W Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka doszło do szeregu rezygnacji w proteście przeciwko krytyce przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez rząd Donalda Tuska. Generalnie środowiska antypisowskich polskich elit są w potrzasku. Pochwalić Tuska to zanegować własny dorobek z czasów walki z PiS o praworządność. Zganić go to jakby pochwalić PiS: wszyscy oni są tacy sami, ci barbarzyńcy i ci barbarzyńcy, niczym Tusk nie jest lepszy od „barbarzyńców”. Kto go popiera, popiera PiS w przebraniu.
Cena odwracania wzroku
Wahającym się, przyzwoitym ludziom obozu tzw. demokratycznego mogę tylko rekomendować wyciągnięcie wniosków z tak chętnie cytowanego przez ten obóz motta Władysława Bartoszewskiego: „Nie wiesz, jak się zachować? Zachowaj się przyzwoicie”. I dodać od siebie apel: Panowie, Panie, nie patrzcie w drugą stronę. Patrzcie tam, gdzie premier RP i jego współpracownicy rozwiązują problem konstytucyjny siłą.
Co w tym złego? Przecież w polityce rozwiązania siłowe są równie częste jak grzyby po deszczu. Jest jednak pewien, by tak rzec, algorytm. Dopóki dobrze albo jako tako działają instytucje demokratycznego państwa, to siły jest mało, a uzasadnienie jej stosowania jest przekonujące. Powiedzmy jasno: PiS, psuj Trybunału Konstytucyjnego i mistrz chamskich chwytów (jak wysłanie do TK posłusznego prokuratora Piotrowicza), nie użył nawet ułamka tej siły, co KO, energicznie wspierane przez Lewicę, a półgębkiem przez resztę koalicji. I jest równie jasne, że w sprawie Bogdana Święczkowskiego użyto przepisów z innej szufladki niż z tej zatytułowanej „Trybunał Konstytucyjny”. Chamówa z przejęciem Trybunału jest pełna.
Doceniam (w innym tekście w Zero.pl wręcz pochwalam) powściągliwość policji podczas przejmowania gmachu TK przez ludzi Donalda Tuska. I nie neguję prostej prawdy: także w demokracjach używa się policji. Co do zasady pozostaje ona w rękach rządu. Jednak uzasadnienie prawne jej działań pod TK jest nędzne. W istocie zatem obywatele RP dostali jasne, chociaż niepisane, rozporządzenie prezesa Rady Ministrów: kto ma siłę, ma rację. Instytucje, które mają blokować siłę władzy, nie liczą się i nie będą się liczyć.
Silniejszy ma rację
Panie i Panowie, przez lata krytykujący obóz Prawa i Sprawiedliwości. Kilka dni temu dopełnił się scenariusz, który Waszym zdaniem miał kiedyś realizować PiS.
Od 30 października 2026 r. porządek prawny państwa polskiego został ustawiony pod piętrem z decyzjami władzy rozporządzającej siłą wojska, policji, służb... Nie nad, ale pod. Władza jest skłonna stosować się do prawa, lecz tylko wtedy, kiedy nie zablokuje ono jej politycznych projektów. Miał tego chcieć PiS, ale zrealizował ten sen Donald Tusk. Dzisiaj wielu z Was stara się nie patrzeć na to, co robi nowy „Jarosław Kaczyński”, jakby wierząc, że zamachnięcie się władzy wykonawczej na Trybunał to chwilowa, wymuszona okolicznościami, przerwa w przestrzeganiu prawa. Na jakiej podstawie budujecie podobne przekonanie? Wasz premier nie stosuje prawa na granicy z Białorusią, bo jest mu ono zawadą. Nie uznaje orzeczeń TK, chyba że akurat mu pasują. A jego minister sprawiedliwości nawołuje sędziów do wydawania „słusznych” wyroków.
To, czym groziły rządy prawicy, dzisiaj, kiedy rządzi centrolewica, spełniło się. Wasza odpowiedź jest często taka: PiS psuł w Polsce praworządność. I to prawda. Lecz KO wrzuciło wyższy bieg w tym dziele i nie można zagadać tego krytyką dawnego PiS. Właśnie podporządkowano ważną instytucję logice: „kto ma wojsko i policję, ma rację”. Patrzcie, obrońcy praworządności i demokracji, w stronę tych, którzy niszczą szacunek dla prawa dzisiaj. I którzy otwierają sobie drogę do wszelkich nadużyć, bo kto bogatemu zabroni?
Odwracając wzrok od Tuska, stajecie po stronie polityków wcielających właśnie teraz model Polski gorszej, niż była. Polski mającej być niekwestionowanym łupem dla „naszych”. Musicie wybrać. Nie między PiS a KO, jak się Wam czasem zdaje, lecz pomiędzy prawdą a siłą, której nie usprawiedliwia prawo.


