Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad zmianami, które mają odciążyć sądy okręgowe i przyspieszyć wydawanie wyroków. Zgodnie z planem więcej spraw cywilnych trafi do sądów rejonowych, a szersze kompetencje mają otrzymać także referendarze sądowi. Eksperci wskazują jednak, że reformy mogą okazać się niewystarczające wobec możliwej fali nowych pozwów.

- Ministerstwo Sprawiedliwości chce zwiększyć kompetencje sądów rejonowych i przekazać im więcej spraw cywilnych o wyższej wartości.
- Reforma ma odciążyć przeciążone sądy okręgowe, które mierzą się m.in. z falą pozwów frankowych.
- Eksperci ostrzegają jednak, że kolejne orzeczenia TSUE mogą wywołać następny wzrost liczby spraw dotyczących kredytów i dodatkowo obciążyć wymiar sprawiedliwości.
Ministerstwo chce odciążyć sądy okręgowe
Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego, które mają usprawnić działanie sądów i równomierniej rozłożyć wpływ spraw pomiędzy poszczególne szczeble wymiaru sprawiedliwości.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, kluczową zmianą ma być podniesienie wartości przedmiotu sporu, która decyduje o tym, czy sprawa trafi do sądu rejonowego czy okręgowego.
Obecnie sądy rejonowe rozpoznają sprawy cywilne o wartości do 100 tys. zł. Po zmianach limit miałby wzrosnąć do 150 tys. zł, co oznaczałoby przekazanie większej liczby postępowań właśnie do sądów rejonowych.
Według danych przytoczonych przez dziennik, w 2025 r. do 319 sądów rejonowych wpłynęło około 2 mln spraw cywilnych, podczas gdy do 47 sądów okręgowych trafiło 441 tys. takich spraw.
„To dobra wiadomość”
Zmiany pozytywnie ocenia część środowiska sędziowskiego. Cytowany przez „Rzeczpospolitą” sędzia Rafał Wagner, wiceprezes ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie, wskazuje, że reforma może pomóc przeciążonym sądom okręgowym.
– To dobra wiadomość, zwłaszcza w kontekście ostatniej decyzji prezydenta, który zawetował ustawę wprowadzającą możliwość uzyskania rozwodu przez małżonków nieposiadających małoletnich dzieci w urzędach stanu cywilnego – powiedział sędzia Wagner.
Święczkowski: W Trybunale Konstytucyjnym zasiada obecnie 11 sędziów, a nie 15
Jak podkreślił, od dłuższego czasu problemem pozostaje także brak awansów do sądów okręgowych oraz ograniczone możliwości wzmacniania ich kadrowo.
Podobnie reformę ocenia sędzia Olimpia Barańska-Małuszek, prezes Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim. – Obecnie sądy okręgowe, w szczególności wydziały cywilne, przeżywają wieloletnie obciążenie, między innymi przez sprawy frankowe – wskazała.
Sędzia podkreśliła jednocześnie, że w praktyce nie ma większej różnicy między prowadzeniem spraw o wartości 50 tys. zł i 150 tys. zł, a kluczowe znaczenie mają raczej kategorie spraw niż ich wartość.
Sytuacja sądów może w najbliższych latach jeszcze bardziej się skomplikować. Jak przypomina „Rzeczpospolita”, na przełomie 2026 i 2027 r. spodziewany jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący tzw. starego WIBOR-u. Od jego treści może zależeć pojawienie się nowej fali pozwów związanych z kredytami złotówkowymi.
Sędzia Rafał Wagner ostrzegł również przed skutkami niedawnego orzeczenia TSUE dotyczącego sankcji kredytu darmowego. – Sytuacja nie jest więc taka prosta i zastanawiając się nad strukturą sądów, trzeba zastanowić się, do których sądów napływ spraw będzie w najbliższym czasie największy – zaznaczył.
Większe kompetencje dla referendarzy
Projekt przygotowywany przez Ministerstwo Sprawiedliwości zakłada także rozszerzenie uprawnień referendarzy sądowych. Mieliby oni uzyskać możliwość wydawania postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku oraz ogłaszania upadłości konsumenckiej.
Zmiany popiera środowisko referendarzy oraz część sędziów. – Poszerzenie kompetencji referendarzy sądowych w sprawach niespornych, nieprocesowych czy niektórych czynności technicznych w postępowaniu upadłościowym jest racjonalnym i pożądanym kierunkiem – oceniła sędzia Olimpia Barańska-Małuszek na łamach „Rzeczpospolitej”.
Wątpliwości dotyczą jednak najbardziej skomplikowanych spraw spadkowych. Sędzia Tomasz Zawiślak z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia zwrócił uwagę, że do sądów trafiają dziś głównie najbardziej problematyczne postępowania.
– Wszystkie sprawy, które są proste i bezsporne, najczęściej trafiają do notariuszy – powiedział. Jak dodał, wiele postępowań dotyczy zadłużonych spadków lub poszukiwania spadkobierców rozsianych po całym świecie.
Decyzja Trybunału w Strasburgu: polskie władze mają się powstrzymać