Reklama
Reklama
Reklama

Boris Johnson ewakuowany z pociągu tuż przy polskiej granicy. Na pokładzie byli też doradcy Merza

Boris Johnson
Boris Johnson ewakuowany z pociągu tuż przy polskiej granicy. Na pokładzie byli też doradcy Merza (fot. U.K. Prime Minister / Wikimedia Commons, Open Government Licence v3.0.)

Specjalny pociąg wiozący z Kijowa europejskich polityków i dyplomatów, w tym byłego premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona oraz doradcę kanclerza Niemiec Güntera Sauttera, został w nocy zatrzymany i częściowo ewakuowany tuż przy granicy z Polską – podał „Der Spiegel”.

  • W nocy z 12 na 13 września wyczarterowany pociąg jadący z Kijowa do Polski zatrzymał się ok. godz. 5:00 przy polskiej granicy i został częściowo ewakuowany z powodu zagrożenia dronowego w regionie.
  • Wśród 206 pasażerów byli m.in. Boris Johnson, doradca kanclerza Niemiec Günter Sautter, deputowany Bundestagu Robin Wagener, a także inni europejscy doradcy ds. bezpieczeństwa, dyplomaci i naukowcy wracający z konferencji Yalta European Strategy w Kijowie.
  • Nikt z pasażerów nie ucierpiał; po odwołaniu alarmu pociąg dotarł do przejścia granicznego w Dorohusku z opóźnieniem ok. 370 minut.

Jak ustalił niemiecki „Der Spiegel”, w nocy z 12 na 13 września specjalny, wyczarterowany pociąg zmierzający z Kijowa w stronę Polski został zatrzymany i częściowo ewakuowany. Powodem był alarm dronowy ogłoszony w rejonie przygranicznym, gdzie tej nocy doszło do kolejnych rosyjskich ataków.

Skład zatrzymał się około godziny 5:00 rano, tuż przy granicy z Polską. Konduktorzy obudzili pasażerów i przygotowali ich do opuszczenia pociągu – relacjonuje „Spiegel”. Alarm odwołano stosunkowo szybko, po tym jak w pobliżu nie wykryto już kolejnych dronów, a nikt z podróżujących nie został ranny.

Zgodnie z ustaleniami dziennika, na pokładzie znajdowało się 206 osób. Skład – po opóźnieniu wynoszącym ok. 370 minut – ostatecznie dotarł do przejścia granicznego w Dorohusku, skąd kontynuował podróż już na terytorium Polski.

Reklama
Reklama

Kto podróżował pociągiem?

Wśród pasażerów znalazły się osoby o wysokiej randze politycznej i dyplomatycznej. Podróżował nimi Günter Sautter, doradca kanclerza Niemiec Friedricha Merza ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, a także były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Obaj wracali z Kijowa, gdzie brali udział w międzynarodowej konferencji bezpieczeństwa Yalta European Strategy (YES) oraz w rozmowach z przedstawicielami rządu Wołodymyra Zełenskiego dotyczących ewentualnych negocjacji pokojowych z Rosją.

Poza nimi w pociągu znajdowali się doradcy ds. bezpieczeństwa z innych rządów europejskich, członkowie niemieckiego Bundestagu, dyplomaci oraz naukowcy. Wśród parlamentarzystów był Robin Wagener z niemieckiej partii Zielonych, który po ewakuacji podzielił się swoją oceną sytuacji z „Spieglem”.

Wagener nazwał ataki dronowe w regionie „ślepym terrorem wobec ukraińskiej ludności cywilnej” i „niebezpieczną eskalacją wojny” prowadzonej przez Władimira Putina. Ocenił też, że Rosja staje się coraz bardziej pozbawiona skrupułów, igrając z ogniem tuż przy granicy Unii Europejskiej i NATO, i wezwał do położenia kresu takim działaniom.

Kontekst zdarzenia

Ewakuacja pociągu z Johnsonem i Sautterem nie była odosobnionym incydentem tej nocy – w regionie przygranicznym doszło wówczas do kilku ataków dronowych, w tym uderzenia w inny skład kolejowy na trasie Kijów-Warszawa. To właśnie te wydarzenia na tej samej linii kolejowej skłoniły obsługę specjalnego pociągu do zarządzenia ewakuacji z ostrożności.

Reklama
Reklama

Sam fakt, że w newralgicznym momencie w strefie zagrożenia znalazł się pociąg z tak wysokiej rangi pasażerami – byłym premierem Wielkiej Brytanii oraz bliskim doradcą kanclerza Niemiec – nadał sprawie międzynarodowy rozgłos. Informację jako pierwszy ujawnił „Der Spiegel”, powołując się na własne źródła, a doniesienia potwierdziły później inne media, w tym ukraińska „Prawda”.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama