Reklama
Reklama

Reklama

RPP przed sporym dylematem. Czy w maju możliwe są podwyżki stóp procentowych?

Reklama

W środę 6 maja Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję ws. poziomu stóp procentowych. Nasilająca się globalna niepewność związana z wojną na Bliskim Wschodzie sprawia, że w przestrzeni publicznej można częściej usłyszeć słowo: podwyżki. Czy mogą nas one czekać już w tym miesiącu?

Decyzję RPP ws. poziomu stóp procentowych poznamy w środę, 6 maja
Decyzję RPP ws. poziomu stóp procentowych poznamy w środę, 6 maja (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Presja cenowa, związana z wojną na Bliskim Wschodzie i szokiem energetycznym, jest coraz bardziej widoczna w polskiej gospodarce. W ostatnich dniach napłynęły dane, które mogą niepokoić.
  • Rada Polityki Pieniężnej we wtorek, 6 maja, rozpoczyna dwudniowe posiedzenie. Dzień później poznamy decyzję ws. poziomu stóp procentowych.
  • O obniżkach nikt już nie myśli – taki scenariusz skutecznie blokuje globalna niepewność. Czy w maju możliwe są podwyżki stóp procentowych?

Reklama

Prognozy zmieniają się w tym roku jak w kalejdoskopie. Na przełomie 2025 i 2026 r., kiedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że na Bliskim Wschodzie dojdzie do wojennej zawieruchy, ekonomiści przewidywali, że w bieżącym roku czekają nas 1-2 obniżki stóp procentowych, o łącznej skali 0,5 pkt proc. Dziś taki scenariusz można odłożyć na półkę.

RPP obniżyła wprawdzie w tym roku stopy procentowe raz, o 0,25 pkt proc. – stało się to w marcu, już po wybuchu wojny. Naturalnie atak USA i Izraela na Iran zasiał niepewność wśród członków Rady, ale ostatecznie przeważyły dobre dane z „krajowego podwórka”. W efekcie od marca główna stopa procentowa (tzw. stopa referencyjna NBP), od której zależy m.in. oprocentowanie kredytów hipotecznych, wynosi w Polsce 3,75 proc. I raczej nie spadnie, dopóki nie będzie widoków na trwałe uspokojenie sytuacji w Zatoce Perskiej i spadek cen ropy naftowej.

Inflacja w Polsce przyspiesza

To właśnie gwałtowne zwyżki notowań ropy naftowej na światowych rynkach były główną przyczyną wzrostu inflacji w Polsce. Przeniknęły one do cen w krajowej gospodarce poprzez drożejące paliwa.


Reklama

Już w marcu inflacja wzrosła do 3 proc. w ujęciu rocznym z 2,1 proc. w lutym. Jeśli chodzi o kwiecień, to dysponujemy na razie wstępnym odczytem inflacji z Głównego Urzędu Statystycznego, tzw. szacunkiem flash. Pokazał on, że ceny w kwietniu w ujęciu rocznym rosły jeszcze szybciej niż w marcu – o 3,2 proc. Co istotne, wzrost wskaźnika inflacji miał miejsce mimo funkcjonowania rządowego pakietu CPN, stabilizującego ceny paliw.


Reklama

Polska podpisze traktat z Wielką Brytanią. Donald Tusk podał datę

Koszty produkcji wystrzeliły, odczujemy to w cenach

Kolejny niepokojący sygnał, wskazujący, że presja cenowa narasta, pojawił się w poniedziałek 4 maja, wraz z publikacją wskaźnika PMI dla polskiego sektora przemysłowego. Obrazuje on kondycję przemysłu, informując o tym, jaki jest poziom nowych zamówień, ile wynosi czas dostaw, jakimi zapasami dysponują firmy, jak kształtuje się zatrudnienie i jakie są koszty produkcji. I właśnie ta część wskaźnika dotycząca kosztów produkcji mocno zaniepokoiła ekspertów.

„Kwietniowy odczyt PMI dla przemysłu pokazał coś, co od kilku tygodni było widać w danych o cenach paliw i w marcowej inflacji. Wojna na Bliskim Wschodzie przekłada się na koszty produkcji w tempie, którego nie widzieliśmy od pierwszych miesięcy pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę” – napisał w komentarzu do danych o PMI Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.


Reklama

Zwraca on uwagę, że wskaźnik kosztów produkcji od lutego podniósł się o ponad 17 punktów, co jest największym dwumiesięcznym skokiem w historii pomiarów PMI, czyli od 1998 r.


Reklama

„Ceny materiałów rosną najszybciej od maja 2022 r. Producenci, mimo wciąż słabego popytu, przerzucają te koszty na klientów” – wskazuje Mariusz Zielonka. Konkluzja jest niewesoła.

„Wygląda na to, że producenci nie mają już buforu, żeby absorbować wyższe ceny ropy i transportu, więc wpisują je w nowe cenniki i renegocjacje umów handlowych” – pisze główny ekonomista Lewiatana.

Efekt domina w gospodarce

Mamy zatem do czynienia z efektem domina. Jak to działa w praktyce, można pokazać na przykładzie firm transportowych i logistycznych. Wzrost cen ropy, odzwierciedlony w drożejących paliwach, odbija się negatywnie na rentowności tych przedsiębiorstw, wobec czego podnoszą one stawki za przewóz towaru. W efekcie np. dostarczenie niezbędnych komponentów do produkcji staje się droższe, a koszt producenta, który musi sprowadzać te komponenty – większy.


Reklama

Inny przykład to przełożenie wyższych cen ropy i gazu na koszt produkcji tworzyw sztucznych czy nawozów. Koszt ten siłą rzeczy rośnie, więc producenci, by sobie to zrekompensować, podnoszą cenę produktu końcowego. Rolnik, który kupi droższy nawóz w hurtowni, też będzie miał wyższe koszty produkcji, które „przerzuci” na amatorów owoców i warzyw.


Reklama

Zdaniem Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego, to przenoszenie wyższych kosztów produkcji na klientów „zapowiada podwyższoną inflację w gospodarce”.

„W tych okolicznościach RPP nie obniży już więcej stóp procentowych, a nie można wykluczyć że będzie wręcz zmuszona do ich podwyżki, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał” – dodaje ekonomistka.

Na taki scenariusz wskazał niedawno jeden z decydentów. Najmłodszy stażem członek RPP, Marcin Zarzecki (został powołany w skład Rady przez prezydenta Karola Nawrockiego w grudniu 2025 r.), stwierdził w kwietniowym wywiadzie dla agencji Bloomberg, że stopy procentowe w Polsce prawdopodobnie przez dłuższy czas pozostaną niezmienione, a jakiekolwiek zmiany są możliwe „w górę” (czyli: jak zmiana, to podwyżka, nie obniżka). Oczywiście, wszystko zależeć będzie od napływających danych – powiedział Zarzecki. Pytanie, jak RPP potraktuje wspomniane wyżej dane, które napłynęły w ostatnich dniach – bądź co bądź, są one niepokojące.


Reklama


Reklama

Wstrzemięźliwość czy podwyżki?

Być może Rada zdecyduje się jednak zachować wstrzemięźliwość, biorąc pod uwagę, że na Bliskim Wschodzie trwa przeciąganie liny. Negocjacje USA z Iranem są trudne i obfitują w zwroty akcji, przez co perspektywa trwałego pokoju oddala się, a nadzieje na szybkie przywrócenie swobodnej żeglugi w Cieśninie Ormuz (co ma kluczowe znaczenie dla cen ropy i gazu) maleją.

Wydaje się, że Rada zostanie w trybie „wait and see” (z ang. czekaj i obserwuj – red.) – mówi Zero.pl Urszula Kryńska, kierowniczka Zespołu Analiz i Prognoz w PKO BP. –Wprawdzie wyceny rynkowe wskazują na podwyżki stóp procentowych, ale naszym zdaniem ta kwestia nie powinna być na razie poruszana na forum RPP. O tym, jak Rada potraktowała kwietniowe dane o inflacji, wiele mówi wypowiedź jej członka, Ireneusza Dąbrowskiego, z ostatniego czwartku (30 kwietnia – red.). Powiedział on, że w obecnych warunkach prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych znacznie spada, nie odnosił się natomiast do kwestii podwyżek.

– Pamiętajmy, że inflacja w Polsce jest ciągle w szerokim paśmie odchyleń od celu – dodaje ekonomistka (cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. w ujęciu rocznym, ale bank centralny dopuszcza odchylenie inflacji o 1 pkt proc. w górę i w dół od tego celu, co daje przedział 1,5-3,5 proc. – red.).


Reklama

– Do tego realne stopy procentowe są u nas dodatnie – zauważa Urszula Kryńska. – My przewidujemy wprawdzie, że w najbliższych dwóch miesiącach tempo wzrostu cen przewyższy 3,5 proc., ale przez większość roku inflacja utrzyma się w tym zakresie tolerancji NBP.


Reklama

– W takich uwarunkowaniach i przy takiej niepewności, jaką mamy obecnie – czyli przedłużającego się kryzysu na Bliskim Wschodzie i utrzymujących się wysokich cen ropy – najlepiej jest stabilizować stopy, tak, jak robią to obecnie wszystkie banki centralne na świecie.

Urszula Kryńska, ekonomistka PKO BP

Taki punkt widzenia podziela inny członek RPP, Ludwik Kotecki. „Skoro mamy dużą niepewność, jaki będzie wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na inflację, na PKB itd., nie tylko dla Polski, ale i dla całego świata, to jedyną racjonalną strategią jest po prostu czekanie i analizowanie skutków konfliktu” – stwierdził w kwietniowym wywiadzie dla PAP Biznes. Według Koteckiego, taka postawa będzie właściwa co najmniej do lipca, przy założeniu, że wtedy „prawdopodobnie będziemy obserwować już echa konfliktu”.

„Na razie powinniśmy podejmować decyzje z posiedzenia na posiedzenie, w scenariuszu bazowym nie zmieniając stóp” – dodał Kotecki.


Reklama

Co obstawia rynek?

A jak szansę na podwyżki stóp ocenia obecnie rynek? Tu kluczowe jest spojrzenie na notowania kontraktów terminowych na WIBOR. Przypomnijmy, że stawka WIBOR, stanowiąca podstawę oprocentowania dla większości kredytów o zmiennej stopie, jest kształtowana przez wysokość głównej stopy procentowej NBP.


Reklama

I tak, stawka WIBOR 6M (jej zastosowanie w umowie kredytowej powoduje aktualizację raty mniej więcej co pół roku) w poniedziałek 2 marca, a więc tuż po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, wynosiła 3,7 proc. Obecnie to już 3,88 proc., ale według oczekiwań rynku za 6 miesięcy stawka ta nie będzie dużo wyższa – wyniesie 3,90 proc. Notowania raczej nie wskazują więc na nagłe i duże zmiany w polityce pieniężnej.

Wielomiliardowa strata NBP za 2025 r. To także problem dla rządu

Z kolei stawka WIBOR 3M, która na początku marca wynosiła 3,81 proc., obecnie kształtuje się na poziomie 3,84 proc., a notowania kontraktów sugerują, że za 6 miesięcy będzie to 3,97 proc. Notowania WIBOR 3M zawsze jednak reagują bardziej „nerwowo” na wszelkie informacje o wzroście inflacji albo na bardziej „jastrzębie” wypowiedzi członków RPP.


Reklama