Reklama
Reklama

Reklama

Miliardy z UE na uzbrojenie Ukrainy. Kto z Polski rozbije bank?

Reklama

Większa część z unijnej pożyczki dla Kijowa, opiewającej na 90 mld euro, ma zasilić tamtejszy sektor zbrojeniowy i zakupy broni. Jak mówi Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE, na pożyczkę tę należy patrzeć także jak na szansę dla polskich firm.

Polskie firmy mogą zarobić na unijnym wsparciu dla Ukrainy
Polskie firmy mogą zarobić na unijnym wsparciu dla Ukrainy (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Polskie firmy zbrojeniowe mogą skorzystać na unijnej pożyczce dla Ukrainy. Lwia część puli, którą UE przekaże rządowi w Kijowie, ma bowiem zostać wykorzystana na zakup uzbrojenia.
  • Ukraina została zobowiązana, by zamawiać produkty związane z obronnością u europejskich partnerów. Otwiera to furtkę dla takich polskich firm jak Grupa WB czy Ponar Wadowice.
  • Kluczowe jest jednak wsparcie polskiego rządu. Politycy muszą zaangażować się w lobbowanie na rzecz produkowanego u nas sprzętu – uważa prezes jednej ze spółek.

Reklama

Unijne pieniądze mają trafić do Ukrainy do końca 2027 r. Przypomnijmy, że Unia Europejska ma pozyskać środki na pożyczkę poprzez emisję instrumentów dłużnych na rynkach kapitałowych przy zabezpieczeniu z własnego budżetu. Co istotne, Ukraina będzie musiała zwrócić te fundusze dopiero wtedy, gdy otrzyma od Rosji odszkodowania za zniszczenia wojenne.

Nie będzie miał kto walczyć. Demografia i zdrowie młodych rozbrajają Polskę

Miliardy euro z UE dla Kijowa

Jak zauważa we wtorkowym wydaniu „Rzeczpospolita”, kluczowe jest to, że unijne środki „mają wspierać przede wszystkim producentów uzbrojenia z UE i Ukrainy, co otwiera szanse dla Polski”.  Mowa o kwocie 60 mld euro na „wsparcie zdolności Ukrainy do inwestowania w zdolności przemysłu obronnego i zamawiania sprzętu wojskowego” (pozostała część pożyczki, tj. 30 mld euro, ma być przeznaczona na wsparcie ekonomiczne).


Reklama

Potwierdza to w rozmowie z dziennikiem pełnomocniczka rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (SAFE), Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.


Reklama

– Na pożyczkę ukraińską warto patrzeć też jak na szansę dla naszych firm – mówi Sobkowiak-Czarnecka. – Komisja Europejska dała Ukrainie podobne warunki, jakie są w SAFE, czyli preferencja dla przemysłu europejskiego. 

Co to oznacza w praktyce? Zapisy umowy pożyczkowej stanowią, że Ukraina powinna co do zasady zamawiać produkty związane z obronnością „wyłącznie od przedsiębiorstw w UE, Ukrainie lub państwach EOG–EFTA” (tj. należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu).

– Nasze firmy już trafiają ze swoimi ofertami do partnerów w Kijowie – dodaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Sobkowiak-Czarnecka.


Reklama

Polska zbrojeniówka przed dużą szansą w Ukrainie

Zbliżające się ukraińskie zakupy w europejskich zakładach zbrojeniowych to – jak zauważa gazeta – szansa dla takich polskich podmiotów jak Grupa WB. Producent dronów FlyEye i amunicji krążącej Warmate jest już mocno osadzony na ukraińskim rynku. Jednak, jak podkreśla prezes Grupy WB, Piotr Wojciechowski, kluczowe jest tutaj wsparcie polskiego rządu.


Reklama

– Jeżeli Polska będzie lobbować, by Ukraina kupowała nasz sprzęt, to tak będzie – mówi. – Jeśli rząd nie będzie za nami lobbował, to tak się nie zdarzy, a te środki trafią głównie do podmiotów ukraińskich – dodaje.

Kolejną polską firmą z potencjałem na zwiększenie sprzedaży do Ukrainy jest Ponar Wadowice. Dzięki powołaniu spółki PK MIL S.A. – joint venture z ukraińskim partnerem KZVV – przedsiębiorstwo zaangażuje się w produkcję wykorzystywanych już na froncie armatohaubic Bogdana. Innym beneficjentem może stać się producent pojazdów opancerzonych Oncilla – firma Mista ze Stalowej Woli. Pojazdy te są już masowo wykorzystywane przez ukraińską armię.


Reklama

Rosja jednostronnie ogłasza zawieszenie broni. Są też groźby

Sytuacja państwowego giganta, Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), jest tu mniej oczywista. „Rzeczpospolita” przypomina, że poza sprzedażą armatohaubic Krab za 3 mld zł na początku wojny, PGZ nie udało się sfinalizować kolejnych dużych kontraktów, dotyczących m.in. sprzedaży transporterów opancerzonych Rosomak czy moździerzy samobieżnych Rak.


Reklama