W porannej rozmowie w Kanale Zero prezes Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia” Bartłomiej Przymusiński podkreślił, że prezydent powinien w decyzji dotyczącej ustawy praworządnościowej uwzględnić głos całego środowiska sędziowskiego, a nie kierować się wyłącznie radami doradców. – Naprawa Krajowej Rady Sądownictwa jest kluczowa dla zapewnienia niezależności sądów od polityki – dodał.

Agnieszka Burzyńska pytała w porannej rozmowie w Kanale Zero m.in. o tzw. ustawę praworządnościową i możliwość podpisania jej przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Przypomnijmy: jest to rządowy projekt przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości, który ma uregulować status sędziów powołanych w latach 2018–2025 na podstawie uchwał KRS oraz uporządkować skutki wydanych przez nich orzeczeń.
Projekt zakłada m.in. rozwiązania dotyczące stabilności tych orzeczeń oraz możliwość określonych procedur weryfikacyjnych. Przewiduje także zmianę sposobu wyboru 15 sędziowskich członków KRS – mieliby być wybierani w tajnych wyborach przez wszystkich sędziów, a nie przez Sejm.
Burzyńska do Przymusińskiego: Jest pan tak naiwny?
Projekt przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie w styczniu 2026 r. i jest w trakcie dalszych prac parlamentarnych. Nie został jeszcze uchwalony ani podpisany przez prezydenta. – Jest pan tak naiwny, żeby stwierdzić, że prezydent mógłby ją podpisać? – zapytała swojego gościa Agnieszka Burzyńska.
– Nie nazwałbym tego jednak naiwnością, ale wiarą w to, że demokratyczne procedury polegają na tym, iż prezydent jednak zasięgnie głosu szeroko rozumianego środowiska, a nie tylko będzie słuchał jednego ze swoich doradców podejmując decyzję – odpowiedział prezes Stowarzyszenia „Iustitia” Bartłomiej Przymusiński.
Podkreślił, że jako stowarzyszenie zwrócili się dwa miesiące temu do prezydenta z prośbą o rozmowę, ale brak było odzewu. Dodał, że prezydent ma jeszcze kilka dni do namysłu. – Naprawa takiej instytucji, jaką jest Krajowa Rada Sądownictwa, jest ważna dla zapewnienia tego, aby stała na straży niezależności sądów od polityki. Nieważne, jaką ona miałaby etykietę partii.
Setki wakatów sędziowskich i przewlekłości w sądach
Dalej prezes „Iustitii” tłumaczył, dlaczego ważne jest uzdrowienie Krajowej Rady Sądownictwa. – Bez niej nie można ruszyć procesu nominacyjnego. W całej Polsce kilkaset wakatów w sądach pozostaje nieobsadzonych. Przykładowo, w sądzie, w którym powinno być 10 sędziów, wpływa 1000 spraw, ale rozdzielane są one tylko między pięciu sędziów, bo mamy pięć wakatów. Tak długo, jak nie uzdrowimy Krajowej Rady Sądownictwa, nie będzie można zgodnie z prawem uzupełnić tych wakatów. Ma to realne konsekwencje dla osób, które czekają na rozpatrzenie swoich spraw w sądach – mówił Bartłomiej Przymusiński.
– Jestem pełen goryczy, że dobra ustawa, która leży na biurku prezydenta, prawdopodobnie niestety nie zostanie podpisana – powiedział Bartłomiej Przymusiński.
Agnieszka Burzyńska zapytała swojego gościa, o to, czy nie ma żalu do obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Rząd bowiem nie konsultował swojego projektu z prezydentem, czym zmniejszył szansę na złożenie pod nim podpisu przez głowę państwa.
– Jestem sędzią i, tak jak kilka tysięcy moich koleżanek i kolegów w Polsce, chciałbym po prostu móc spokojnie wykonywać swoją pracę. Chcę mieć zapewnione warunki, zarówno przez ustawy, jak i rozporządzenia. Warunki organizacyjne w sądzie oraz odpowiednią elektronizację, która pozwoliłaby mi pracować najlepiej, jak potrafię. Dzięki temu nie musiałbym, tak jak wielu moich współpracowników, mówić ludziom w oczy, że najbliższa rozprawa odbędzie się dopiero za rok, dwa czy nawet trzy lata. W niektórych sprawach apelacyjnych, na przykład dotyczących kredytów frankowych, takie właśnie są terminy – odpowiedział wymijająco Bartłomiej Przymusiński.
Polityczna zemsta?
Prowadząca zapytała także o głośną decyzję sędziego Dariusza Łubowskiego, który w grudniu uchylił Europejski Nakaz Aresztowania wobec posła Marcina Romanowskiego. Niedawno został on odwołany ze stanowiska w Sądzie Okręgowym w Warszawie, z funkcji Kierownika Sekcji Postępowania Międzynarodowego do spraw z zakresu prawa karnego. – Czy to nie pachnie polityczną zemstą? – zapytała Agnieszka Burzyńska.
– Uważam, że kwestia rozpoznawania tak istotnych wniosków z zakresu prawa międzynarodowego powinna być już dawno w Sądzie Okręgowym w Warszawie zorganizowana w taki sposób, aby nie wyglądało to tak, że tylko jedna osoba w całym okręgu zajmuje się tego typu sprawami. Powinny to być sprawy, które, jak często podkreślamy, mają duże znaczenie, i które mogłyby być objęte systemem losowego przydziału. Fakt, że dopiero teraz postanowiono tę sytuację naprawić, uważam za zaniechanie władz Sądu Okręgowego w Warszawie, które oceniam bardzo krytycznie – stwierdził Bartłomiej Przymusiński.
Agnieszka Burzyńska przypomniała, że za poprzedniej władzy „Iustitia” stawała w obronie szykanowanych sędziów i prokuratorów. Zapytała, czy również w tym przypadku będą bronić sędziego.
– Gdybyśmy dostrzegli, że mamy do czynienia z jakimś elementem represji czy szykany, każdy sędzia mógłby liczyć na naszą obronę. Natomiast w mojej ocenie niewinna zmiana w organizacji przydziału spraw z zakresu prawa międzynarodowego, która polega na tym, że teraz będą trafiały one do większej liczby sędziów, a nie tylko do jednej osoby, to za mało, by mówić o szykanie – mówił Bartłomiej Przymusiński.
