Niezidentyfikowany bezzałogowiec runął do jeziora Dridzis na wschodzie Łotwy i natychmiast eksplodował. Do zdarzenia doszło zaledwie 20 kilometrów od granicy z Białorusią. Lokalni mieszkańcy są zaniepokojeni, ponieważ krajowe systemy wczesnego ostrzegania w ogóle nie wykryły obecności maszyny w przestrzeni powietrznej.

- Niezidentyfikowany bezzałogowiec runął do jeziora Dridzis na wschodzie Łotwy (ok. 20 km od Białorusi i 100 km od Rosji) i natychmiast wybuchł.
- Krajowe systemy wykrywania nie zarejestrowały przelotu maszyny, przez co mieszkańcy nie zostali w porę zaalarmowani.
- Służby odnalazły szczątki drona, a premier Evika Siliņa zaapelowała o spokój; według relacji lokalnego wędkarza dźwięk obiektu przypominał motorower.
Do Jeziora Dridzis na wschodzie Łotwy w sobotę wpadł niezidentyfikowany dron. Po uderzeniu w wodę obiekt eksplodował. Jezioro Dridzis położone jest ok. 20 km od granicy z Białorusią i ok. 100 km od Rosji.
Nikt nie ucierpiał. Na miejsce zdarzenia udały się łotewskie służby, które odnalazły szczątki drona. Czynności potrwać mogą jeszcze kilka dni.
Dron spadł do Jeziora Dridzis na Łotwie
Maris Tutins z Narodowych Sił Zbrojnych na Łotwie przekazał, że krajowe systemy wykrywania nie zarejestrowały przelotu drona nad krajem i w związku z tym nie alarmowano mieszkańców.
– Jestem w kontakcie z odpowiedzialnymi służbami działającymi na terenie gminy Krasław nad jeziorem Dridzis po katastrofie i eksplozji bezzałogowego statku powietrznego w jeziorze. Oczekuję od służb jak najbardziej szczegółowych informacji na temat okoliczności zdarzenia i dalszych działań. Apeluję do mieszkańców o śledzenie oficjalnych komunikatów – napisała na X premier Evika Siliņa.
Naoczny świadek przekazał łotewskim mediom, że zauważył obiekt podczas łowienia ryb.
Apple, miliardy dolarów i narodziny chińskich gigantów. Jak Zachód wychował sobie rywala
– Zobaczyłem, jak leci. Początkowo myślałem, że to „Kukuruznik” (radziecki dwupłatowy samolot szkolny i wielozadaniowy – red.). Potem zobaczyłem, że leci coś mniejszego. Dźwięk przypominał motorower. Wtedy zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Przeleciał nad jeziorem, zawrócił, przeleciał nad wyspą, po czym wyłączył się silnik, dron wpadł do jeziora i eksplodował – powiedział wędkarz.