Centralne Biuro Antykorupcyjne od kwietnia kontroluje sposób przyznawania i realizacji wsparcia dla przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi z 2024 roku. Kontrola KARR obejmuje m.in. decyzje dotyczące milionów złotych pomocy, o których informowała Wirtualna Polska.

- Według ustaleń WP 4,5 mln zł trafiło do trzech podmiotów z Dziwiszowa, choć cztery niezależne źródła nie potwierdzają wystąpienia tam szkód powodziowych.
- Wśród beneficjentów znalazły się podmioty powiązane z wiceprezeską KARR, działaczką KO, a w jednym przypadku BGK wskazał na brak wymaganej deklaracji bezstronności.
- CBA analizuje dokumenty i okoliczności podejmowania decyzji; jeśli ujawni podejrzenie przestępstwa, zapowiada zawiadomienie prokuratury.
Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę dotyczącą przyznawania pomocy przedsiębiorcom poszkodowanym podczas powodzi w 2024 r. Informację przekazał w poniedziałek w serwisie X rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Kontrola rozpoczęła się w kwietniu i dotyczy przestrzegania procedur przy podejmowaniu oraz realizacji decyzji związanych ze wsparciem. CBA ma sprawdzać dokumentację oraz okoliczności, w jakich podejmowano poszczególne decyzje.
Sprawa stała się publiczna po publikacji Wirtualnej Polski. Portal opisał przypadki przyznania łącznie 4,5 mln zł trzem podmiotom z Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki. Według ustaleń dziennikarzy istnieją poważne wątpliwości, czy wskazane firmy rzeczywiście poniosły szkody w wyniku powodzi.
Miliony dla trzech podmiotów
Jednym z beneficjentów była firma należąca do męża wiceprezeski Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego – 200 tys. zł.
Według WP oględziny przeprowadzone dziesięć miesięcy po powodzi wykazały m.in. pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi i rysy w tynku na balustradzie balkonu. Jednocześnie gmina miała przyznać na piśmie, że nie posiadała niezależnego dowodu potwierdzającego, że uszkodzenia powstały w związku z powodzią.
Znacznie większa kwota – 3,2 mln zł – trafiła do spółki należącej do sąsiadów działaczki KO. Pieniądze miały być przeznaczone na usuwanie szkód w sali zabaw dla dzieci. Według ustaleń portalu nie ma jednak dowodów, że obiekt kiedykolwiek został uruchomiony.
Wątpliwości wokół kolejnej dotacji
W tym samym budynku działał sklep „Społem”, który nie otrzymał środków z programu. Trzecim beneficjentem była natomiast spółka należąca do właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów. W tym przypadku przyznano 1,12 mln zł.
Wątpliwości dotyczą również wymaganej procedury. Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził, że w dokumentacji dotyczącej tej pomocy brakowało deklaracji bezstronności, wymaganej regulaminem programu.
Dziennikarze WP sprawdzili wskazane lokalizacje w czterech niezależnych źródłach. Wykorzystali dane Państwowej Straży Pożarnej, Wód Polskich, unijnego systemu satelitarnego Copernicus EMS oraz dane firmy ICEYE zweryfikowane przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.
CBA sprawdza dokumenty
Żadne z tych źródeł – według ustaleń WP – nie wskazywało na obecność wody powodziowej pod adresami, które zostały objęte wsparciem. Portal zwrócił również uwagę na potencjalny konflikt interesów związany z powiązaniami części beneficjentów z władzami KARR.
Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego jest spółką, w której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego.
Prezes KARR, pytany przez dziennikarzy o możliwy konflikt interesów, miał odpowiedzieć: „To jest pana opinia”.
CBA zapewnia, że funkcjonariusze szczegółowo analizują wszystkie dokumenty i weryfikują okoliczności podejmowania decyzji. Kontrola ma ustalić, czy procedury zostały prawidłowo zastosowane przy przyznawaniu pieniędzy przedsiębiorcom.
Resort żąda danych beneficjentów
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych zapowiedział, że jeżeli w toku kontroli pojawią się podejrzenia popełnienia przestępstwa, CBA złoży zawiadomienie do prokuratury.
Sprawą zainteresowało się również Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Po pytaniach dziennikarzy WP resort wystąpił do gmin o przekazanie pełnych wykazów beneficjentów programu pożyczkowego.
Na obecnym etapie kontrola CBA nie przesądza o nieprawidłowościach ani odpowiedzialności konkretnych osób. Służby dopiero analizują dokumentację i okoliczności przyznawania wsparcia.
Na doniesienia zareagował Bogdan Zdrojewski – obecny europoseł KO, w przeszłości prezydent Wrocławia.
„Nie przesądzam o nadużyciu, ale im szybciej nastąpi weryfikacja i wyciągnięcie konsekwencji (wobec "swoich") tym lepiej. Być może, wyborcy w swej łaskawości, wybaczą, że obcych rozliczamy wolniej. niż swoich?” – napisał w sieci polityk.