Stany Zjednoczone zapowiedziały europejskim sojusznikom, że powinni spodziewać się opóźnień w dostawach amerykańskiej broni. Wśród krajów, których dotkną problemy, jest m.in. Polska. Ostrzeżenie ma związek z malejącymi zapasami broni w USA w związku z wojną w Iranie.

- USA ostrzegają w sprawie opóźnień dostaw broni dla europejskich sojuszników.
- Problemy dotyczą kluczowych systemów rakietowych. Braki amunicji dotkną m.in. wyrzutnie HIMARS oraz NASAMS.
- Decyzja ta ma wynikać z trwającego konfliktu w Iranie i konieczności uzupełnienia własnych magazynów.
USA redukują siły w Europie. Jest decyzja o wycofaniu części żołnierzy z Niemiec
O problemach w dostawach amerykańskiej broni donosi Financial Times. Powołując się na kilka źródeł zaznajomionych ze sprawą, gazeta informuje, że chodzi o amunicję m.in. do systemów rakietowych HIMARS i NASAMS.
Ostrzeżenia, oprócz Polski, miały dostać także m.in. Wielka Brytania, Litwa i Estonia. Opóźnieniami mogą być zagrożeni również sojusznicy USA w Azji.
Odpowiadając na pytania gazety, Pentagon oświadczył, że „starannie ocenia nowe prośby o sprzęt od partnerów, jak również istniejące przypadki transferu broni, aby zapewnić zgodność z potrzebami operacyjnymi”. Odmówił podania szczegółów, powołując się na „wrażliwy operacyjnie charakter tych spraw”.
Jak podaje Financial Times, sojusznicy i partnerzy USA korzystający z NASAMS to Tajwan, Norwegia, Finlandia, Hiszpania, Holandia, Litwa, Indonezja, Australia, Węgry, Ukraina, Dania, Katar i Oman. Według Lockheed Martin, 14 partnerów USA korzysta z systemu HIMARS. Należą do nich m.in. Tajwan, Ukraina, Polska, Estonia, Australia i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Równowaga strachu czy iluzja kontroli? Logika konfliktu USA–Iran
Amerykańskie zapasy broni
Z najnowszych doniesień wynika, że Stany Zjednoczone zdecydowały się na ograniczenia dostaw dla sojuszników z powodu obaw przed kurczącymi się własnymi zapasami w związku z konfliktem w Iranie. By zrekompensować niedobory USA przenosiły już m.in. broń z innych regionów, m.in. z Indo-Pacyfiku.
Obawy dotyczą nie tylko obecnej sytuacji i walk w Iranie, ale także stawiają pytania, czy USA mają wystarczający zapas broni, by skutecznie odstraszać Chiny i móc odpowiednio zareagować przy ewentualnym przyszłym konflikcie o Tajwan.
Pytany w piątek o te obawy Donald Trump zbagatelizował sytuację. – Mamy sprzęt na całym świecie i możemy go wziąć, jeśli będziemy go potrzebować – powiedział.
W zeszłym miesiącu prezydent zapowiadał, że amerykańscy producenci broni zgodzili się „poczwórnie” zwiększyć produkcję systemów rakietowych. Jednak – jak zaznaczają komentatorzy – nie rozwiąże to problemu „tu i teraz”, ponieważ harmonogramy dostaw już teraz obejmują kilka lat.
Problemy z dostawami amerykańskiej broni uderzają obecnie w Ukrainę. Prezydent Wołodymyr Zełenski wielokrotnie alarmował, że z ich powodu wyrzutnie Patriot nie mogą odpowiadać na rosyjski ostrzał rakietowy.
Amerykańsko-izraelski konflikt w Iranie trwa od 28 lutego. Doprowadził on już m.in do praktycznego zamknięcia cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportowych dla światowego eksportu ropy naftowej. To z kolei zaowocowało ogromnymi wzrostami cen surowca.
Waszyngton i Teheran rozpoczęły rozmowy pokojowe, jednak na razie nie przyniosły one rezultatu.