– Chiny przekonują do siebie, jako do kraju, który jest w stanie zaoferować więcej, ale też ma pewną moralną wyższość – mówi Zero.pl Patrycja Krzyśpiak z NASK. Jak tłumaczy, Państwo Środka dąży do gospodarczej ekspansji Europy poprzez skomplikowane operacje wpływu i nie waha się sięgać po influencerów ze Starego Kontynentu.

- Chiny mogą tworzyć obraz rzeczywistości, w której akcentuje się negatywne strony ich konkurentów i które przekierowują uwagę właśnie na ten kraj – mówi Zero.pl Patrycja Krzyśpiak, ekspertka NASK zajmująca się chińskimi operacjami wpływu.
- Krzyśpiak podkreśla, że w dłuższej perspektywie Chinom „chodzi o coś znacznie poważniejszego” niż o ekspansję gospodarczą w Europie.
- Ekspertka NASK przyznaje, że chińskie podmioty chętnie proszą o pomoc europejskich influencerów i rozbudowują sfery nieformalnych wpływów.
W relacjach Stanów Zjednoczonych z Chinami nastąpił okres „konstruktywnej stabilności” – przekonuje w środowym wywiadzie dla Zero.pl Jakub Jakóbowski, zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich. Jak przekonuje, po latach wojen handlowych jedni i drudzy mogą wreszcie skupić się na załatwianiu spraw z państwami średnimi i małymi.
Chiński szok 2.0. „Oni nas pożerają. Wycinają firmy w całej Polsce”
Jakóbowski nie ukrywa, że wcale nie chodzi o relacje oparte na wzajemności, a na „podporządkowaniu tych państw, wymuszaniu różnych rzeczy”.
– Chińczycy skupiają się na tym, żeby mniejszych spacyfikować i uniemożliwić im wszelkie próby obrony rynków przed zalewem chińskiej nadwyżki produkcyjnej – ocenia Jakóbowski. Przytacza historię ze Śląska: chińska firma chodzi po kontrahentach i oferuje cenę na swoje komponenty niższą o 30 proc. od jakiejkolwiek konkurencji.
Jak zdobyć serca Europejczyków?
Aby przekonać do siebie świat, Chiny od lat prowadzą złożone operacje wpływu informacyjnego. Pekin buduje obraz nowoczesnego, stabilnego i atrakcyjnego partnera gospodarczego, jednocześnie dyskredytując Zachód jako biurokratyczny, zacofany i skłócony. Kluczowym elementem tej strategii jest kontrastowanie chińskich osiągnięć technologicznych – humanoidy, zaawansowane systemy AI typu DeepSeek, infrastruktura – z rzekomym zastojem Unii Europejskiej.
Opublikowany w marcu raport Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych „Borrowed mouths and laundered messages: China’s influence playbook in Europe” („Pożyczone usta i wyprane komunikaty: chińska strategia wywierania wpływu w Europie” – tłum red.) opisuje wykorzystywanie lokalnych influencerów i ekspertów, „pranie” przekazów przez alternatywne media oraz maskowanie chińskiego pochodzenia treści.
Celem jest nie tylko poprawa wizerunku Chin, lecz wywołanie u Europejczyków poczucia nieuchronnej dominacji Państwa Środka i cywilizacyjnej przegranej Zachodu. Taka narracja sprzyja większej otwartości na chińskie inwestycje, technologie i współpracę gospodarczą – nawet kosztem długoterminowego uzależnienia.
Patrycja Krzyśpiak z Ośrodka Analizy Dezinformacji w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) potwierdza, że Chiny wykorzystują czas „konstruktywnej stabilności”, by umacniać się na mniejszych rynkach. – Pewne działania Stanów Zjednoczonych dodatkowo ułatwiają Pekinowi budowanie kontrnarracji, w której Chiny przedstawiane są jako bardziej atrakcyjny sojusznik dla Europy, w tym dla Polski – mówi Krzyśpiak.
Nie tylko soft power. Pekin wybiera rolę napastnika
Ekspertka szczegółowo opisuje mechanizmy chińskich działań w sferze informacyjnej. Wyróżnia dwa filary. Pierwszy to klasyczny soft power: promocja technologii, kultury, współpracy biznesowej i wymiany akademickiej. Drugi filar – według Krzyśpiak być może ważniejszy – to bardziej agresywne działania narracyjne. Jak tłumaczy, polegają one na przykład na atakowaniu Tajwanu, relacji Polski z Tajwanem czy obserwowanym ostatnio krytykowaniu Japonii.
Długi w stylu glamour. Jak zadłużony szpital postanowił zapłacić za „prestiżowy certyfikat”
– Chiny mogą tworzyć obraz rzeczywistości, w której akcentuje się negatywne strony ich konkurentów i które przekierowują uwagę właśnie na ten kraj – mówi Krzyśpiak.
Chiny przekonują do siebie, jako do kraju, który jest w stanie więcej zaoferować, ale też ma pewną moralną wyższość. Jeżeli Tajwan jest zły, Japonia jest zła, USA są złe, a Chiny stawiają na „harmonię” i „stabilność”, wybór staje się prosty. Proszę zwrócić uwagę na słowa, które pojawiają się w przekazach propagandowych: stabilność, zrównoważony rozwój, balans, współpraca.
Wpływ gospodarczy na Europę? „Chodzi o coś znacznie poważniejszego”
Dopytywana o prognozy Jakuba Jakóbowskiego z OSW, Patrycja Krzyśpiak zgadza się, że w dłuższej perspektywie Chinom „chodzi o coś znacznie poważniejszego” niż o ekspansję gospodarczą. Zwraca uwagę, w jaki sposób Chiny prezentują swoją ofertę tańszych samochodów i technologii, które ułatwiają codzienne życie. Przyznaje, że w krótkiej perspektywie chińskie argumenty mogą brzmieć przekonująco.
– Jeśli rynek zostanie całkowicie przejęty przez chińskie podmioty, powstanie uzależnienie i to ten kraj będzie dyktował warunki. Dyktowanie warunków gospodarczych ma bowiem bezpośrednie przełożenie na warunki polityczne i wszystkie inne sfery życia – podkreśla.
Tam też pracował Dawid Kacprzyk. Tym razem chodzi o szpital poza Warszawą
Krzyśpiak zwraca w tym kontekście uwagę na współpracę Chin z Rosją – w tym dostawy do Rosji towarów podwójnego zastosowania (dual-use), obejmujących produkty i technologie używane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych. – Czy Polsce i Europie opłaca się budować taką relację bez ograniczeń chińskich wpływów – pyta retorycznie.
Ekspertka podkreśla, że w tym kontekście sfera działań informacyjnych to „gigantyczne pole bitwy o to, jak myślimy, jak postrzegamy świat”.
Influencerzy i podprogowe przekazy. Cel? „Wywołanie w odbiorcach pesymizmu”
Oprócz działań oficjalnych i półoficjalnych – działania poprzez ambasady czy izby współpracy gospodarczej – Chińczycy stawiają na kanały nieoficjalne. Propagandowy przekaz Państwa Środka bywa skrzętnie przemycany przez osoby i ośrodki, które kierują się często czysto biznesowymi bądź osobistymi interesami.
– Mogą to być osoby z różnych środowisk. Chińskie podmioty mogą pozyskiwać osoby zainteresowane przedstawianiem swojego państwa w pozytywnym świetle, a przekaz jest formułowany zarówno wprost, jak i poprzez bardziej subtelne, podprogowe mechanizmy – tłumaczy Patrycja Krzyśpiak.
Jak przekonuje ekspertka, nie chodzi wyłącznie o zmianę percepcji Chin na lepsze. Według Krzyśpiak celem podprogowych przekazów jest wywołanie w odbiorcach „pesymizmu i głębokiego poczucia przegranej”. – I tak już jest pozamiatane, Chiny już wygrały, jest już za późno. Europa już nie istnieje – do tego często sprowadzają się ukryte chińskie przekazy – mówi Krzyśpiak.
Taka narracja przekonuje, że nie ma sensu podejmować żadnych działań ograniczających wpływy Chin, bo i tak wszystko jest już przesądzone. W efekcie Europa ma się po prostu „dogadać” z Chinami.
Krzyśpiak argumentuje, że na takiej narracji korzysta również Rosja, która promuje obraz upadłego Zachodu i alternatywnego, „tradycyjnego porządku”. – Rdzeń obu przekazów jest podobny: podważanie zaufania do europejskiej wspólnoty i zniechęcanie do jakiegokolwiek oporu wobec uzależnienia – tłumaczy. Ekspertka zaznacza, że nieuczciwe praktyki handlowe Chin – subsydia, z którymi Europa nie może walczyć na równych zasadach – są realnym problemem. W jej ocenie budowanie poczucia przegranej stanowi jednak największe zagrożenie w obecnej fazie chińskich operacji wpływu.
