Na uniwersytecie wojskowym w Niemczech przeprowadzona została gra wojenna ze scenariuszem rosyjskiego ataku na jedno z państw NATO. W symulacji wziął udział również Polak, który wcielił się w rolę szefa rządu w Warszawie. W rozmowie z Onetem Bartłomiej Kot opisuje swoje wrażenia i zdradza, jak zachowali się przedstawiciele Berlina i Amerykanie.

- Gra wojenna „Die Welt” odbyła się w grudniu 2025 rok na Uniwersytecie Bundeswehry w Hamburgu. Scenariusz zakładał atak Rosji na Litwę pod pretekstem interwencji humanitarnej w obwodzie królewieckim.
- Bartłomiej Kot z Aspen Institute CE wcielił się w rolę szefa polskiego rządu. Uznał, że próba opanowania litewskiej przestrzeni powietrznej już narusza suwerenność NATO.
- Strona niemiecka była opisywana jako zachowawcza i nastawiona na deeskalację. Reakcję konwencjonalną rozważano dopiero po wkroczeniu wojsk rosyjskich na Litwę.
W grudniu 2025 r. na Uniwersytecie Bundeswehry w Hamburgu redakcja dziennika „Die Welt” przeprowadziła grę wojenną, w której udział wzięły dwa rywalizujące ze sobą zespoły: niebieski – czyli niemiecki rząd wraz z sojusznikami z NATO i UE oraz czerwony – czyli Rosja.
Celem wydarzenia było zidentyfikowanie słabych punktów Niemiec w przypadku potencjalnego ataku Kremla na jedno z państw członkowskich Sojuszu – Litwę. W tym scenariuszu napaść rozpoczęła się pod pretekstem interwencji humanitarnej w obwodzie królewieckim. W najważniejsze role wcielili się byli decydenci i wojskowi, politycy, a także eksperci.
W grze wziął udział również Polak, dyrektor warszawskiego biura Aspen Institute CE Bartłomiej Kot, który wcielił się w rolę szefa polskiego rządu. W rozmowie z Onetem zdradza swoje wrażenia i opisuje wnioski.
W jego ocenie „w głowach polityków zachodnioeuropejskich – w tym przypadku niemieckich – bardzo silnie zakorzeniona jest skłonność do deeskalacji w stosunku do działań Rosji”. Działo się to nawet wówczas, kiedy – zdaniem uczestnika gry – suwerenność NATO została już naruszona.
Polak wyjaśnia, że za naruszenie suwerenności państwa Sojuszu uznał działania Rosjan zmierzające do opanowania litewskiej przestrzeni powietrznej. Nie było to tak oczywiste dla strony niemieckiej, bo – jak mówi – koledzy z Berlina byli w tej sprawie bardzo zachowawczy.
„Skupili się raczej na budowaniu odporności społecznej wewnątrz samych Niemiec. Krótko mówiąc, niechętnie podchodzili do projekcji siły w stosunku do Rosji, w szczególności w przypadku zagrożenia hybrydowego. W zasadzie dopiero w momencie wkroczenia wojsk rosyjskich na terytorium Litwy zaczęli rozważać jakiegoś rodzaju reakcję o charakterze konwencjonalnym” – mówi Bartłomiej Kot.
Jeszcze inaczej zareagował gracz wcielający się w rolę amerykańskiego przywódcy. Ten z kolei próbował załatwić całą sprawę między USA a Rosją, z pominięciem artykułu 5 NATO.
„Gdyby taki scenariusz miałby się rzeczywiście spełnić, Europejczycy stanęliby przed ogromnym dylematem co do sprawczości i solidarności natowskiej. Najprawdopodobniej pojawiłby się wówczas pomysł budowy koalicji chętnych jako próby odpowiedzi na zagrożenie rosyjskie. Na pewnym etapie rozgrywki postulowałem taki pomysł jako próbę ucieczki od braku decyzyjności na poziomie natowskim, wynikającej ze wstrzymującej postawy USA w grze” – dodaje rozmówca Onetu.
Oceniając wyniki wojennej symulacji, stwierdził, że gra wyraźnie pokazała, iż „w momencie, gdy zachodni sojusznicy się wahają, istotne jest, żeby przejąć inicjatywę” i naciskać na niemieckich oficjeli, by zrozumieli, że art. 5 nie jest odległą fikcją.
„Kwestię naruszenia suwerenności poprzez działania hybrydowe potraktowałem bardzo szeroko, ponieważ uznałem, że jeśli nie odpowiemy na nie w odpowiednim momencie, to Rosjanie będą eskalować i w końcu przejdą do ataku konwencjonalnego. Niestety w trakcie symulacji Amerykanie i Niemcy nie chcieli uznać działań Rosji za wystarczające do aktywacji artykułu 5” – stwierdza gorzko Kot w rozmowie z Onetem.