Rządzący chwalą się radykalnym ograniczeniem nielegalnej migracji. W pierwszym kwartale tego roku nikomu nie udało się sforsować zabezpieczeń na granicy z Białorusią. Donald Tusk twierdzi, że to efekt „gigantycznych inwestycji” i „ważnych politycznych decyzji”. W rozmowie z Zero.pl eksperci wskazują na inne przyczyny i tłumaczą, co tak naprawdę dzieje się na wschodzie.

- Według statystyk Straży Granicznej w pierwszym kwartale tego roku nie było przypadków nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią.
- Zdaniem Donalda Tuska i przedstawicieli rządu to konsekwencja dofinansowania służb, zmiany zarządzania nimi, a także umocnienia granicy.
- Ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przekonuje, że ruch na granicy zamarł z zupełnie innego powodu.
- Dziennikarz mieszkający blisko strefy przygranicznej i stale monitorujący sytuację migracyjną potwierdza, że jest mniej prób nielegalnego przekroczenia granicy. Jak przekonuje, należy jednak wątpić, że problem zniknął.
Donald Tusk chwali się skutecznością działań służb na granicy i porównuje się do poprzedników. „Pierwszym zadaniem mojego rządu było przywrócenie bezpiecznych granic państwa polskiego. W ostatnim roku władzy PiS granicę z Białorusią nielegalnie przekroczyło 12 tysięcy osób. W pierwszym kwartale tego roku Zero! Brawa dla Straży Granicznej, Wojska Polskiego i Policji!” – napisał w piątek w serwisie X.
Opublikował również film, na którym przekonywał, że poprzedni rząd miał tylko „udawaną zaporę” i „usta pełne frazesów”. – Ludzie uwierzyli na nowo, że państwo demokratyczne, państwo prawa może być państwem silnym – powiedział premier.
Zełenski ostrzega NATO przed uderzeniem Białorusi. Piekło: niebezpieczeństwo jest spore
Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, przekonywał w piątek na konferencji prasowej, że radykalne ograniczenie migracji jest efektem zgodnej współpracy funkcjonariuszy różnych formacji, a także olbrzymich wydatków na zabezpieczenie granicy. – Razem działamy, razem synergicznie współpracujemy, żeby każdy Polak mógł czuć się bezpiecznie – podkreślił.
Jak to możliwe, że przez trzy pierwsze miesiące tego roku nikomu nie udało się nielegalnie przekroczyć granicy? Czy to rzeczywiście zasługa działań rządu? Zajrzeliśmy do statystyk, a o komentarz poprosiliśmy osoby, które na bieżąco śledzą sytuację na wschodzie. Rządowy przekaz rozkładają na czynniki pierwsze.
Straż Graniczna o stuprocentowej skuteczności w 2026 r.
Zespół prasowy Straży Granicznej przekazał Zero.pl najnowsze statystyki o zabezpieczeniu wschodniej granicy. W 2023 r. nielegalnie przekroczyło ją 12 tys. osób, w 2024 r. 5,4 tys., w 2025 r. 1,8 tys., a w 2026 r. (do 14 maja) jedynie trzy. „Wszystkie trzy osoby zostały ujęte, stąd skuteczność w tym roku pozostaje niezmiennie stuprocentowa” – podkreśla SG.
Jeśli chodzi o próby nielegalnego przekroczenia granicy, statystyki przedstawiają się następująco. W 2022 r. było 15,7 tys. prób, w 2023 r. 26 tys., w 2024 r. 30,5 tys., a w 2025 r. blisko 29,7 tys.
W okresie od 1 stycznia do 14 maja 2026 r. prób było ok. 190. „Oznacza to spadek o 98 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2025” – czytamy w e-mailu zespołu prasowego.
W pierwszym kwartale bieżącego roku na odcinku granicy polsko-białoruskiej odnotowano nieliczne próby nielegalnego jej przekroczenia. W kwietniu 2026 r. skuteczność zatrzymań i uniemożliwienia nielegalnego przekroczenia granicy osiągnęła pełną skuteczność. Oznacza to, że każda próba sforsowania bariery była wykrywana i skutecznie blokowana. Cudzoziemcy albo podchodzili pod barierę i zawracali na widok naszych patroli, albo byli zatrzymywani na pasie drogi granicznej po polskiej stronie.
Zespół Prasowy Komendanta Głównego Straży Granicznej
Straż Graniczna przekonuje, że tak wysoka skuteczność jest efektem łączenia stałych patroli z zaawansowaną technologią. „Kluczowe znaczenie miało wdrożenie pełnego systemu perymetrycznego (czujniki, kamery, analityka – red.) oraz wzmocnienie bariery fizycznej” – podkreśla SG.
Polskie władze ograniczyły migracje? Sośniak: Najmniej prawdopodobne wytłumaczenie
Już od 2021 r. w ramach operacji hybrydowej Śluza Białoruś i Rosja przerzucają imigrantów do Polski, Litwy i Łotwy. Sprowadzają ich samolotami z Bliskiego Wschodu, by angażować służby i wojsko, siać zamęt, a także grać na podziały w zachodnich społeczeństwach. Pierwsze dni kryzysu na granicy zakończyły się potężną awanturą w polityce. Kolejne miesiące i lata – ogromnym wysiłkiem Straży Granicznej, Policji i Wojska Polskiego. Również najwyższą możliwą ofiarą. 28 maja 2024 r. Mateusz Sitek, żołnierz 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, został śmiertelnie ugodzony nożem przez mężczyznę forsującego granicę.
Dlaczego w 2026 r. problem „znika”? – W zdecydowanej większości ruch na granicy był stymulowany przez służby białoruskie – tłumaczy Marcin Sośniak z działu migracyjnego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Teraz obserwujemy odwilż po stronie białoruskiej, czego dowodem są na przykład uwolnienia więźniów politycznych. Można podejrzewać, że Białoruś ograniczyła również ruch migracyjny na granicy – dodaje.
Jak wyjaśnia Sośniak, strefa przygraniczna po stronie białoruskiej (tzw. Sistiema) jest mocno strzeżona. – Służby białoruskie mają możliwość regulowania ruchu, w zależności od politycznego zapotrzebowania reżimu – podkreśla. Sośniak zgadza się, że przez zaporę i system telemetryczny po polskiej stronie granicy rzeczywiście trudno przejść niezauważonym. – Nie wiadomo jednak, czy mimo to nie ma udanych przekroczeń, o których Straż Graniczna nie wie – zauważa.
Wiadomo natomiast, że samo powstanie zapory ruchu migracyjnego w żaden znaczący sposób nie ograniczyło. Poza tym w przeszłości wiele wydarzeń na granicy – jak pushbacki – nie było dokumentowanych. Procedury, które obowiązują służby, w wielu przypadkach nie wymagają szczegółowego odnotowania takich zdarzeń. Statystyki prezentowane przez władze zawsze były dyskusyjne.
Marcin Sośniak, Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Na nieuwzględnianie w statystykach pushbacków zwracała ostatnio uwagę grupa „We Are Monitoring”, która na bieżąco zbiera własne statystyki dotyczące imigracji. „Próbujemy zrozumieć i sami nie dajemy rady” – napisał 28 kwietnia administrator konta grupy na Instagramie. „Czym są nielegalne przekroczenia granicy” – pytał.
W ocenie Marcina Sośniaka działania po stronie polskiej są „najmniej prawdopodobnym wytłumaczeniem” statystyk opublikowanych przez Straż Graniczną. Marcin Sośniak przekonuje, że na migracje nie miało również wpływu zawieszenie prawa do ubiegania się o ochronę międzynarodową. – Oficjalne statystyki Straży Granicznej za 2024 i 2025 r. dowodzą, że nie było żadnej różnicy, jeśli chodzi o ruch na granicy – podkreśla.
Trump miał pomóc Ziobrze z wizą. Polacy ocenili w sondażu
„Nagle w lesie pojawia się kilkanaście ciężarówek żołnierzy”
– Rzeczywiście jest zdecydowanie mniej prób przekroczenia. Czy zero? Jako mieszkaniec pogranicza wątpię – mówi Jakub Medek, dziennikarz radia TOK FM, który regularnie śledzi sytuację na granicy. Medek przyznaje, że migranci coraz częściej próbują przekraczać granicę Białorusi z Litwą, o czym świadczy również ruch na polsko-litewskich przejściach.
– Widać okresowo dużą aktywność służb mundurowych w strefie granicy i na drogach odchodzących od tej strefy. To charakterystyczne przy dużych przekroczeniach granicy. Nie uwierzę, że nagle w lesie pojawia się kilkanaście ciężarówek żołnierzy tylko i wyłącznie dlatego, że mają ćwiczenia kondycyjne – podkreśla Medek.
Dziennikarz nie wypowiada się kategorycznie co do efektywności działań rządu. Nie wyklucza jednak, że zawieszenie ustawy azylowej ma wpływ na decyzje osób planujących nielegalne przekroczenie granicy.
– Nie ma próśb o pomoc, co wynika moim zdaniem z tego, że migranci wiedzą, że w Polsce obowiązuje ustawa azylowa – mówi. – Nie jest jasne, czy ona ma efekt odstraszający, czy raczej sprzyja profesjonalizacji przekraczania granicy – ocenia.
W rozmowie z Zero.pl dziennikarz rozwija temat zorganizowanych działań grup zarabiających na imigrantach. Podkreśla jednak, że nie ma informacji pozwalających określić skalę zjawiska. – Mamy poza tym pewien kordon ciszy ze strony służb i nie mamy pełnej wiedzy, co tak naprawdę się dzieje – tłumaczy.
