Młody Roman Giertych chciał „wygrać Polskę”. Gdyby ją wygrał, żylibyśmy w kraju, w którym rozwody są zakazane, a naszym celem jest powstrzymanie masonów. I nie pchalibyśmy się na Zachód, bo „tam nas nie chcą”.

- Roman Giertych chciał zakazać rozwodów. Tłumaczył, że bez możliwości rozstania się wielu małżeństwom żyłoby się lepiej.
- Oskarżał UE o plan depopulacji Polski do 20 mln mieszkańców, a największe zagrożenie widział ze strony masonerii.
- Zamiast Unii Europejskiej proponował sojusz z Rosją – jedynym, jego zdaniem, sąsiadem bez pretensji terytorialnych do Polski.
- Nowoczesną sztukę nazywał „bohomazami” i twierdził, że malarze od „słoni” powinni malować ściany.
„Możemy wygrać Polskę!” – tak zatytułowana jest książka ze zbiorem felietonów, które Roman Giertych wygłaszał na antenie Radia Maryja od 1997 do 1999 r. Z tych tekstów i jeszcze z innej książki Giertycha pt. „Kontrrewolucja młodych” wyłania się obraz polityka zdruzgotanego współczesnością i z troską patrzącego w przyszłość. Posiadającego jednak plan dla Polski, Polek i Polaków.
Zacznijmy od Polek i Polaków.
W skrócie: Polacy do roboty, Polki zostają w domach i proszę nawet nie myśleć o jakichś rozwodach.
Tych w zwycięskiej Polsce Romana Giertycha nie będzie. „Rozwody, jako spuścizna po masońskiej Rewolucji Francuskiej mogą i muszą zostać w Polsce zlikwidowane”* – apelował.
Brak możliwości rozpadu związku małżeńskiego w wizji Giertycha to same plusy. „Gdyby nie było możliwości rozwodu, wielu małżeństwom żyłoby się lepiej, chociażby dlatego, że nie mieliby innego wyjścia” – konkluduje.
Według Romana Giertycha celem polityki państwa powinna być kobieta w domu. Choć Giertych zastrzega, że państwo nie może w żaden sposób dyskryminować kobiet, to jego zdaniem ta płeć najlepiej samorealizuje się w domu. Dostrzega też niesprawiedliwość. „Tej kobiecie z biura, której praca w większości przypadków (są oczywiście wyjątki) składa się przede wszystkim z przerw na kawę, państwo daje pensję, daje emeryturę, opłaca przedszkole itd. Natomiast kobiecie, która wychowała piątkę dzieci w domu, państwo odbiera od pensji męża podatki przeznaczając je na pensje dla administracji”.
„Żona w domu może stworzyć prawdziwy dom dla mężczyzny. Wszyscy mężczyźni za takim domem tęsknią. Wracając z pracy zawodowej kobieta najczęściej jest zmęczona i rozdrażniona, nie zawsze jest więc w stanie stworzyć ciepło tak potrzebne dla prawdziwego życia rodzinnego” – pisze Giertych.
W kontekście relacji damsko-męskich Giertych zwraca uwagę, że w Polsce nie funkcjonuje pojęcie honoru. „Cywilizacja europejska (łacińska) wytworzyła pojęcie honoru u mężczyzn i wstydu u kobiet. Ich upadek powoduje zniewieścienie mężczyzn i utratę kobiecości przez niewiasty. Stąd wiele występujących anomalii i kłopotów rodzinnych” – wskazuje polityk.
Negatywne skutki zniewieścienia mężczyzn nie kończą się w domach – niebezpiecznie wkraczają do życia społecznego. Zdaniem Giertycha brak silnych i twardych ludzi powoduje, że wybijają się na wyżyny społeczne chytrusy i lizusy. „Społeczeństwo rządzone przez takich ludzi popada w kłopoty gospodarcze, polityczne i społeczne”.
Zabójcza Unia Europejska
„Żyjemy w nastroju coraz gorszych wiadomości” – od tych depresyjnych słów Roman Giertych zaczyna swój tytułowy felieton w książce „Możemy wygrać Polskę!”. Diagnozuje, że przyszło nam żyć w czasach panowania nowej formy imperializmu. Po latach krwawych totalitaryzmów, którym przeciwstawiała się Polska, władza światowa – zdaniem Giertycha – skupiona jest w rękach nielicznych rodzin powiązanych ze światem masońskiego liberalizmu. On z kolei próbuje narzucić całym narodom styl życia oparty na przemocy, wyuzdaniu i kłamstwie.
Giertych żali się, że postępowy Zachód i lewacy narzucają terror tolerancji. „Wszystko mamy tolerować” – rozpacza. „Kto powiedziałby w Anglii publicznie, że homoseksualizm to zboczenie, może wylądować za kratkami. Dla takiego nie ma bowiem tolerancji, gdyż narusza »normy« wypracowane przez lewaków”.
Oj, nie podoba się Romanowi Giertychowi Zachód. A szczególnie Unia Europejska.
W artykule „Zabójcza UE!” pisze o dostosowywaniu się do wymogów Wspólnoty, przez co niszczy się kolejne grupy społeczne – m.in. rolników i nauczycieli. W niszczeniu nauczycieli chodziło o to, by do zawodów szli ci, którzy nigdzie indziej nie znajdą pracy. Słowem, według planu Unii Europejskiej, polskie dzieci miały być uczone przez słabych nauczycieli. Prawdopodobnie po to, by słabo wykształceni Polacy nie rozumieli zagrożenia płynącego z Zachodu.
Zdaniem Giertycha zagrożenia nie rozumiało wielu polityków. „Ci, u których bije polskie serce muszą pamiętać, że czasami znajdowanie się w jednym ugrupowaniu ze zdrajcami i sprzedawczykami może być potraktowane jako współudział w zbrodni, jaka dokonuje się na Polsce” – grzmiał kilka lat temu obecny polityk Koalicji Obywatelskiej.
Jak uchronić polskie dzieci przed ogłupianiem? Roman Giertych prezentuje plan na ich wychowanie w postaci „pilnej akcji dyscyplinującej młodzież”. Felietonista Radia Maryja proponuje ograniczenie dostępu młodzieży do telewizji i wideo.
Jednak to nie ogłupiania młodych Polaków przez Unię Europejską powinniśmy obawiać się najbardziej. Roman Giertych odkrył bowiem katastroficzne plany Unii Europejskiej wobec Polski. To depopulacja. „Statystyczna rodzina polska zgodnie z przekonaniami eurobiurokratów jest zbyt liczna. Chodzi o to, aby Polaków było 20 milionów. (...) Polaków jest za dużo i wejście do Unii Europejskiej może sprawić, że dopiero tam utemperuje się nas do odpowiedniej liczby” – ostrzega polityk.
W 2026 r. wciąż daleka droga do realizacji „niemieckich” planów i zredukowania liczby Polaków do 20 mln.
16 województw i homoseksualiści
Pod koniec XX wieku Roman Giertych działań masonerii doszukiwał się w dość zaskakujących obszarach. Choćby w reformie administracyjnej, m.in. zmieniającej liczbę województw z 49 na 16. „Zastanówmy się, jak te plany wpisują się w działania masonerii europejskiej?” – zaproponował Giertych, gdy pojawiały się różne propozycje zmian.
Odpowiedź jest prosta: regiony z czasem stracą łączność z Narodem, a potem będą za słabe, by „oprzeć się władzom w Brukseli”. Giertych straszy też rozbiciem Polski, poprzez rzekome plany przyjęcia do Unii Europejskiej tylko wybranych części kraju, np. Śląska, Pomorza i Wielkopolski.
W kolejnym felietonie Giertych próbuje powstrzymać reformę, strasząc homoseksualistami. „Może się zdarzyć, że w niektórych województwach pod wpływem nacisków z Zachodu zostaną zalegalizowane małżeństwa homoseksualistów, czy eutanazja”.
W Giertychu jest jednak nadzieja: „Być może jesteśmy jako Polacy ostatnim narodem Europy, który ma jeszcze na tyle świadomości, że może przeciwstawić się temu nowemu imperializmowi” – wskazuje. Przypomnijmy, chodzi o masoński imperializm. (str. 21)
Masonerii i rządom zła przeciwstawia się na szczęście Radio Maryja, choć Roman Giertych boleje z powodu nagonki na założyciela rozgłośni o. Tadeusza Rydzyka ze strony „Gazety Wyborczej”, prokuratury i rządu Jerzego Buzka z AWS.
„Każdy z nas, każdy kto ma w sercu choć kroplę polskiej krwi, powinien zrobić wszystko, aby ta precedensowa walka pomiędzy aparatem władzy, a pojedynczym człowiekiem została rozstrzygnięta na korzyść dobra. Od tej walki zależy oblicze Polski. Czy będzie to Polska, w której ściga się patriotów i uczciwych obywateli, czy też będzie to Polska, w której aparat władzy i sądownictwo służy obywatelom, a ściga przestępców” – pisze Giertych.
Siła zła – jak ujawnia Giertych – dysponuje pieniędzmi, mediami i instytucjami państwowymi i międzynarodowymi. Polska ma za to Maryję Królową Polski, której należy powierzyć „walkę o katolicką i narodową Polskę”.
Ma też niestety polityków, którzy wykorzystują religię do celów politycznych. Wymienia działaczy Unii Wolności, którzy najpierw wychodzili na ambony, by potem głosować przeciw „życiu, Kościołowi i Narodowi”. Metodę wykorzystywania Kościoła, zdaniem Romana Giertycha, wymyślił Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.
Polska z Rosją przeciw masonom z Zachodu
Choć Unia Europejska jest zabójcza, to w wizji świata Romana Giertycha nie powinniśmy być krajem osamotnionym. Wrogiem, po masonach (a może na równi z nimi) jest George Soros, który swoimi działaniami destabilizuje wybrane państwa.
Roman Giertych rysuje precyzyjnie dwie strony „sporu o to, czy będzie demoliberalny, masoński rząd światowy, czy zwycięży opcja wolności narodów”. Giertych proponuje, żebyśmy w walce z „finansjerą amerykańską” stanęli po stronie wolności i prawdy, a nie George’a Sorosa i Davida Rockefellera.
„Sądzę, że sojusz dalekiej Azji, Rosji i Ameryki Łacińskiej stanowi pewną nadzieję dla świata”.
Sporo miejsca Roman Giertych poświęca propozycji ścisłej współpracy z Rosją. „Nie pchajmy się na Zachód, gdzie nas nie chcą” – ostrzega Giertych.”
Dlaczego jednak iść w stronę Rosji? Tak przekonuje Giertych: „Graniczymy obecnie z siedmioma państwami. Spośród tej siódemki trzy są w stanie zagrozić nam militarnie: Rosja, Niemcy i Ukraina. Spośród tej trójki tylko Rosja nie ma do nas pretensji terytorialnych. Już sam ten fakt wskazuje na to, że o rzeczywistym i trwałym sojuszu, który gwarantowałby naszą integralność terytorialną, możemy rozmawiać tylko z Rosją”.
Roman Giertych nie widział zagrożenia ze strony Rosji w kontekście przesmyku suwalskiego. Patrzył jednak swoim analitycznym wzrokiem na północno-wschodnią część Polski i dostrzegał niebezpieczeństwo ze strony Niemiec, które – zdaniem Giertycha – miały zbroić się, by odtworzyć Prusy Wschodnie.
Ostateczny argument za sojuszem z Rosją? „Plan zjednoczenia świata wypracowany przez masonerię ległby w gruzach”.
Malarze do malowania ścian
Jak przystało na prawdziwego wizjonera, Roman Giertych nie interesował się tylko twardą geopolityką, lecz także sztuką. Zauważał bowiem, że „w rozwoju duchowym każdego narodu, niezwykle istotną funkcję spełnia kultura”.
Niestety, jak pisze Giertych, „zeszmacenie się kultury jest zjawiskiem powszechnym na całym świecie”.
Dostaje się odbiorcom tej sztuki. To „udające znawców snoby, które kupują bohomazy, dlatego że środki masowego przekazu wylansowały ich twórcę”. „Głupota doszła do tego stopnia, iż wchodząc do galerii można natknąć się na całe białe płótno, o którym >autor< z uporem maniaka będzie twierdził, że przedstawia ono np. słonie”.
Roman Giertych dla takiej sztuki miejsca nie widzi. „Celem naszym jest powrócić do prawdziwej kultury. Kultury, której celem byłby człowiek – odbiorca, a nie kilka wzajemnie adorujących się »artystów«. Kultury, która wzruszałaby, smuciła, mobilizowała, poruszała, przypominała i przynosiła radość”.
Co jednak z artystami od słoni na białym płótnie? Giertych mówi wprost: musieliby się przekwalifikować. „Malarz od »słoni« byłby świetnym malarzem pokojowym”.
* W cytowanych fragmentach książek zachowano pisownię oryginalną.


