– Seria fałszywych alarmów wymierzonych w rodzinę prezydenta oraz środowisko prawicowe to „skoordynowana i zaplanowana akcja” – wskazuje w rozmowie z Zero.pl pułkownik rezerwy Norbert Loba, były wiceszef ABW. Ekspert nie wyklucza, że za atakami stoją osoby z dostępem do państwowych baz danych. – Drugi wariant jest ekstremalnie niepokojący – mówi.

- Były wiceszef ABW płk Norbert Loba wskazuje dwie główne hipotezy dotyczące serii swattingów – operacja służb Rosji lub Białorusi albo działanie sympatyków rządzącej koalicji z dostępem do wrażliwych danych państwowych.
- Ekspert ocenia, że Polska nie ma procedur ani narzędzi pozwalających skutecznie przeciwdziałać tego typu atakom ani właściwie na nie reagować.
- Ostrzega, że fatalne reakcje części polityków mogą utwierdzać ewentualnego przeciwnika, że ten obszar ataków jest dla niego wygodny i bezpieczny.
Polska scena polityczna – a szczególnie jej prawa strona – stała się w ostatnich dniach celem serii skoordynowanych fałszywych alarmów – tzw. swattingu.
W sobotę wieczorem służby siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Zgłoszenie donosiło o pożarze i zagrożeniu życia osób wewnątrz – po sprawdzeniu lokalu nie stwierdzono ani zagrożenia pożarowego, ani poszkodowanych. W niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z ministrami i przedstawicielami służb poświęconą tej sprawie.
W piątek przed godz. 15 straż pożarna i policja interweniowały pod adresem byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza. Fałszywe zgłoszenie – przesłane drogą mailową – donosiło o pożarze i dziecku zagrożonym samobójstwem. Strażacy zjechali na linach z dachu na balkon i nie stwierdzili zagrożenia. Profesora nie było w domu.
Kilka dni wcześniej policja weszła do mieszkania prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza i skuła jego asystentkę – interwencja również była efektem fałszywego zgłoszenia o zagrożonym dziecku rzekomo przebywającym w lokalu. Służby odebrały kilkadziesiąt zgłoszeń sugerujących próby samobójcze lub podłożenie ładunków wybuchowych pod adresami pracowników tej stacji.
Płk. Loba o serii fałszywych alarmów
O sprawcach alarmów, zagrożeniach hybrydowych, roli państwa i procedurach, których albo nie ma, albo zawiodły, mówi portalowi Zero.pl były wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pułkownik rezerwy Norbert Loba, prezes Frontline Foundation.
– Mamy do czynienia z cyklem ataków. To z pewnością jest skoordynowana i zaplanowana akcja. Odpowiedź na pytanie, kto za tym stoi, prawdopodobna jest w dwóch aspektach – wskazuje nasz rozmówca.
Ocenia, że może to być operacja w ramach tzw. działań hybrydowych, zorganizowana przez służby Federacji Rosyjskiej czy Białorusi. – To miałoby na celu zdestabilizowanie, rozwibrowanie, doprowadzenie do napięć społecznych i politycznych, czyli realizacja jednego z oczywistych celów wrogiego oddziaływania w tej definicji poniżej progu wojny. To jedna z hipotez, które są uzasadnione i prawdopodobne – wskazuje Loba.
Druga hipoteza jest znacznie bardziej niepokojąca. – Z uwagi na pewną asymetryczność tych ataków, mówiąc wprost, na fakt, iż są one skierowane wyłącznie wobec jednego środowiska medialnego czy politycznego, związanego z główną partią opozycyjną, to również zupełnie w sposób uprawniony mogę sobie wyobrazić sytuację, że to działanie skoordynowane, zarządzone przez zwolenników, sympatyków obecnie rządzącej koalicji – mówi.
To – jak dodaje – może być rozpatrywane w dwóch wariantach. Według Loby, jeden z nich zakłada, że to samodzielne działanie tych ludzi, którzy chcą zaszkodzić przeciwnikom politycznym. Bo – jak zaznacza – technologiczne możliwości i świadomość, jak takie ataki zorganizować, nie musi być oparta o kompetencje państwowe.
– Drugim wariantem jest sytuacja ekstremalnie niepokojąca, że jest to działanie inspirowane, jeżeli nie zarządzane wprost również z użyciem w jakiś sposób nieformalny, nieoficjalny sił i środków państwowych – komentuje były wiceszef ABW.
Dopytywany, czy mówimy tutaj o służbach specjalnych, potwierdza. Dodaje, że chodzi mu też o osoby wywodzące się z różnych instytucji, „a które znają luki w procedurach administracyjnych i służbowych i sposobach reakcji w takich sytuacjach, a technologiczne aspekty tworzenia takich ataków nie są szczególnym wyzwaniem”.
Według naszego rozmówcy, najbardziej prawdopodobne jest, iż jest to działalność zwolenników obecnie rządzącej koalicji, którzy jednocześnie są w stanie uzyskać niektóre wrażliwe informacje.
Ochrona kontrwywiadowcza to mit. Byli szefowie polskich służb bez wsparcia ze strony państwa
– Do wykonania takich ataków część informacji można pozyskać w dostępnej przestrzeni publicznej, ale część wydaje się możliwe do uzyskania posiadając dostęp do państwowych baz danych. I to by wskazywało na pewny rodzaj koordynacji planowania i przeprowadzenia działań, z udziałem osób/instytucji publicznych – konstatuje.
„Państwo nie jest przygotowane”
Według płk. Loby, państwo nie jest przygotowane na tego typu ataki i jest to sytuacja niepokojąca, tym bardziej, że za naszą wschodnią granicą od czterech lat trwa wojna.
– Ewidentnie widać, że system prewencji jest nieprzygotowany na tego typu zdarzenia, które przecież nie są nowe na świecie. Powstały do tego różne procedury w państwach, które są w stanie lepiej zarządzić reakcjami na takie ataki – zwraca uwagę.
Loba mówi też o „fatalnym” zachowaniu części środowiska politycznego i przedstawicieli rządzącej administracji państwowej, którzy pozwalali sobie na „zupełnie nieadekwatne żarty czy złośliwe komentarze”.
– To dodatkowo osłabia, a nawet kompromituje nasze państwo. Dopiero ostatni atak na mieszkanie związane z rodziną prezydenta zmieniło formułę reakcji, przynajmniej w sferze informacyjnej – zaznacza.
Podsumowuje, że Polska nie ma dostosowanych procedur, narzędzi i algorytmów postępowania, które by były w stanie skutecznie przeciwdziałać takim wydarzeniom oraz umiejętniej na nie reagować, również w sferze komunikacyjnej.
– Gdyby założyć, że mamy do czynienia z kolejnym atakiem hybrydowym, to reakcje szeregu liderów politycznych czy instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo są fatalne i mogą utwierdzać przeciwnika, że ten teren, obszar ataków, jest dla nich wygodny i w miarę bezpieczny. Nasi decydenci i właściwe instytucje państwowe powinny pilnie zająć się stworzeniem właściwych rozwiązań prawnych, organizacyjnych, technologicznych, aby radykalnie poprawić odporność i bezpieczeństwo państwa i jego obywateli – mówi Norbert Loba.

Norbert Loba (fot. Frontline Foundation / Inne)
