Reklama
Reklama
Reklama

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zakończone. Rząd jak "papuga narodów"

Zbigniew Bogucki, Sławomir Cenckiewicz, Marcin Przydacz.
Zbigniew Bogucki, Sławomir Cenckiewicz, Marcin Przydacz podczas konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim po zakończonym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. (fot. Radek Pietruszka / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Zakończyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W konferencji po zakończonych rozmowach udział wzięli Zbigniew Bogucki (szef Kancelarii Prezydenta RP), Sławomir Cenckiewicz (szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego) i Marcin Przydacz (szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta). Podczas posiedzenia najwięcej mówiono o programie SAFE. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta najmniej zadowoleni są z dyskusji na temat marszałka Sejmu.

  • Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zakończyło się po prawie sześciu godzinach.
  • Omawiano na nim trzy punkty zgłoszone do agendy przez prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Na konferencji po posiedzeniu wystąpili Zbigniew Bogucki, Sławomir Cenckiewicz i Marcin Przydacz.

W agendzie posiedzenia były trzy duże punkty – pierwszy to zakup uzbrojenia w ramach programu SAFE, drugi to zaproszenie Polski do Rady Pokoju, a trzeci to działania służb ws. "wschodnich kontaktów" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

– Każda z tych spraw dotyczy innego wymiaru bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, ale wszystkie łączy wspólny mianownik: suwerenność państwa oraz zaufanie obywateli do instytucji Rzeczypospolitej, które mają dać im realne, a nie pozorne bezpieczeństwo – tłumaczył prezydent przed rozpoczęciem posiedzenia.

W konferencji prasowej po zakończonym posiedzeniu udział wzięli Zbigniew Bogucki (szef Kancelarii Prezydenta RP), Sławomir Cenckiewicz (szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego) i Marcin Przydacz (szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta).

Reklama
Reklama

Zbigniew Bogucki o posiedzeniu RBN. "Potrzebna była ta dyskusja"

Przemawiający na początku Bogucki zwrócił uwagę na to, że posiedzenie trwało prawie 6 godzin.

– Sam ten fakt przesądza, jak potrzebna była ta dyskusja – podkreślił. 

– Nie chodzi tutaj o atak na rząd, tylko chodzi o odpowiedzialną decyzję, która musi w przyszłości zapaść, a będzie decyzją pana prezydenta w związku z koniecznością podpisania albo odmowy podpisania ustawy – powiedział Bogucki, mówiąc o pytaniach kierowanych w stronę rządu, a dotyczących zakupu uzbrojenia w ramach programu SAFE.

Szef kancelarii dodał, że nie wszystkie wątpliwości prezydenta zostały rozwiane, a "dyskusja powinna być kontynuowana".

– Nie znamy stanowiska rządu – powiedział Bogucki, przechodząc do tematu Rady Pokoju.

– Padały pytania, nie zawsze padały odpowiedzi – dodał.

Szef Kancelarii Prezydenta zwrócił uwagę, że procedura dołączenia do Rady Pokoju musi być zainspirowana przez rząd, a prezydent "jako głowa państwa kończy proces dużej ratyfikacji".

Trzeci temat zdaniem Boguckiego wzbudzał "najwięcej emocji politycznych".

– To nie jest kwestia i spór na linii prezydent Nawrocki – marszałek Czarzasty. To nie jest nawet kwestia na linii prezydent Rzeczypospolitej – marszałek Sejmu. Tutaj linia sporu jest między bezpieczeństwem a pytaniem o to bezpieczeństwo – dodał.

Reklama
Reklama

Marcin Przydacz o polityce rządu. "Papuga narodów"

Następnie głos zabrał Marcin Przydacz.

– Panu prezydentowi zależało na tym, aby rząd w wielu kwestiach wyjaśnił prezydentowi, jego współpracownikom i stronnictwom politycznym obecnym na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego swoje stanowiska. Nie były tutaj uchylane żadne pytania – zaczął.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta zwrócił uwagę na wcześniejsze opuszczanie posiedzenia przed przedstawicieli strony rządowej.

– Sprawa dotyczyła kluczowych dla bezpieczeństwa państwa polskiego decyzji, decyzji dotyczących miliardowych pożyczek i miliardowych ewentualnych zakupów zbrojeniowych – dodał, wspominając o relacjach polsko-amerykańskich i bezpieczeństwie wewnętrznym.

Marcin Przydacz przekazał, że przez ponad trzy i pół tygodnia Kancelaria Prezydenta i opinia publiczna nie byli w stanie "powziąć informacji na temat stanowiska polskiego rządu" w sprawie dołączenia do Rady Pokoju.

– Polacy nadal nie wiedzą, czy rząd jest zwolennikiem wejścia do Rady Pokoju czy też jest zwolennikiem decyzji negatywnej – podsumował.

Przydacz przypomniał, że nie ma obowiązku wpłaty 1 mld dol., aby dołączyć do inicjatywy.

– Widać bardzo wyraźnie przebijający europocentryzm przez stronę rządową. Rząd patrzy przede wszystkim na świat przez pryzmat Europy, europejskich sojuszników – dodał, przechodząc do tematu relacji polsko-amerykańskich.

Reklama
Reklama

– Przyświeca rządowi taka idea "papugi narodów", powtarzania stanowiska innych państw zachodnioeuropejskich – powiedział.

Komentując sprawę Włodzimierza Czarzastego, Marcin Przydacz przekazał, że jest "bardzo mocno zaskoczony tym, jak słabo zbadana jest organy państwa polskiego przez jest to sprawa".

– We mnie te znaki zapytania nie zostały rozwiane, po tej dyskusji pojawiło się ich jeszcze więcej – dodał.

Szef BBN o sprawie marszałka Sejmu. "Rozczarowujący był punkt trzeci"

Jako ostatni głos zabrał Sławomir Cenckiewicz.

– Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie jest gremium, którego posiedzenie musi skończyć się jakąś jednoznaczną konkluzją. Nie jest konkluzywne, nie musi być konkluzywne. Ma funkcję doradczą – zaczął szef BBN.

Powiedział, że program SAFE był najdłużej omawiany podczas posiedzenia. Cenckiewicz zapowiedział dwustronne rozmowy z Magdaleną Sobkowiak-Czarnecką (Pełnomocnik Rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy).

– Apeluję o to, aby się nie spieszyć z tą ustawą – dodał. Przypomniał, że w czwartek ma odbyć się pierwsze czytanie ustawy w Sejmie.

– Rozczarowujący był punkt trzeci. Pozostaliśmy z tym, z czym przyszliśmy, czyli całym szeregiem wątpliwości – skomentował sprawę marszałka Sejmu.

Reklama
Reklama