Reklama

Kiedy Putin trafi do Hagi? Profesor z USA o zbrodniach wojennych, Norymberdze i Ukrainie

Reklama
TYLKO NA

Nigdy nie mów nigdy. Tak Kevin Jon Heller, amerykański profesor prawa międzynarodowego, odpowiada na pytanie, czy Putin trafi do Hagi za zbrodnie wojenne. – Międzynarodowe prawo karne to gra długoterminowa – dodaje. Dla Zero.pl prawniczy autorytet tłumaczy, dlaczego nikt nie płacze po Maduro, jak Norymberga zmieniła historię, ile trwa schwytanie zbrodniarza wojennego i po co nam prawo międzynarodowe.

Władimir Putin
Władimir Putin (fot. GAVRIIL GRIGOROV / East News / Reporter)

Olga Erenc, Zero.pl: Czy Władimir Putin stanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze za zbrodnie wojenne w Ukrainie?


Reklama

Kevin Jon Heller, profesor prawa międzynarodowego: Mówiąc wyłącznie jako przedstawiciel środowiska naukowego – nigdy nie chcemy mówić: nigdy. W przeszłości nikt nie sądził, że serbscy zbrodniarze wojenni – Radovan Karadžić, Ratko Mladić czy były prezydent Serbii Slobodan Milošević – staną przed sądem. A jednak tak się stało. Czasem zdarzają się rzeczy nieoczekiwane. Na Władimira Putina oraz Marię Lwową-Biełową, pełnomocnik praw dziecka przy prezydencie Federacji Rosyjskiej, wydano nakazy aresztowania w Międzynarodowym Trybunale Karnym. Te nakazy obowiązują bezterminowo. Nie wygasają, nie ma przedawnienia dla zbrodni międzynarodowych. Dopóki oskarżeni żyją, nakazy są ważne.

W takim razie, ile czasu może minąć, zanim Władimir Putin trafi na ławę oskarżonych w Hadze?

Przewidywanie, że stanie się to w najbliższym czasie, byłoby zbyt optymistyczne. Władimir Putin jest nadal głową państwa i najprawdopodobniej nie będzie podróżował do krajów skłonnych wykonać nakaz aresztowania Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ale kiedyś może się to wydarzyć. Miejmy nadzieję, że nastąpi to w niedalekiej przyszłości. Trzeba jednak pamiętać, że międzynarodowe prawo karne to gra długoterminowa.


Reklama

Co to znaczy, że międzynarodowe prawo karne to „gra długoterminowa”?


Reklama

Jeśli oczekujemy natychmiastowych rezultatów, że każda osoba objęta nakazem aresztowania zostanie od razu zatrzymana i przekazana trybunałowi w Hadze, będziemy stale rozczarowani. Międzynarodowe prawo karne tak nie działa. Trzeba je rozpatrywać w dłuższej perspektywie.

Czy może pan podać przykład tego, jak długo może trwać schwytanie i skazanie zbrodniarza wojennego?


Reklama

Wspomniany już Radovan Karadžić, były prezydent Republiki Serbskiej – którego reprezentowałem – przez trzynaście lat ukrywał się po postawieniu mu zarzutów w 1995 r. Rząd USA oferował 5 mln dol. nagrody za jego ujęcie. Został aresztowany dopiero w 2008 r. i przewieziony do Hagi. W 2016 r. uznano go za winnego ludobójstwa w Srebrenicy, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, a w 2019 r. jego wyrok podwyższono do dożywotniego więzienia. Widzimy więc, że potrzeba było ponad dwóch dekad, żeby go skazać.


Reklama

Profesor prawa międzynarodowego Kevin Jon Heller (fot. Zero.pl)

System działa zatem opieszale. Jakie kroki do tej pory podjął międzynarodowy wymiar sprawiedliwości w związku ze zbrodniami popełnionymi przez Rosję w Ukrainie?

Najważniejszym krokiem było utworzenie Specjalnego Trybunału ds. Zbrodni Agresji przeciwko Ukrainie z siedzibą w Hadze w Holandii. Został on utworzony pod auspicjami Rady Europy we współpracy z Ukrainą. Obecnie trwają jeszcze prace przygotowawcze. Trybunał nie rozpoczął jeszcze swojej działalności, ale zbliża się do jej uruchomienia. Za jego powstaniem kryje się długa, skomplikowana i – dla większości ludzi (poza prawnikami-nerdami zajmującymi się międzynarodowym prawem karnym) – raczej mało interesująca historia. Gdy już zacznie działać, trybunał będzie ścigał wysokich rangą rosyjskich przywódców za akt agresji przeciwko Ukrainie.


Reklama

Dlaczego Specjalny Trybunał ds. Zbrodni Agresji przeciwko Ukrainie zajmie się tylko jednym przestępstwem – zbrodnią agresji? Co ze zbrodniami wojennymi, zbrodniami przeciwko ludzkości czy nawet ludobójstwem?


Reklama

Takie pytania rzeczywiście się pojawiały – dlaczego zakres działania nowego trybunału jest zawężony. Istnieją ku temu dwa główne powody. Po pierwsze, w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze trwa już śledztwo dotyczące zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa na Ukrainie. Śledczy Międzynarodowego Trybunału Karnego pracują tam od początku rosyjskiej inwazji. Jednak Międzynarodowy Trybunał Karny ma ograniczoną jurysdykcję – w dużym skrócie, nie może ścigać rosyjskiej agresji. Aby zająć się wszystkimi zbrodniami i uniknąć dublowania pracy, nowy trybunał zajmie się agresją, a Międzynarodowy Trybunał Karny pozostałymi zbrodniami.

Drugim powodem jest to, że zbrodnia agresji różni się od innych tzw. głównych zbrodni międzynarodowych.

Spółka Stor9, której założycielem i beneficjentem rzeczywistym jest Robert Lewandowski, od wielu miesięcy zalega z opłacaniem faktur


Reklama

Na czym polega ta różnica?


Reklama

Zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo to przede wszystkim czyny popełniane przeciwko jednostkom – wobec ludności cywilnej. Mogą dotyczyć także mienia czy budynków, ale w istocie chodzi o to, co zostało wyrządzone ludziom w kontekście konfliktu zbrojnego.

Agresja z kolei nie dotyczy tego, co oskarżony zrobił konkretnej osobie. Chodzi o to, co jedno państwo zrobiło drugiemu państwu, czyli o bezprawny akt agresji. Nadal chodzi o odpowiedzialność karną pojedynczych osób, ale w kontekście ich kluczowej roli – mówiąc skrótowo – w bezprawnej inwazji. To inny rodzaj przestępstwa niż zbrodnia wojenna czy ludobójstwo, bo bardziej skupia się na całej machinie państwowej niż na czynach wobec pojedynczych ludzi.

W ramach Rady Europy w Hadze powstanie także Międzynarodowa Komisja Roszczeń dla Ukrainy. Czym będzie ta instytucja?


Reklama

Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2022 r. przyjęło rezolucję uznającą, że Federacja Rosyjska naruszyła prawo międzynarodowe i musi ponieść konsekwencje tych naruszeń poprzez wypłatę odszkodowań osobom i grupom osób, które ucierpiały wskutek inwazji. Międzynarodowa Komisja Roszczeń dla Ukrainy w Hadze będzie analizować, oceniać i rozstrzygać wnioski o odszkodowania za szkody i straty spowodowane przez Federację Rosyjską z naruszeniem prawa międzynarodowego. To nowa instytucja i nie rozpoczęła jeszcze działalności.


Reklama

Skąd będą pochodzić pieniądze na wypłatę tych odszkodowań?

Na razie nie ma jasnej odpowiedzi. Rozważane są różne możliwości. Jednym z analizowanych pomysłów jest wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów. Brana jest również pod uwagę koncepcja, że Rosja zapłaci odszkodowania po zakończeniu wojny – choć to drugie wydaje się mało prawdopodobne. Nadal nie wiemy dokładnie, jak będzie działać ta komisja.

„Jedna bitwa po drugiej” najlepszym filmem 98. gali rozdania Oscarów


Reklama

Czy powstanie jeszcze jakiś specjalny trybunał w związku z rosyjską agresją na Ukrainę?


Reklama

Nie sądzę, aby istniała taka potrzeba. Postępowania prowadzone w Hadze, zarówno w Specjalnym Trybunale ds. Zbrodni Agresji, jak i w Międzynarodowym Trybunale Karnym, stworzą w tym zakresie kompleksowe ramy prawne.

A co pan pomyślał – jako prawnik międzynarodowy i Amerykanin – gdy zobaczył pan, że Stany Zjednoczone pojmały wenezuelskiego przywódcę Nicolása Maduro pod zarzutami spisku narkoterrorystycznego, przemytu kokainy do USA, posiadania broni oraz wspierania karteli narkotykowych i grup przestępczych?

Z akademickiego punktu widzenia uważam, że inteligentni ludzi są w stanie przyjmować dwie tezy jednocześnie. Pierwsza dotyczy tego, że Nicolás Maduro był okrutnym dyktatorem, latami prześladującym swój własny naród. Nikt nie roni łez po Nicolásie Maduro. Jednocześnie trudno nie wyciągnąć wniosku, że wtargnięcie do innego kraju i porwanie głowy państwa jest działaniem niezgodnym z prawem międzynarodowym oraz aktem agresji ze strony Stanów Zjednoczonych. Te dwie rzeczy mogą być jednocześnie prawdziwe. Nikt nie płacze po Maduro, ale powinniśmy uronić łzę, myśląc o prawie międzynarodowym, kiedy jest ignorowane lub naruszane.


Reklama

To porozmawiajmy chwilę o nim. Współczesne międzynarodowe prawo karne narodziło się podczas procesów w Norymberdze po drugiej wojnie światowej i wprowadziło przełomowe podejście do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne. Po co międzynarodowe prawo karne jest potrzebne, skoro państwa go nie respektują?


Reklama

Podstawowym uzasadnieniem dla istnienia prawa międzynarodowego karnego jest fakt, że w przeszłości dochodziło – i nadal dochodzi – do okrucieństw i prześladowań popełnianych przez przedstawicieli państw. Nie możemy przecież liczyć na to, że te państwa będą potem same chętnie ścigać własnych urzędników czy wojskowych. Po zakończeniu drugiej wojny światowej pomysł, że Niemcy sami mieliby osądzić swoje zbrodnie, był bez sensu. Tym bardziej że niemieccy sędziowie i prokuratorzy odgrywali istotną rolę w nazistowskim reżimie. Prawo w III Rzeszy nie służyło powstrzymywaniu przestępstw. Wręcz przeciwnie – było narzędziem wykorzystywanym do ich popełniania.

Wymiar sprawiedliwości był solidnym fundamentem nazistowskich Niemiec.

Dokładnie. To w Norymberdze, po raz pierwszy w historii ludzkości, międzynarodowy trybunał stwierdził: są rzeczy, których państwa po prostu nie mogą robić. Państwa nie mogą robić tego, co Niemcy robiły podczas okupacji Polakom, Żydom, Romom czy osobom z niepełnosprawnościami.


Reklama

Jak procesy norymberskie zmieniły sposób myślenia społeczeństw o sprawiedliwości?


Reklama

Wprowadziły precedens, zgodnie z którym urzędnik państwowy lub funkcjonariusz wojskowy mógł zostać skazany przez ponadnarodowy podmiot na więzienie za czyny popełnione wobec cywilów z własnego lub innego państwa. Pojawiła się więc granica suwerenności państwa.

Ponadto, był to także pierwszy moment, w którym obrona nie mogła użyć argumentu, że czyny nie mogą być karane, ponieważ były zgodne z prawem krajowym. Wielu oskarżonych nazistów podważało zarzuty, pytając: „jak możecie nas ścigać za czyny, które były w pełni zgodne z niemieckim prawem? Wypełnialiśmy tylko nasze krajowe obowiązki”. Gdy norymberski trybunał zdecydowanie odrzucił ten argument – to właśnie wtedy narodziło się międzynarodowe prawo karne.

Czyli obowiązki wobec, nazwijmy to górnolotnie, ludzkości stały się w niektórych przypadkach ważniejsze niż obowiązki wobec własnego państwa?


Reklama

Tak. Prawdopodobnie najbardziej znany fragment wyroku trybunału brzmi: „Uznaje się, że prawo międzynarodowe nakłada obowiązki i odpowiedzialność na jednostki, jak również na państwa. Istotą statutu (powołującego trybunał norymberski – red.) jest to, że jednostki mają obowiązki międzynarodowe, które wykraczają poza krajowe zobowiązania do posłuszeństwa narzucane przez poszczególne państwa”. Te skomplikowane słowa w praktyce oznaczają prostą prawdę: według prawa międzynarodowego są rzeczy, których nie wolno robić. Nie można popełniać zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości, ludobójstwa ani agresji.


Reklama

A jeśli ktoś te zbrodnie popełni?

Jeśli ktoś je popełni, postawimy te osobę przed sądem i – miejmy nadzieję – skażemy. Nie pozwolimy jej również argumentować, że to, co zrobiła, było dozwolone według prawa jej kraju. Prawo międzynarodowe ma pierwszeństwo przed prawem krajowym. Dlatego nawet wtedy, gdy sąd w państwie tej osoby nie mógłby jej skazać, ponieważ działania były zgodne z prawem krajowym, my możemy ją ukarać za naruszenie prawa międzynarodowego.

Jakie znaczenie ma dziś międzynarodowe prawo karne?


Reklama

Trudno wyobrazić sobie ideę bardziej aktualną w dzisiejszych czasach niż prawo międzynarodowe karne. Widzimy konflikty na całym świecie, widzimy popełnianie zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości, ludobójstwa. Musimy mieć system, który pozwoli pociągnąć do odpowiedzialności karnej osoby będące architektami tych okrucieństw. Właśnie dlatego istnieją takie instytucje jak Międzynarodowy Trybunał Karny, Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii, Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy, Specjalny Trybunał dla Sierra Leone czy Nadzwyczajne Izby w Sądach Kambodży.

Kevin Jon Heller – profesor prawa międzynarodowego i bezpieczeństwa w Centrum Studiów Wojskowych na Uniwersytecie Kopenhaskim. Wykładał także m.in. na Uniwersytecie w Amsterdamie, Uniwersytecie Londyńskim oraz na Wydziale Prawa w Melbourne. Autor licznych publikacji naukowych, w tym książki „Wojskowe Trybunały w Norymberdze i początki międzynarodowego prawa karnego”.


Reklama