
Mieszkańcy Niderlandów zmierzający do pracy w godzinach porannych spotkali się z niecodziennym utrudnieniem. Na torach kolejowych – według wstępnych doniesień – doszło prawdopodobnie do aktów sabotażu. W co najmniej 20 miejscach odnotowano zakłócenie systemu bezpieczeństwa. Paraliż na kolei zbiegł się z ważnym wydarzeniem w holenderskim parlamencie.
- Niderlandzkie władze podejrzewają sabotaż na kolei. Zakłócenia w transporcie kolejowym zaczęły się około godz. 5:30. Najbardziej dotkniętym miejscem jest połączenie między Utrechtem, a północą kraju.
- To kolejny z niebezpiecznych przykładów prawdopodobnych aktów sabotażu w Europie w ostatnim czasie. Pozornie niewinne zdarzenia obejmują wiele krajów Starego Kontynentu i paraliżują infrastrukturę strategiczną państw.
- Paraliż na kolei zbiegł się z tzw. Prinsjesdag, czyli Dniem Księcia, uroczystością rozpoczynającą roczną sesję parlamentu holenderskiego.
Tegoroczny Prinsjesdag przypadł na dzień 15 września. To uroczystość, w której monarcha, obecnie król Wilhelm-Aleksander, wygłasza mowę tronową przed Stanami Generalnymi. Przedstawia założenia polityki rządu oraz budżetu. To święto regulowane przez konstytucję Niderlandów.
Przypadkowa awaria?
W tak uroczystym dniu doszło do paraliżu kolei. Zdarzenie wygląda na nieprzypadkowe i skoordynowane. Zarządca infrastruktury kolejowej w Niderlandach, firma ProRail zaznaczył, że „ruch kolejowy został poważnie zakłócony prawdopodobnie w wyniku sabotażu”. Doprowadziło to do awarii systemów bezpieczeństwa.
ProRail zaznacza, że na torach znaleziono umieszczone tam materiały. Do torów przymocowano rury. Sygnalizacja systemów bezpieczeństwa zapaliła się na czerwono. Ponadto, utrudni to także ruch samochodowy, ponieważ część rogatek na przejazdach kolejowych została zamknięta.
ProRail weryfikuje na jakich odcinkach torów doszło do „prawdopodobnego aktu sabotażu”. Nie wiadomo także kiedy zostanie przywrócony ruch.
Przypomnijmy, że w listopadzie 2025 r. doszło do dwóch poważnych aktów sabotażu na trasie kolejowe Lublin-Warszawa. W rejonie miejscowości Mika doszło do zdetonowania ładunku wybuchowego, a pod Puławami do uszkodzenia trakcji. Sprawcami okazali się zwerbowani przez Rosję obywatele Ukrainy.
Kilka dni temu we Francji doszło do incydentu na kolei. Francuska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie piątkowego wypadku pociągu regionalnego w Normandii. Według doniesień medialnych, śledczy podejrzewają sabotaż. W pobliżu torów znaleziono metalowy przedmiot.
Niemcy i Francja też
Na koniec sierpnia, do przecięcia kabli na kolei doszło pod niemieckim Stuttgartem. Także tutaj, służby badają sprawę pod kątem sabotażu.
Przypomnijmy, że na początku września przy stacji transformatorowej w Turnow-Preilack w Branderburgii, blisko polskiej granicy, znaleziono ładunki wybuchowe. Następnie doszło do eksplozji na dworcu w Augsburgu.
Wszystko to działo się w czasie, gdy Republika Federalna Niemiec ogłosiła, że w ramach reperkusji za udział Federacji Rosyjskiej w incydencie z uzbrojonym dronem na lotnisku w Lipsku w sierpniu, zamknęła konsulat generalny Rosji w Bonn oraz Rosyjski Dom w Berlinie.
We Francji, z kolei, doszło do serii podejrzanych zapłonów. 6 kwietnia doszło do serii podpaleń, które pośrednio uderzyły w przemysł obronny, ponieważ doszło do blackoutu, który dotknął oprócz domowych gospodarstw obiekty giganta zbrojeniowego MBDA (producenta m.in. rakiet) oraz KNDS (producenta armatohaubic CEASAR).

