Reklama

Koniec wojny w Iranie? Ekspert nie ma dobrych informacji

Reklama

Ta wojna wygląda na jedną z bardziej nieprzewidywalnych, jeśli chodzi o możliwe konsekwencje, czas trwania – mówi Zero.pl Filip Grzebuła, ekspert ds. Bliskiego Wschodu. Według niego konflikt może być na tyle dotkliwy dla państw Unii Europejskiej, że ich władze zaczną naciskać na zmianę polityki USA.

Wojna na Bliskim Wschodzie 2026
Atak Iranu na Liban (fot. IBRAHIM AMRO / East News)
  • Prezydent Iranu Masud Pezeszkian przekazał we wtorek, że mimo „wyjątkowej sytuacji” struktury państwa działają, a naród jest zjednoczony.
  • Donald Trump w triumfalnym przemówieniu ogłosił, że Iran został już praktycznie pokonany.
  • Kategoryczne stwierdzenie, że irańska obrona powietrzna już nie istnieje, najprawdopodobniej jest jeszcze przesadą – mówi Filip Grzebuła, ekspert Instytutu Nowej Europy, w rozmowie z Zero.pl.

Reklama

Donald Trump zapowiedział rychły koniec konfliktu podczas wtorkowego oświadczenia, w którym zapewnił, że operacja przeciwko Iranowi przebiega dobrze, Teheranowi kończą się rakiety, a do tego kraj stracił obronę powietrzną.

Zapewnił, że Iran został już praktycznie pokonany militarnie, a USA niszczą jego zasoby rakiet, wyrzutni i marynarkę wojenną.

Iran jeszcze nie przegrał

– Byłbym ostrożny przy zakładaniu, że obrona powietrzna Iranu została wyeliminowana, myślę, że jest to możliwe, że większość potencjału arsenału Iranu, jeśli chodzi stricte o obronę powietrzną, została zniszczona. Nawet wtedy, kiedy była ona w dużo większym stopniu rozbudowana, w stanie pełnego potencjału, to i tak była za mało skuteczna, żeby mogła bronić Iran przed atakami rakietowymi – tłumaczy Filip Grzebuła, ekspert Instytutu Nowej Europy i absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Zero.pl.


Reklama

– Jeśli chodzi tutaj o tę obronę powietrzną, to na pewno Stany Zjednoczone i Izrael mają przewagę w powietrzu i to zdecydowaną, zwłaszcza, że lotnictwo Iranu składa się w większości ze starych myśliwców zakupionych jeszcze w czasach Szacha. Natomiast oczywiście takie kategoryczne stwierdzenie, że irańska obrona powietrzna już nie istnieje, najprawdopodobniej jest jeszcze na ten moment przesadą – dodaje. 


Reklama

 

Jednocześnie specjalista ds. Bliskiego Wschodu uważa, że cele, jakie Stany Zjednoczone stawiały sobie przed atakiem na Iran, są praktycznie niemożliwe do realizacji bez inwazji lądowej na ten kraj.


Reklama

– Na pewno celem polityki Izraela i Stanów Zjednoczonych jest zniszczenie potencjału nuklearnego Iranu, zarówno cywilnego, jak i wojskowego. Trump też jasno zadeklarował, że celem tego ataku jest zmiana władzy w Iranie. Choć wydał też inne oświadczenie, że zaakceptowałby przewrót dokonany w ramach systemu władzy, który by wyniósł po prostu na szczyty osobę zainteresowaną współpracą ze Stanami Zjednoczonymi na ich warunkach, czyli wprowadzenie czegoś w rodzaju scenariusza wenezuelskiego. Jeśli chodzi właśnie o te deklaracje, to może być tak, że Donald Trump czy też Benjamin Netanyahu będą wygłaszać co jakiś czas sprzeczne oświadczenia, jeśli chodzi o cele wojny – podkreśla nasz rozmówca.


Reklama

„Łatwo wyznaczyć początek wojny, nie da się wyznaczyć końca”

Ekspert Instytutu Nowej Europy uważa też, że prezydent USA celowo unika konkretnych deklaracji dot. celów amerykańskiej i izraelskiej agresji na Iran. Przyznaje, że obecnie nie sposób wyznaczyć daty końca wojny.

– Deklaracje USA mogą być też wygłaszane w ten sposób, żeby zaciemnić cel i nikt się nie dowiedział, jaki naprawdę był – tłumaczy rozmówca Zero.pl.

– W przypadku, gdyby nie udało się zrealizować realnego, głównego celu, i tak można powiedzieć, że się osiągnęło sukces. Coś takiego też widzieliśmy w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, że inne cele były deklarowane na początku, tam miała być tak zwana denazyfikacja, demilitaryzacja Ukrainy, a prawie nie było mówione o celach terytorialnych. Jeżeli chodzi o sam możliwy czas trwania konfliktu, to w pierwszej kolejności należy zacytować klasyka Sun Tzu, który mówił, że można wyznaczyć początek wojny, a nie da się wyznaczyć jej końca. Wojna jest zazwyczaj zbyt nieprzewidywalna, żeby móc wyznaczyć czas, kiedy się na pewno skończy. Akurat ta wojna wygląda na jedną z bardziej nieprzewidywalnych, jeśli chodzi o możliwe konsekwencje, czas trwania – twierdzi.


Reklama

Według eksperta  Iran odpowiada USA i Izraelowi na dwa sposoby: atakując cele związane z obecnością amerykańską na Bliskim Wschodzie, a także blokując trasy dostaw surowców do Europy.


Reklama

– Trzeba też pamiętać, że celność irańskich rakiet przy tych środkach uderzenia nie jest nadzwyczaj wysoka, nawet jeżeli większość trafia w cel albo przynajmniej leci do tego celu, to albo duża część nie trafia, albo jest zestrzeliwana – mówi i dodaje: – Inna sprawa, że Iran liczy na zakłócenie po prostu dostaw ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Europy, licząc że czy to ropa saudyjska, czy katarska, również z gazem z tych państw, sprawi, że Zachód zostanie zmuszony do negocjacji z Iranem na niekorzystnych dla niego warunkach.

Odpowiedź gospodarcza Iranu, czyli wywoływanie zakłóceń w światowym łańcuchu dostaw, wydaje się, że jest tym rodzajem odpowiedzi, który może być najbardziej bolesny dla państw trzecich lub państw sprzymierzonych z USA. Daje możliwość, że sojusznicy USA poprzez kłopoty, jakie im to wywoła, zaczną domagać się od Stanów Zjednoczonych zmiany polityki, żeby zapewnić sobie powrót np. dostaw surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu.

Filip Grzebuła, ekspert ds. Bliskiego Wschodu

Według eksperta INE ta forma odpowiedzi Iranu jest bardzo niekorzystna dla krajów europejskich. – Zamyka perspektywy współpracy gospodarczej, ekspansji firm europejskich na rynek irański, ale po prostu wprowadza kompletną destabilizację gospodarczą poprzez zakłócenie dostaw, a pamiętajmy, że państwa Unii Europejskiej, w tym również Polska, przez ostatnie lata zastępowały ropę i gaz z Rosji właśnie między innymi ropą i gazem z Bliskiego Wschodu. Surowce z Bliskiego Wschodu nie mogą być w zdecydowanej większości dostarczane do Europy – podsumowuje.


Reklama

 


Reklama