Naukowcy zastanawiają się, co wpływa na niski poziom dzietności na świecie. Dwa amerykańskie badania rzucają na to nowe światło i przyczyn takiego stanu rzeczy doszukują się w upowszechnieniu dostępu do smartfonów i Internetu. Nie bez znaczenia jest w tym premiera pierwszej generacji iPhone'a z 2007 r.

- Przez trzy lata od premiery pierwsza generacja iPhone'a była dostępna na wyłączność amerykańskiej sieci AT&T. W hrabstwach, w których zasięg sieci był powszechny odnotowany większy spadek dzietności.
- Analiza danych ze 128 krajów pokazała, że większy spadek dzietności zaczęto notować w momencie, w którym upowszechni się dostęp do internetu.
- Oba badania nie są recenzowanymi pracami naukowymi, ale ich wyniki pokazują prawdopodobny wpływ nowych technologii na dzietność.
Mówi się, że statystyka przyjmie wszystko. Odpowiednio zestawione dane są w stanie wykazać korelację między bardzo różnymi sprawami, które mogą nie mieć ze sobą kompletnie żadnego związku. W przypadku spadku dzietności i premiery iPhone'a... to niekoniecznie musi brzmieć tak absurdalnie, jak się wydaje. Co więcej, pojawiły się dwa badania dające podobne wnioski.
Komisja Europejska nie stanie po stronie graczy. Dobrowolny kodeks zamiast przepisów
Pojawienie się na rynku iPhone'a ułatwiło dostęp do pornografii i wiedzy na temat antykoncepcji
W National Bureau of Economic Research ukazało się badanie przygotowane przez ekonomistkę Caitlin Myers i jej studenta Ezekiela Hoopera. Postanowili oni sprawdzić, jaki wpływ mogła mieć premiera pierwszego iPhone'a w 2007 r. na spadek dzietności.
Badanie wskazuje, że iPhone mógł być odpowiedzialny za 33-52 proc. ogólnego spadku współczynnika dzietności wśród kobiet w USA w latach 2007-2011.

Pierwsza generacja smartfonu Apple była dostępna na wyłączność amerykańskiej sieci AT&T od czerwca 2007 r. do lutego 2011 r. W hrabstwach, w których zasięg AT&T był powszechny dzietność spadła mocniej. Wśród nastolatków o 26 proc. względem 13,8 proc. w miejscach poza zasięgiem. Wśród kobiet w wieku 20-29 lat to 14,6 proc. vs 10 proc., a w przedziale 30-39 lat w miejscach objętych zasięgiem dzietność spadła o 1,2 proc., a w miejscach poza zasięgiem wzrosła o 3,8 proc.
Zdaniem procesor Mayers pojawienie się popularnego smartfonu spowodowało, że młodzi ludzie porzucili kontakty osobiste. A co za tym idzie rzadziej dochodziło do fizycznych zbliżeń. Dodatkowo iPhone stał się oknem na świat, a dostęp do internetu każdy zaczął mieć w kieszeni. To oznacza łatwiejszy dostęp do pornografii oraz wiedzy na temat antykoncepcji i aborcji.
Naukowcy niezaangażowani w badanie przyznają, że brzmi ono przekonująco. Zwracają uwagę, że wyniki mogły być zaburzone przez różne czynniki. Jak to, że zasięg AT&T mógł w tym czasie lepiej rozwijać się w hrabstwach o już gęstym zaludnieniu, ale jak się okazuje, w badaniu uwzględniono te czynniki.
Zwracają jednak uwagę na to, że choć dane są przekonujące, to nie można jednoznacznie stwierdzić, że to sam iPhone, a nie różne wpływy społeczne, jest przyczyną spadku dzietności.
Drugie badanie jako szerszą przyczynę spadku dzietności wskazuje powszechny dostęp do internetu
Drugie badanie, opracowane również przez ekonomistę, profesora Hernana Moscoso Boedo i doktoranta Nathana Hudsona z uniwersytetu w Cincinnati, również szukało przyczyn spadku dzietności. Badacze uznali, że cokolwiek spowodowało spadek dzietności, musi być zjawiskiem globalnym i musiało wystąpić w wielu miejscach w podobnym czasie.

Apple iPhone 17e, iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Analiza danych Banku Światowego ze 128 krajów pokazała, że w państwach o zupełnie różnych systemach ochrony zdrowia, przepisach aborcyjnych, modelach państwa opiekuńczego i tradycjach religijnych punkty zwrotne w dzietności nastolatków wypadały w tym samym oknie czasowym – właśnie wtedy, gdy smartfony stawały się masowym produktem. Autorzy opisują ten efekt jako „globalny szok technologiczny”.
W kolejnym kroku badacze zeszli na poziom USA i Wielkiej Brytanii. Zestawili lokalne statystyki urodzeń z harmonogramem rozbudowy sieci szerokopasmowych i 4G/LTE. Okazało się, że wskaźnik dzietności nastolatek najszybciej spadał w hrabstwach, które jako pierwsze dostały szybki internet mobilny i dobry dostęp szerokopasmowy.
Runął 50-metrowy maszt telekomunikacyjny. Wypadek czy celowe działanie?
Coś w tym jest, ale nie należy traktować tych badań jako "prawda objawiona"
Oba badania należy traktować jako ciekawostka, która dodaje inne spojrzenie na problem spadku dzietności na świecie. Nie są to prace recenzowane, które pojawiły się na łamach renomowanych czasopism naukowych.
Mówimy o pracach ekonomicznych, pozbawionych złotego standardu naukowego. Ich wyniki pokazują prawdopodobny wpływ smartfonów na dzietność, ale nie zdejmują z ławy oskarżonych pozostałych czynników – od sytuacji ekonomicznej po zmiany kulturowe.
