatnich latach wykazała się w trakcie pandemii COVID-19 czy podczas działań na wschodniej granicy Polski.

Z uwagi na ich brak podczas jednej ze styczniowych rotacji nie było strzelania. Powód? Nikt nie zabezpieczył obiektu. Z kolei w czasie porannego apelu na innej rotacji, wyczytano kilkudziesięciu żołnierzy, którzy od wielu miesięcy nie służą już na kompanii. Stało się tak, ponieważ listę obecności zawsze załatwiali TSW. Żołnierze zawodowi nawet nie wiedzieli, gdzie powinni szukać aktualnej listy.


Reklama

Jak dowiedzieliśmy się od służących w batalionie żołnierzy, to nie był koniec problemów. Wspomniana błędna lista obecności miała dodatkowo zostać wrzucona na otwarty dysk Google, aby każdy żołnierz z kompanii mógł zaznaczyć, czy będzie obecny na rotacji. Na ogólnodostępnym arkuszu znaleźć miał się szereg informacji na temat służących na kompanii żołnierzy (stopnie, nazwiska czy numery rejestracyjne pojazdów). Któryś z żołnierzy musiał uznać to (słusznie) za złamanie zasad ochrony informacji niejawnych i donieść o tym odpowiednim organom, ponieważ incydent miał zakończyć się wizytą Służby Kontrwywiadu Wojskowego na terenie jednostki.


Reklama

Relacje żołnierzy brzmią zaskakująco (oraz niepokojąco), dlatego o sprawę zapytaliśmy rzecznika prasowego 6MBOT.

– To dowódca jednostki wojskowej podejmuje decyzję i określa dni służby żołnierza obrony terytorialnej stosownie do potrzeb Sił Zbrojnych. Liczba powoływanych na co dzień żołnierzy może być zmienna i jest uzależniona od bieżących potrzeb pododdziału oraz przedsięwzięć o charakterze operacyjnym, szkoleniowym, promocyjnym czy patriotyczno-religijnym realizowanych przez pododdział w danym okresie. Zmiany w ilości codziennych powołań nie powinny budzić niepokoju – są one naturalnym procesem, wynikającym z bieżących potrzeb i występującym – z uwagi na dyspozycyjny charakter Terytorialnej Służby Wojskowej – w Wojskach Obrony Terytorialnej – tłumaczy Dominik Pijarski, oficer prasowy 6MBOT.

Poprosiliśmy oficera prasowego o odniesienie się do głosów krytyki związanych z ograniczeniem wymiaru powołań.


Reklama

– W naszej opinii są one formułowane przez osoby, które nie do końca rozumieją optymalizację struktur, wynikającą z aktualnych obciążeń zadaniami przewidzianymi dla pododdziału – uważa oficer prasowy.


Reklama

Dodaje, że obecnie batalion funkcjonuje prawidłowo, a wszystkie zadania realizowane są rzetelnie i terminowo.

Podkreślę raz jeszcze, że 6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej działa transparentnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. W myśl ustawy o obronie Ojczyzny, żołnierz obrony terytorialnej pełni służbę rotacyjnie w jednostce wojskowej co najmniej raz w miesiącu przez dwa dni w czasie wolnym od pracy. Zabezpieczenie prawidłowego funkcjonowania jednostki wojskowej jest procesem ciągłym, a ilość powołań wynika z aktualnego obciążenia zadaniami danego pododdziału stosownie do potrzeb Sił Zbrojnych – wyjaśnia oficer prasowy.

Wskazuje, że dowódca pododdziału, zmniejszając lub zwiększając liczbę powołań nie działa na szkodę pododdziału, ale analizując wagę zadania dobiera siły i środki adekwatne do stawianych przed nim wymagań i nie jest ograniczany żadnymi limitami. – Proces powoływania żołnierzy obrony terytorialnej odbywa się na takich samych zasadach w każdym z batalionów 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej – zaznacza kpt. Dominik Pijarski.


Reklama

Dowództwo brygady odcina się zatem od opinii na temat problemów z tego wynikających. Tłumaczy natomiast powód powrotu batalionu do Płocka.

– Decyzja o zmianie dyslokacji batalionu z Pomiechówka do Płocka nie zapadała na szczeblu Dowódcy 6MBOT. Z informacji przekazanych od wyższych przełożonych wynika, że jest ona związana z planowanym szerszym rozwojem Sił Zbrojnych. Ponadto potrzeby operacyjne wskazują na zasadność przenosin, gdyż w Płocku funkcjonuje infrastruktura krytyczna, której zabezpieczenie jest kluczowym zadaniem dla wojska. Nastroje żołnierzy i trudności wynikające dla nich z tej decyzji są znane Dowódcy 6MBOT, jak i wyższym przełożonym. Podjęliśmy wszelkie możliwe działania, by je uszanować i by miały one swój właściwy głos. Przekazano niezbędne informacje i propozycje, w tym tę, by część sił batalionu pozostała w lokalizacji Pomiechówek. Obecnie trwa analiza tych możliwości u wyższych przełożonych – tłumaczy Pijarski.


Reklama