Reklama
Reklama

Reklama

Brak rozliczeń i reformy służb. Poseł z komisji Pegasusa: Powinniśmy o tym pomyśleć

Reklama
TYLKO NA

Raport Fundacji Panoptykon wykazuje, że po 2,5 roku od wyborów parlamentarnych nie doszło ani do rozliczenia afery Pegasusa, ani do realnej reformy kontroli operacyjnej. Wnioski płynące z raportu skomentowali dla Zero.pl europoseł PiS Maciej Wąsik oraz poseł Centrum Sławomir Ćwik, przedstawiając skrajnie odmienne oceny sytuacji i działania komisji śledczej.

Man,Using,Computer,And,Programming,To,Break,Code.,Cyber,Security
Miażdżące wnioski z raportu o kontroli operacyjnej. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Raport Fundacji Panoptykon wskazuje, że mimo upływu 2,5 roku od wyborów parlamentarnych koalicji rządzącej nie udało się ani zakończyć rozliczeń afery Pegasusa, ani wprowadzić spójnych zasad kontroli operacyjnej.
  • Spór wokół inwigilacji pozostaje politycznie spolaryzowany – od pełnej obrony działań służb przez Macieja Wąsika po krytykę niewystarczających zabezpieczeń systemowych, którą podnosi Sławomir Ćwik.
  • W efekcie, jak wynika z raportu, kluczowe problemy dotyczące nadzoru nad służbami i użycia oprogramowania szpiegującego wciąż pozostają nierozwiązane.

Reklama

Z raportu Fundacji Panoptykon – o którym poinformował portal Zero.pl – wynika, że mimo głośnych obietnic przedstawicieli obecnej koalicji rządowej, do tej pory nie doszło ani do skutecznego rozliczenia afery Pegasusa, ani do realnej reformy systemu kontroli operacyjnej w Polsce.

Jak wskazują autorzy, zmiany po 2023 r. ograniczyły się głównie do wymiany osób na kluczowych stanowiskach w służbach, bez wprowadzenia głębokich zmian systemowych. „Zmieniły się jedynie realia personalne. Po 2023 r. na czele wszystkich służb specjalnych stanęły nowe osoby” – podkreśla Fundacja.

W ocenie Panoptykonu rząd nie stworzył także nowych zasad dotyczących użycia oprogramowania szpiegującego, a „politycy nie zrealizowali zapowiedzi wprowadzenia kontroli nad działaniami służb”, przez co ramy prawne pozostały w praktyce niezmienione.


Reklama

Ochrona kontrwywiadowcza to mit. Byli szefowie polskich służb bez wsparcia ze strony państwa


Reklama

Jednym z istotnych wniosków raportu jest krytyka obecnego systemu kontroli operacyjnej. Jak wskazuje Wojciech Klicki, „dzisiejsze zasady stosowania podsłuchów są wolnoamerykanką”, a sądowa kontrola wniosków o inwigilację ma w praktyce ograniczoną skuteczność.

Raport zwraca też uwagę na niewydolność sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, która mimo ponad dwóch lat pracy nie opublikowała końcowego raportu i była wielokrotnie krytykowana za opóźnienia oraz polityczne spory.

Eksperci podkreślają również, że obecne prawo nie nadąża za technologią spyware, które pozwala na pełne przejęcie telefonu i dostęp do prywatnych danych użytkowników, co – jak wskazywał wcześniej Europejski Trybunał Praw Człowieka – może naruszać prawa obywateli.


Reklama


Reklama

Maciej Wąsik: Nie ma czego rozliczać

Wnioski płynące z raportu skomentowali w rozmowie z Zero.pl poseł Centrum Sławomir Ćwik, zasiadający w sejmowej komisji ds. Pegasusa oraz europoseł PiS Maciej Wąsik, były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych.

Maciej Wąsik ocenia, że nie można rozliczyć czegoś, czego nie ma. – Nie można rozliczyć afer, których nie było, bo służby specjalne pod władzą ministra Mariusza Kamińskiego działały zgodnie z prawem. Wszędzie były odpowiednie, uzasadnione wnioski do sądu. Była podstawa prawna, która mówi o możliwości kontroli urządzenia końcowego. Wszędzie były zgody sądów tam, gdzie prowadzono kontrolę operacyjną – mówi europoseł.

Według Wąsika dzieje się tak, bo żadnych nieprawidłowości po prostu nie odnaleziono. – A tam, gdzie stosowano kontrolę operacyjną, także za pomocą systemu Pegasus, były ku temu odpowiednie przesłanki. I dlatego nie można tego rozliczyć. I dlatego te prace sejmowej komisji zakończyły się de facto fiaskiem – podkreśla.


Reklama

W jego przekonaniu wszystko, co wypracowała ta komisja, to są „naciągane rzeczy”. – Są jakieś zawiadomienia do prokuratury dotyczące szefów służb. To są absurdy, które nie mogą ostać się przed normalnym wymiarem sprawiedliwości. I to są tylko i wyłącznie igrzyska – ocenia przedstawiciel PiS.


Reklama

Pytany, czy zapowiadana reforma nadzoru nad kontrolą operacyjną jest potrzebna, Wąsik odpowiada, że istnieją odpowiednie mechanizmy kontrolne. – Jest kontrola sądu nad kontrolą operacyjną. Jest kontrola prokuratora generalnego nad kontrolą operacyjną. I widać, że rządzący uznali, że nie ma sensu tego zmieniać – i słusznie. Oczywiście można myśleć nad jakimiś elementami reformy, tylko że nie w kontekście doświadczeń z Pegasusem czy komisją – mówi nam europoseł.

Zaznacza, że każdy normalny kraj, każda służba, która ma w zadaniu dbanie o bezpieczeństwo państwa – czy kontrwywiadowcze, czy antyterrorystyczne, czy antykorupcyjne – musi mieć stosowne narzędzia. – Takim narzędziem był system Pegasus. Już dzisiaj doskonale wiemy, że ogromna większość służb europejskich dysponuje takimi narzędziami – dodaje.

– A w wyniku działalności komisji Pegasusa, według mnie – oczywiście takiej wiedzy do końca nie mam, ale jestem gotów pójść o zakład – polskie służby nie mają takich narzędzi, co sprzyja rozwojowi przestępczości i co fatalnie wpływa na ściganie tej przestępczości – stwierdza.


Reklama

Odnosząc się do zarzutów Panoptykonu o braku rzeczywistej kontroli nad kontrolą operacyjną mówi, że problemów nie ma po stronie służb, tylko po stronie sądów. – Wniosek o kontrolę operacyjną to nie jest jedna strona A4. Dzisiaj to jest naprawdę duże opracowanie analityczne, które daje sądowi wgląd w całość sprawy, w całość zgromadzonego materiału i które ma dać sądowi pogląd na to, czy decyzja powinna być pozytywna czy negatywna – wskazuje.


Reklama

Zapytaliśmy też Wąsika o ocenę projektu, który szykowała nie tak dawno koalicja rządząca: jednym z założeń było informowanie osoby, wobec której nie sformułowano zarzutów, a wobec której prowadzona była kontrola operacyjna, o fakcie jej prowadzenia. – A po co to robić? To, że zakończono kontrolę operacyjną, nie znaczy, że dana osoba nie porusza się w jakimś środowisku związanym z przestępczością. Raczej uprawdopodobnia to, że taką kontrolę prowadzono. To, że nie zdobyto dowodów przestępstw, nie znaczy, że tego przestępstwa nie było. I według mnie takie rozwiązanie szkodziłoby ściganiu przestępstw – podsumowuje Wąsik.

Ćwik: Raport to kwestia tygodni

Zupełnie inaczej na podnoszone w raporcie kwestie patrzy Sławomir Ćwik, poseł klubu Centrum, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. – Jeżeli chodzi o ocenę pracy komisji, to ubolewam, że Panoptykon nie poczekał na raport końcowy, z którym by się zapoznał i do którego mógłby się odnieść. Myślę, że raport wkrótce będzie udostępniony, to kwestia tygodni – zapewnia.


Reklama

Dodaje, że jeśli chodzi o jasne zasady korzystania z programów do inwigilacji, to polskie prawo dosyć konkretnie je określa. – Jeżeli ktoś łamie prawo w celu korzystania z takiego oprogramowania niezgodnie z przepisami, to właśnie dlatego są potrzebne prace komisji, rozliczenia i składanie zawiadomień do prokuratury, co również komisja robiła. Te postępowania były także prowadzone z urzędu – dodaje.


Reklama

Ćwik zaznacza, że podstawową kwestią jest to, aby korzystać z narzędzi, które nie naruszają bezpieczeństwa państwa i które podlegają procesowi akredytacji, co w prawie jest określone. – Co prawda za czasów rządów PiS próbowano stworzyć w tym zakresie lukę, natomiast zasady są jasne – takie narzędzia powinny być akredytowane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W przypadku Pegasusa nie były – to jedna kwestia – mówi.

Reprywatyzował kamienicę „na ducha”. Jest doradcą szefa wojskowego kontrwywiadu

Dodaje, że druga kwestia to uzyskiwanie zgody sądu na stosowanie takich narzędzi. – W przypadku Pegasusa sędziowie nie wiedzieli nawet, że takie narzędzie istnieje i że jest wykorzystywane przez polskie służby, a więc wyrażając zgodę na kontrolę operacyjną, nie mieli świadomości, że będzie ona realizowana z użyciem tak zaawansowanego systemu ingerującego w urządzenia końcowe. To również zostało potwierdzone w pracach komisji – komentuje nasz rozmówca.


Reklama

Zgadza się z Panoptykonem w jednej, istotnej kwestii. – Powinniśmy pomyśleć o rozwiązaniach na przyszłość, które dokładnie określałyby zasady uzyskiwania zgody na kontrolę operacyjną. Dziś bywa to – niestety – w praktyce fikcyjne, co także podkreślaliśmy w pracach komisji – mówi.


Reklama

Dopytywany, co kryje się za sformułowaniem „pomyśleć na przyszłość” Ćwik odpowiada: – Chcieliśmy zakończyć prace komisji dużo szybciej i rzeczywiście zakończylibyśmy je wcześniej, gdyby nie obstrukcja ze strony polityków i osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Obserwowaliśmy sytuacje, w których mimo wezwań i wyznaczania terminów osoby te się nie stawiały, co wymagało wniosków o ukaranie i doprowadzenia. To wydłużyło postępowanie.

Podnosi, że duża część działań nie leży już w gestii komisji, tylko prokuratury, bo komisja składała już zawiadomienia m.in. na byłego wiceministra Michała Wosia.

„Nie chcemy straszyć, ale...”. Kosiniak-Kamysz o zagrożeniu wojną i widmie powrotu poboru


Reklama