
Badania krwi 31-letniego Ihora M., podejrzanego o zabójstwo duchownego w klasztorze benedyktynek w Jarosławiu, nie wykazały alkoholu ani substancji psychoaktywnych. Prokuratura czeka na dokumenty z Ukrainy, które pomogą ocenić jego poczytalność.
- Badania krwi podejrzanego dały wynik negatywny zarówno na obecność środków odurzających, jak i alkoholu.
- Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa jednej osoby i usiłowania zabójstwa czterech kolejnych, przyznał się, ale odmówił wyjaśnień.
- Prokuratura wystąpiła do Ukrainy o dokumentację medyczną i przesłuchanie matki podejrzanego, by ocenić jego poczytalność w chwili ataku.
Prezydent podpisze nowelizację OZE? Wcześniej miał zastrzeżenia
Badania krwi 31-letniego Ihora M. na obecność substancji psychoaktywnych dały wynik negatywny. Poinformowała o tym w czwartek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prok. Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz. Taki sam rezultat przyniosły badania na zawartość alkoholu.
– Badania krwi na obecność środków odurzających, substancji psychotropowych i psychoaktywnych dały wynik zero – podkreśliła prokurator. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo duchownego i usiłowanie zabójstwa czterech innych osób na terenie Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu.
Do ataku doszło 24 września. Obywatel Ukrainy zadał nożem liczne ciosy ks. Stanisławowi Zbojnowiczowi, powodując jego śmierć.
Cztery osoby usiłował pozbawić życia
Podejrzany usiłował też zabić Krzysztofa G., ks. Marka Pieńkowskiego, ks. Adriana Mantykiewicza oraz Ewę S. Pokrzywdzeni doznali m.in. ciężkich obrażeń zagrażających życiu. Napastnika zatrzymali policjanci przed budynkiem kościoła.
Biegli rozpoznali u mężczyzny ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Trafił do aresztu, który ze względu na stan zdrowia jest wykonywany w warunkach szpitalnych.
W minionym tygodniu Ihor M. został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Przyznał się w całości do stawianych mu czynów, jednak odmówił składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania.
Trzecia opinia biegłych
Przesłuchanie było możliwe po tym, jak prokurator po raz trzeci powołał biegłych psychiatrów. Wcześniejsze opinie z września i początku października wskazywały na ostre zaburzenia psychotyczne i brak logicznego kontaktu, co uniemożliwiało udział podejrzanego w procedurach.
Najnowsza opinia dotyczyła wyłącznie możliwości udziału Ihora M. w czynnościach procesowych, a nie jego poczytalności w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów. O jej zbadanie prokuratura zwróci się do biegłych na późniejszym etapie śledztwa.
W ocenie poczytalności pomóc ma m.in. dokumentacja medyczna dotycząca zdrowia mężczyzny i ewentualnego leczenia psychiatrycznego. W ramach pomocy prawnej prokuratura wystąpiła do strony ukraińskiej o te dokumenty oraz o przesłuchanie matki podejrzanego w charakterze świadka.
Motywy wciąż nieznane
Śledczy zapytali też o karalność Ihora M. w Ukrainie. Według rzeczniczki nie był on karany w Polsce.
Prokuratura nie ma jeszcze pełnych ustaleń co do powodów, dla których mężczyzna przyjechał do Jarosławia i przebywał na terenie opactwa. Zabezpieczono samochód, którym podróżował. Zdaniem prok. Taciuch-Kurasiewicz nie znaleziono w nim przedmiotów typowych dla przygotowania do dłuższej podróży.
Śledczy nadal przesłuchują świadków i weryfikują przyjęte wersje zdarzeń. Dwie osoby pokrzywdzone pozostają w szpitalu w Jarosławiu, a ich stan się poprawia.
Obejrzyj także: