
Od kilkunastu dni głośno jest o kierowcy Porsche, który na ul. Czerniakowskiej w Warszawie zaatakował 66-latkę i szarpał się z innymi osobami. Okazuje się, że gdy policja i prokuratura zaczęła poszukiwać agresywnego mężczyzny, ten porzucił samochód. Udało się odnaleźć Porsche, ale kierowcy już nie.
- Jak czytamy w Wirtualnej Polsce, Porsche zostało odnalezione w garażu w jednym z bloków w warszawskiej dzielnicy Praga-Południe.
- – Widziałem właściciela kilka razy. Od czasu, gdy media opisały słynny film z bójki na skrzyżowaniu, auto tutaj stoi, a facet przestał się pojawiać - powiedział serwisowi mieszkaniec.
- – Z tego, co tutaj zaobserwowaliśmy, wynika, że zaparkował samochód i poszedł gdzieś w kierunku sąsiednich bloków. I to tyle. Może mieszka w sąsiednich blokach. Jest tu dużo mieszkań na wynajem – dodał.
Mieszkanie bloku nie wyklucza, że mężczyzna zdążył już uciec. – Jeśli rzeczywiście ma związki z Niemcami, na co wskazują tablice z Berlina, może być już za granicą – stwierdził.
Informacja o samochodzie
Namierzenie auta okazało się możliwe, dzięki serwisowi Stop Cham Warszawa, który opisuje przypadki łamania przepisów ruchu drogowego. Jeden z 23 tys. obserwujących profil powiadomił twórców o lokalizacji samochodu. Jak twierdzi serwis, policja zna tożsamość poszukiwanego mężczyzny, ale nadal go nie zatrzymała.
Miał szpiegować na wojskowej uczelni. Wiceszef MON potwierdza
„Mimo problemów Policji ze zlokalizowaniem sprawcy, prokuratura w dalszym ciągu nie wydała listu gończego za sprawcą” – czytamy w jednym z ostatnich wpisów w mediach społecznościowych.
Atak na Czerniakowskiej
Przypomnijmy, że do ataku na ul. Czerniakowskiej doszło 15 października. Wściekły kierowca Porsche poturbował 66-letnią kobietę, potem szarpał się z jej mężem oraz 75-letnim mężczyzną, który próbował im pomóc. Następnie z piskiem opon uciekł z miejsca zdarzenia. Dopiero po tym, jak nagrania obiegły media, policja zaczęła prowadzić czynności zmierzające do ustalenia i zatrzymania mężczyzny. Początkowo identyfikację mógł utrudniać fakt, że sprawca poruszał się Porsche na zagranicznych, niemieckich numerach rejestracyjnych. Jednak świadkowie od początku zaznaczali, że mężczyzna mówił płynną polszczyzną bez akcentu.
Policja wie, kim jest furiat z Porsche. Nowe ustalenia po ataku na ulicy
Po przeanalizowaniu nagrań z incydentu policja zmieniła kwalifikację czynu, którego dopuścił się mężczyzna. Postępowanie nie dotyczy już tylko naruszenia nietykalności cielesnej, ściganego z oskarżenia prywatnego, ale zostało rozszerzone. Jest prowadzone w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz kierowania gróźb karalnych.
To cię może także zainteresować: