„Nie do wiary, że takie słowa mogły w ogóle paść”, „Dlaczego prowadzący podcast nie zareagował” – w sieci wrze od komentarzy po wywiadzie Ewy Woydyłło o formie Igi Świątek przed turniejem WTA 1000 w Toronto. Psycholożka oceniła, że 25-latka jest „prawdopodobnie głupiutka, wystraszona”.

- „Tak buduje się fatalną narrację o Idze, która jest obraźliwa dla niej”, „Krytykować można zachowania, decyzje i strategie. Nie człowieka” – eksperci i fani tenisa nie kryją oburzenia po słowach psycholożki Ewy Woydyłło o Idze Świątek.
- Woydyłło nazwała Świątek „prawdopodobnie głupiutką i wystraszoną”. Przekonywała, że tenisistka „sama nie rozumie tego, co się dzieje”.
- Zasugerowała, by poszła na studia. Oceniła, że tenis już nie wystarcza polskiej zawodniczce i doszło do „wypalenia”.
Iga Świątek wraca do rywalizacji w cyklu WTA. We wtorek polska tenisistka rozpocznie zmagania w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. Będzie miała okazję przełamać niekorzystną serię i powalczyć o punkty do rankingu.
Czwarta fala upałów we Włoszech. 25 miast z czerwonym alertem
Tuż przed startem zawodów głos na temat formy i sytuacji 25-latki zabrała Ewa Woydyłło. Psycholożka i terapeutka uzależnień wystąpiła w podcaście „Return” na kanale Trzeci Serwis. Jej kontrowersyjna wypowiedź znalazła się w ogniu krytyki internautów.
„Wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą”
– Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę. A jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje. I nawet nie wiem, czy tam da się jej wytłumaczyć, bo przecież nie tylko tam siedzi Abramowicz, ale tam siedzi trzech panów, czterech panów, ojciec, siostra. No to tam jest tyle ludzi – powiedziała Woydyłło (cytaty za Onetem).
Psycholożka przekonywała, że Świątek mogłaby rozważyć podjęcie studiów. Oceniła, że tenis nie wypełnia już całkowicie życia zawodniczki. Porównała jej karierę do meteoru i sugerowała rozwój poza sportem.
– Im lepiej grała, tym więcej zajmowała się innymi rzeczami. To wszystko zgasło? Już jej się znudziło? To nie jest tak, że Iga zatraciła się w tenisie. Ona już nie uwielbia tenisa. (...) Przypuszczam, że ona się wypaliła, że tenis wystarczył jej na kilka lat spektakularnego wspinania się – stwierdziła.
Woydyłło o Abramowicz: „Nic nie robi, siedzi i ogląda mecze”
Na koniec Woydyłło odniosła się do roli Darii Abramowicz. – Kupuje sobie pomoc trenerów, ćwiczeniowców, masażystów, całą obsługę i zatrudnia też dla siebie psychologa. Trenerów już kilku zmieniła, a psychologów nie zmienia. To znaczy, że jest zadowolona, więc prawdopodobnie problem nie jest w psychologii – powiedziała.
– Prawdopodobnie psycholog jest tam dla kasy, bo nieźle musi zarabiać. I nic nie robi, siedzi i ogląda mecze. Ja też bym tak chciała. Psycholożka dobrze zarabia i co, sama się zwolni? Podniesie dwa paluszki i powie, że jedzie do domu, do męża? – skwitowała.
Rumuńska armia detonuje skały na Dunaju. Chce uratować elektrownię atomową
Środowisko tenisowe oburzone. Fani protestują
Środowisko tenisowe w większości pomija sprawę milczeniem. Fani tenisa nie gryzą się w język, punktując Ewę Woydyłło niewiedzę o karierze Igi Świątek i realiach touru. Niektórzy przypominają, że sam gospodarz podcastu, dziennikarz Lech Sidor, niejednokrotnie zadziwiał kontrowersyjnymi opiniami o karierze Igi Świątek.
„Nie do wiary, że takie słowa mogły w ogóle paść. Tak buduje się fatalną narrację o Idze, która jest obraźliwa dla niej” – napisał w serwisie X dziennikarz tenisowy Dominik Senkowski. „Jak w ogóle można tak powiedzieć o kimś kogo się nie zna i nawet nie rozmawiało – a przypominam, mowa o psycholożce, która pisała książki min o empatii. I jeszcze jedno – dlaczego prowadzący podcast nie zareagował?” – pytał ekspert ds. komunikacji Wojciech Kardyś.
„Jako psychiatrka uważam, że słowa osób z autorytetem mają szczególne znaczenie. Tym bardziej warto pamiętać o zasadzie, która obowiązuje nie tylko w gabinecie, ale również w przestrzeni publicznej. Krytykować można zachowania, decyzje i strategie. Nie człowieka. Bo od merytorycznej krytyki do deprecjonowania drugiego człowieka jest naprawdę bardzo krótka droga” – komentowała lekarka Maja Herman.