
Michał K., podejrzany o atak na starsze małżeństwo na warszawskim Mokotowie, stawił się w prokuraturze z obrońcą. Usłyszał zarzuty. Wyraził skruchę, a wcześniejszą zwłokę tłumaczył obawą przed falą hejtu.
- Kierowca Porsche zgłosił się sam 2 listopada, a prokuratura przedstawiła mu zarzuty naruszenia nietykalności, uszkodzenia ciała i gróźb.
- Do ataku doszło 15 października przy ul. Czerniakowskiej i Alei Witosa w Warszawie, a sprawę nagłośniły nagrania świadków.
- Podejrzany twierdzi, że wcześniej bał się eskalacji w sieci.
Czytaj także: „Morale szoruje po dnie”. Ujawniamy, co dzieje się w policji po akcji pod TK
Kierowca Porsche, który 15 października zaatakował na warszawskim Mokotowie starsze małżeństwo, zgłosił się do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. W poniedziałek 2 listopada Michał K. stawił się tam razem z obrońcą. Śledczy przedstawili mu zarzuty.
Informację przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Do zdarzenia doszło w rejonie ulicy Czerniakowskiej i Alei Witosa. Kierowca Porsche miał zaatakować małżonków jadących Toyotą, a następnie mężczyznę, który próbował stanąć w ich obronie.
Wydarzenia zarejestrowali świadkowie. Na nagraniach widać, jak napastnik bije i kopie poszkodowanych, szarpie się z nimi i ich wyzywa. Na końcu wsiada do samochodu i odjeżdża, niemal potrącając jednego z mężczyzn.
Zarzuty dla podejrzanego – chuligański motyw
Prokuratura zarzuca Michałowi K. naruszenie nietykalności cielesnej mężczyzny, który stanął w obronie kobiety. Miał go odpychać i szarpać za ubranie. Według śledczych działał publicznie, z błahego powodu i z rażącym lekceważeniem porządku prawnego.
Drugi zarzut dotyczy uszkodzenia ciała kobiety. Podejrzany miał uderzyć ją co najmniej dwa razy pięścią i otwartą dłonią w głowę oraz łokciem, tak że upadła na jezdnię. Następnie miał kopnąć ją w udo. Kobieta doznała lekkich obrażeń.
Trzeci zarzut to groźby wobec drugiego mężczyzny. Zdaniem prokuratury wzbudziły one w nim uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione. Wszystkie czyny śledczy kwalifikują z uwzględnieniem chuligańskiego motywu.
Czwarty zarzut to uszkodzenie ciała mężczyzny. Prokurata przekazała, że podejrzany uderzył go kilkanaście razy ręką i nogą w klatkę piersiową, a odjeżdżając autem uderzył go zderzakiem w nogi na wysokości kolan.
„Wobec podejrzanego Prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru Policji, zakazu kontaktowania się i zbliżania się do pokrzywdzonych, zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu oraz poręczenia majątkowego w kwocie 20.000 zł, zaś podejrzany zadeklarował stawiennictwo na każde wezwanie organów ścigania” – dodano w komunikacie prokuratury.
Skrucha i tłumaczenie zwłoki
Podczas przesłuchania Michał K. złożył krótkie wyjaśnienia i wyraził skruchę. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Antoni Skiba, podejrzany twierdzi, że chciał zgłosić się na policję zaraz po zdarzeniu.
Zrezygnował z tego zamiaru, bo sprawa wzbudziła zainteresowanie mediów, a w sieci pojawiły się skrajnie nieprzychylne komentarze. Obawiał się dalszej eskalacji. To na razie wyłącznie wersja podejrzanego.
Przez kilkanaście dni sprawcy nie zatrzymano, choć według doniesień mediów policja znała jego tożsamość. Pod koniec października Porsche na niemieckich tablicach odnaleziono w garażu na Pradze-Południe. Spekulowano, że mężczyzna mógł opuścić kraj.
Obejrzyj także:

