– Minęło 10 dni od pierwszego ataku na Telewizję Republika i mimo apeli i próśb, nie zgłosiła się żadna osoba – powiedział szef stacji Tomasz Sakiewicz, zarzucając służbom brak współpracy ws. wyjaśniania akcji dezinformacyjnej, której ofiarami byli pracownicy Republiki oraz sam Sakiewicz.

- 15 maja policja weszła do warszawskiego mieszkania Tomasza Sakiewicza, szefa TV Republika. Powodem było fałszywe zgłoszenie otrzymane przez służby.
- Był to jeden z elementów akcji dezinformacyjnej, która dotknęła osoby związane ze stacją. W sobotni wieczór strażacy weszli z kolei do rodzinnego mieszkania Karola Nawrockiego.
- Do tej sprawy również odniósł się szef TV Republika.
Tomasz Sakiewicz narzekał na brak współpracy ze strony służb po incydentach, które dotknęły pracowników jego stacji.
– Minęło 10 dni od pierwszego ataku na Telewizję Republika i mimo apeli i próśb nie zgłosiła się żadna osoba, która próbowałaby koordynować i ustalać z nami zakres tego, co się dzieje. Próbować ustalać sprawców. My sami biegamy na policję – powiedział.
Fałszywy alarm w domu prezydenta
Jak dodał, „w jednym przypadku zgłosiła się policjantka z Komendy Stołecznej, ale tylko po to, by odebrać zeznania”.
Plaga fałszywych zgłoszeń
Akcja dezinformacyjna dotknęła w sposób szczególny środowisko dziennikarzy Telewizji Republika. Służby odebrały kilkadziesiąt zgłoszeń sugerujących próby samobójcze lub podłożenie ładunków wybuchowych pod adresami pracowników stacji.
Jedna z interwencji miała miejsce w warszawskim mieszkaniu redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza, gdzie zgłoszono zagrożenie życia nastolatka. W trakcie działań policjanci zakuli w kajdanki asystentkę szefa stacji.
Dziennikarze Republiki bez wypłat. Sakiewicz: To nie jest typowa firma
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz przedstawiciele rządu zapewniają, że działania policji wynikają wyłącznie z procedur i nie mają charakteru politycznego.
Oświadczenie policji
Głos w sprawie narastających kontrowersji medialnych zabrała również sama Komenda Stołeczna Policji, wydając obszerne oświadczenie. Służby podkreśliły w nim, że każde powiadomienie o zagrożeniu wybuchowym bądź zdrowotnym musi być bezwzględnie sprawdzone, a mundurowi nie mogą kierować się sympatiami politycznymi czy linią programową mediów.
Policja kategorycznie sprzeciwiła się próbom wciągania formacji w bieżący spór polityczny oraz obwiniania funkcjonariuszy za skutki interwencji wywołanych przez przestępców.
Służby badają tzw. wątek wschodni
Śledztwo, z uwagi na ogromną złożoność i terytorialny zasięg, zostało przejęte przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy KSP pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. Do działań operacyjnych włączono Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
Służby sprawdzają także powiązania zagraniczne. „Materiały wskazują na to, że doszło do działań na szeroką skalę, które wymagały odpowiedniego zaplanowania i koordynacji czasowej” – informuje policja. Śledczy badają obecnie hipotezę o udziale tzw. wątku wschodniego. „Postępowanie ma charakter rozwojowy” – dodają mundurowi.
„Fala głupich spekulacji”. Tusk po akcji służb u prezydenta
Za wywołanie fałszywego alarmu kodeks karny przewiduje karę od pół roku do ośmiu lat więzienia. Rzecznik KSP podkomisarz Jacek Wiśniewski zaznaczył jednak, że jeśli serię zgłoszeń z ostatnich dni uda się przypisać jednej osobie lub zorganizowanej grupie, kara ta może wzrosnąć nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Sprawcy zostaną także pociągnięci do odpowiedzialności finansowej za koszty operacji ratunkowych.
Interwencja w rodzinnym domu prezydenta
W niedzielny wieczór służby weszły z kolei do rodzinnego mieszkania prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku.
Według komunikatu Państwowej Straży Pożarnej, 23 maja 2026 r. o godz. 19:33 na numer alarmowy wpłynęła wiadomość SMS informująca o możliwości wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożeniu życia osób znajdujących się wewnątrz. Następnie służby otrzymały kolejne zgłoszenie dotyczące nagłego zatrzymania krążenia. Próby kontaktu ze zgłaszającym nie przyniosły rezultatu.
Interwencja w domu prezydenta. „Strażak podjął decyzję o siłowym wejściu”
Na miejsce skierowano strażaków. Po przeprowadzeniu rozpoznania, kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. Jak poinformowała PSP, podczas sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty.