Reklama

Czy Polska może doprowadzić do likwidacji ETS? Doradczyni prezydenta komentuje dla Zero.pl

Reklama
TYLKO NA

Czy Polska może doprowadzić do likwidacji europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS? Kto w UE mógłby poprzeć takie stanowisko, które obecnie jest głosem obozu prezydenckiego? Portal Zero.pl rozmawiał o tym z mecenas Wandą Buk, doradczynią prezydenta Karola Nawrockiego. Pytamy też o zawiłości systemu ETS resort klimatu i eksperta.

Czy likwidacja systemu ETS na poziomie UE jest możliwa? Doradczyni prezydenta Wanda Buk komentuje dla Zero.pl
Czy likwidacja systemu ETS na poziomie UE jest możliwa? Doradczyni prezydenta Wanda Buk komentuje dla Zero.pl (fot. Wojciech Olkuśnik, Paweł Wodzyński / East News)
  • Otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego postuluje całkowitą likwidację europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych – ETS. Opiera się na nim polityka klimatyczna UE.
  • Portal Zero.pl rozmawiał z mecenas Wandą Buk, doradczynią prezydenta i byłą wiceprezes energetycznego giganta, PGE. Kto mógłby poprzeć taki postulat? Kto byłby przeciw?
  • Ostrożność w formułowaniu apeli o likwidację ETS zaleca Jakub Wiech, ekspert ds. transformacji energetycznej. Ministerstwo Klimatu i Środowiska mówi nam z kolei, że najlepszą drogą jest dyskusja o zmianach w ETS.

Reklama

Unijna polityka klimatyczna weszła z impetem do polskiej debaty politycznej. Emocje rosną w miarę, jak zbliża się szczyt Rady Europejskiej (19-20 marca), na którym unijni decydenci będą debatować o możliwych zmianach w systemie handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. Rewizja ETS nie jest nowym pomysłem – Bruksela zaplanowała ją na III kwartał br. – ale w obliczu kryzysu energetycznego wywołanego wojną na Bliskim Wschodzie dyskusja o kosztach energii w Europie nabrała rumieńców.

Unijna polityka klimatyczna nową osią sporu. O co chodzi w systemie ETS?

Z Pałacu Prezydenckiego popłynął niedawno postulat, aby Polska dążyła na forum UE do całkowitej likwidacji systemu ETS. Mówiła o tym otwarcie w mediach mecenas Wanda Buk – doradczyni Karola Nawrockiego, w latach 2018-2020 wiceminister cyfryzacji, a w latach 2020-2024 członkini zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej, notowanej na warszawskiej GPW spółki, w której dominujący udział posiada Skarb Państwa.


Reklama

Czy likwidacja ETS w całej UE jest możliwa?

Skontaktowaliśmy się z mec. Wandą Buk, by zapytać, kto mógłby poprzeć ewentualny postulat Polski dotyczący likwidacji ETS na poziomie ogólnoeuropejskim. Oczywiście, warunkiem koniecznym musiałoby być wystąpienie z takim wnioskiem przez polski rząd. Polskę w Radzie Europejskiej reprezentuje bowiem szef rządu, Donald Tusk.


Reklama

– Spodziewałabym się poparcia ze strony Czech, Włoch, Rumunii, może tez Bułgarii – mówi w rozmowie z Zero.pl Wanda Buk.

Doradczyni prezydenta Karola Nawrockiego przywołuje w tym kontekście dekret rządu Giorgii Meloni z lutego br., mający usunąć część kosztów związanych z ETS. – To rozwiązanie de facto „kasuje” skutek ETS już na poziomie wytwórców – podkreśla.


Reklama

Na pewno przeciwne likwidacji ETS na poziomie europejskim będą instytucje finansowe, ponieważ one zarabiają krocie na handlu uprawnieniami do emisji na rynku wtórnym – dodaje Wanda Buk. – Część uprawnień rzeczywiście jest kupowana w drodze aukcji, na giełdzie EEX, ale jest też drugi obieg. Tu właśnie do gry wchodzą instytucje finansowe, które kupowały uprawnienia, gdy ich cena była niższa, a potem sprzedawały, gdy ich cena rosła (trajektorię wzrostową ETS miał przez lata, ale pojawiały się też chwilowe spadki cen uprawnień, szczególnie w kryzysie energetycznym). Korzystają przy tym ze zmienności notowań ETS.


Reklama

Brak zgody tuż przed szczytem. Fico ogłasza ws. Ukrainy: Nie będę za tym głosował

Doradczyni prezydenta podkreśla, że „wszędzie tam, gdzie energetyka jest niskoemisyjna, zrozumienie dla postulatu likwidacji ETS jest niskie”. – Dlatego przeciwni temu pomysłowi mogą też być Hiszpanie czy kraje skandynawskie. Pamiętajmy, że państwa niskoemisyjne często sprzedają energię do krajów ościennych drożej.

Jakub Wiech, redaktor naczelny serwisu energetyka24.com, w rozmowie z Zero.pl o wiele ostrożniej ocenia szanse powodzenia ewentualnego wniosku o zniesienie ETS.


Reklama

Na co jest gotowa UE?

Według mojej najnowszej wiedzy stanowisko Włoch dotyczy zwolnienia z ETS jednostek gazowych i to pewnie Włosi by poparli – mówi. – Gdyby nawet udało się przekonać ich do przyłączenia się do postulatu całkowitej likwidacji ETS na poziomie ogólnoeuropejskim, to byłoby to za mało, by przeforsować tak istotną zmianę.


Reklama

– UE mówi ustami Ursuli von der Leyen (szefowej Komisji Europejskiej – red.) wprost, że ETS powinien się zmienić, ale jest potrzebny – a więc na poziomie najważniejszej unijnej instytucji wykonawczej nie ma woli zmiany w takim kierunku, jaki postuluje otoczenie prezydenta RP. Duża część krajów członkowskich – np. Portugalia, Hiszpania czy Dania – pewnie też by oponowała przeciwko likwidacji ETS, bo postrzegają ten system jako źródło wpływów do budżetu.

Na ten ostatni argument – finansowy – powołuje się też Ministerstwo Klimatu i Środowiska w przesłanym naszej redakcji stanowisku. MKiŚ odnosi się w nim do scenariusza jednostronnego wyjścia Polski z ETS (taki postulat w debacie publicznej też się pojawił – kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, zapowiedział złożenie w Sejmie projektu uchwały wzywającej Donalda Tuska do zaprezentowania planu opuszczenia systemu ETS przez nasz kraj).

„Teoretycznie, gdyby była możliwość opuszczenia ETS , to wiązałoby się to z katastrofalnymi konsekwencjami zarówno dla przemysłu (w postaci konieczności uiszczania opłat za eksport produkowanych towarów do innych państw UE), jak również dla budżetu państwa (wpływy z uprawnień do emisji to nawet ponad 20 mld zł rocznie)” – informuje nas MKiŚ. „Oznacza to również ryzyko utraty dostępu do środków UE, przede wszystkim związanych z ETS, takich jak Fundusz Modernizacyjny czy Fundusz Innowacyjny”.


Reklama

Wanda Buk ripostuje: – Podkreślanie utraty wpływów do budżetu z handlu uprawnieniami to krótkowzroczność. ETS to dociskanie przemysłu, który buduje PKB i jest fundamentem wzrostu. Kończy się to w ten sposób, że produkcja przemysłowa jest ograniczana, a to prowadzi do spadku PKB i w konsekwencji mniejszych wpływów do budżetu państwa.


Reklama

MKiŚ: Korekta zamiast likwidacji

MKiŚ w stanowisku dla Zero.pl wskazuje jednak inny kierunek: rozmowę o zmianach w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji. „Zmiany w ETS muszą być uzgodnione i wprowadzone na poziomie całej Unii Europejskiej. Tylko wtedy będą skuteczne i bezpieczne dla polskiego przemysłu, zwłaszcza eksporterów, którzy sprzedają swoje towary do innych krajów członkowskich”.

Liczymy, że Komisja Europejska, słysząc coraz wyraźniejsze i uzasadnione obawy wielu państw oraz europejskiego przemysłu, otworzy się na zmiany, które realnie wzmocnią konkurencyjność przedsiębiorstw i dostosują tempo transformacji do ich możliwości inwestycyjnych, i takie postulaty będziemy przedstawiać w ramach rewizji dyrektywy” – stwierdza resort kierowany przez Paulinę Hennig-Kloskę.

Jakub Wiech stwierdza, że rozpoczynanie przez Polskę negocjacji na temat ETS od tak radykalnego postulatu, jak likwidacja tego systemu, to „spory problem”.


Reklama

Obecnie trwa dyskusja o reformie tego systemu i różne kraje będą zgłaszać swoje pomysły, takie jak zwiększenie liczby darmowych uprawnień do emisji na rynku czy wspomniane włoskie zwolnienie jednostek gazowych z ETS – mówi nam. – Nikt jednak nie podchodzi do tego na takiej zasadzie, jak część klasy politycznej w Polsce – tzn. by wyrzucić cały system do kosza.


Reklama

– Jeśli będziemy forsować takie stanowisko, możemy na starcie zniechęcić inne kraje do wchodzenia z nami w jakiekolwiek debaty – na zasadzie „po co rozmawiać z Polską o zmianach w ETS, skoro oni są za tym, by całkowicie go zlikwidować i nie poprą niczego innego?”. W obecnej debacie sporo argumentów pada wyłącznie na użytek wewnętrzny. Tymczasem my możemy sporo ugrać na reformie ETS. Podkreślam – reformie, a nie jego likwidacji.

Doradczyni Karola Nawrockiego o „błędnym kole” ETS

Wanda Buk, pytana przez nas o swoje doświadczenia z „systemem ETS w praktyce” z czasów, kiedy była wiceprezesem PGE, odpowiada: – Wielkim problemem ETS jest jego zmienność. Dla instytucji finansowych to żaden problem, bo na tym zarabiają, ale dla spółek giełdowych, które mają wysokie zapotrzebowanie na uprawnienia, oznacza to dużą ekspozycję na ryzyko. Takie spółki mają limity ryzyka, których muszą dotrzymywać, zdarza się więc, że – w obliczu zmiennych kosztów uprawnień – zaczynają produkować mniej. Dochodzimy tutaj do paradoksu: podaż energii na rynku jest mniejsza i staje się ona droższa.

– Przez koszt ETS PGE miała też problem z pozyskiwaniem finansowania, instytucje finansowe były bardzo niechętne „węglowym” spółkom, niektóre z góry wykreślały ich z grona kredytobiorców – dodaje doradczyni prezydenta. – A przecież spółki energetyczne inwestują w gazowe i zielone źródła energii, więc paradoksalnie ETS spowalniał je na drodze do transformacji. To błędne koło.

Szczyt Rady Europejskiej, który rozpoczyna się w czwartek 19 marca, będzie tylko preludium do dłuższej debaty. Wiele wskazuje na to, że będzie ona ukierunkowana na korektę ETS – tak wynika z listu Ursuli von der Leyen do szefów państw UE, którego treść wyciekła do mediów. Zmiany mają dotyczyć m.in. podaży uprawnień do emisji. Według szefowej KE, Wspólnota powinna też uzgodnić „bardziej realistyczną trajektorię dekarbonizacji po 2030 r.”.


Reklama