Reklama
Reklama

Reklama

Wysłannicy Trumpa lecą negocjować. Iran jednak się ugiął

Reklama

Najwyższe władze Iranu miały w nocy z poniedziałku na wtorek wyrazić zgodę na kontynuowanie działań dyplomatycznych zmierzających do zakończenia konfliktu, informuje portal Axios. Decyzja ta może otworzyć drogę do kolejnej rundy rozmów między Teheranem a Waszyngtonem. Na negocjacje we wtorek ma wyruszyć J.D. Vance wraz z delegacją.

Washington,dc,,United,States,,April,14,2025,,President,Donald,J,Trump
Iran daje zielone światło rozmowom. (fot. Shutterstock)
  • Przełomowa decyzja o wznowieniu negocjacji zapadła w nocy, mimo wcześniejszych zaprzeczeń Teheranu.
  • W tle napięcia wewnętrzne i presja twardej linii wobec USA.
  • Kluczowe rozmowy mogą odbyć się tuż przed wygaśnięciem rozejmu.

Reklama

Według doniesień, we wtorek do Pakistanu ma udać się wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance. W skład amerykańskiej delegacji mają wejść również specjalni wysłannicy Donalda Trumpa – Steve Witkoff oraz Jared Kushner. Islamabad ma stać się miejscem potencjalnych negocjacji, które odbyłyby się tuż przed wygaśnięciem obowiązującego zawieszenia broni.

Jak podaje Axios, w poniedziałek w Białym Domu oczekiwano na potwierdzenie, że Iran wyśle swoich negocjatorów do Pakistanu. Decyzja ta była jednak opóźniana przez wewnętrzne napięcia w Teheranie.

Zegarek dla papieża, biznes z Lewandowskim, długi i wyrok. Odjazdowe życie braci Collins


Reklama

Naciski Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej blokowały decyzję

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej miał naciskać na bardziej zdecydowane stanowisko, sprzeciwiając się rozmowom przed zniesieniem amerykańskiej blokady irańskich portów. Skrajna część teherańskiego rządu chciała zaniechania negocjacji z uwagi na utrzymujące się restrykcje w Cieśninie Ormuz.


Reklama

W proces dyplomatyczny zaangażowani są również mediatorzy międzynarodowi. Według źródeł, Pakistan, Egipt i Turcja miały apelować do władz w Teheranie o wysłanie delegacji na rozmowy i wykorzystanie szansy na deeskalację konfliktu.

Ostateczna zgoda na udział w rozmowach miała zapaść dopiero w nocy z poniedziałku na wtorek. Wcześniej, jeszcze w poniedziałek, rzecznik irańskiego MSZ Ismail Baqaei publicznie zaprzeczał, jakoby Iran rozważał udział w negocjacjach w Islamabadzie, oskarżając Stany Zjednoczone o brak rzeczywistego zaangażowania w proces dyplomatyczny.

Źródła podają rozbieżne informacje na temat wylotu amerykańskiej delegacji. Część twierdzi, że J.D. Vance ma wyruszyć we wtorek rano czasu wschodnioamerykańskiego. Sam Donald Trump sugerował w rozmowie z „New York Post”, że wiceprezydent jest już w drodze i wyląduje w Pakistanie w ciągu kilku godzin. Jednak później Biały Dom nie potwierdził tych informacji, a media donosiły, że podróż jeszcze się nie rozpoczęła.


Reklama

„Rewolwer wymierzony w Morawieckiego”. Rokita komentuje spór w PiS


Reklama

Trump grozi wznowieniem ataków

Obecne zawieszenie broni między USA a Iranem wygasa we wtorek w nocy, choć Donald Trump wskazał środowy wieczór jako ostateczny termin, de facto wydłużając czas na negocjacje o jeden dzień. Amerykański przywódca zapowiedział, że brak porozumienia może skutkować wznowieniem działań militarnych, w tym bombardowań infrastruktury w Iranie, takiej jak mosty i elektrownie.

Choć osiągnięcie kompleksowego porozumienia w tak krótkim czasie wydaje się mało prawdopodobne, Waszyngton może rozważyć przedłużenie rozejmu, jeśli rozmowy przyniosą choćby częściowy postęp.


Reklama

Tymczasem władze Iranu sygnalizują twarde stanowisko. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że Teheran nie zamierza prowadzić negocjacji „pod groźbami USA”. Zarzucił Donaldowi Trumpowi próbę przekształcenia dialogu dyplomatycznego w „narzędzie wymuszenia kapitulacji”.

Najbliższe godziny mogą okazać się decydujące dla przyszłości rozejmu i ewentualnego rozpoczęcia formalnych rozmów pokojowych.


Reklama