Reklama
Reklama

Płace w Polsce hamują. „Rynek pracy pozostaje w marazmie”

Wynagrodzenia w polskich firmach rosły w kwietniu słabiej od oczekiwań. Przeciętna pensja wyniosła 9530,74 zł brutto – oznacza to wzrost o 5,4 proc. w ujęciu rok do roku. W porównaniu z marcem, średnie wynagrodzenie zmalało o 1,3 proc. Ekonomiści wskazują, że sytuacja pracowników jest obecnie trudna – popyt na pracę jest słaby, co osłabia ich pozycję negocjacyjną.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2026 r. spadło o 1,3 proc. miesiąc do miesiąca
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2026 r. spadło o 1,3 proc. miesiąc do miesiąca (fot. Artur Szczepański/REPORTER / East News)
  • GUS podał najnowsze dane o zarobkach w sektorze przedsiębiorstw. Średnie wynagrodzenie rosło w kwietniu wolniej niż w marcu.
  • Zmalała też liczba etatów. Dane te wskazują na pewien marazm na polskim rynku pracy.
  • Nadchodzący boom inwestycyjny, napędzany środkami z KPO, powinien poprawić sytuację. Zapotrzebowanie na pracowników wtedy wzrośnie i będą mogli oni skuteczniej negocjować wyższe stawki.

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w kwietniu o 5,4 proc. w ujęciu rok do roku i wyniosło 9530,74 zł brutto – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). Jeszcze w marcu pensje rosły w tempie 6,6 proc. rok do roku, mamy więc do czynienia z wyraźnym spowolnieniem dynamiki. Z kolei w ujęciu miesiąc do miesiąca przeciętne wynagrodzenie zmalało o 1,3 proc.

Ucieczka Ziobry do USA. Prezes PiS dał zielone światło

Ekonomiści spodziewali się, że wzrost wynagrodzeń wyhamuje, ale nie aż tak (prognoza rynkowa zakładała tempo 6,1 proc.).

Reklama
Reklama

Marazm na polskim rynku pracy

W komentarzu do danych GUS eksperci Banku Pekao stwierdzili, że „wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały wyhamowanie dynamiki płac w kwietniu – kluczowa była tylko jego skala”. Jak zauważyli, w kwietniu ciężko było przebić bazę z poprzedniego miesiąca, kiedy to premię dostali pracownicy w energetyce i górnictwie (premie też są liczone do wzrostu wynagrodzeń). Z kolei rok wcześniej premie wypłacano górnikom i leśnikom, co też podbiło bazę odniesienia. Dodatkowo w kwietniu liczba dni roboczych była mniejsza.

Ale jest jeszcze szerszy obraz. „Ostatnie odczyty płac są adekwatnym odzwierciedleniem tego, co dzieje się z krajowym rynkiem pracy” – wskazują ekonomiści Pekao. „A mianowicie popyt na pracę jest słaby, w konsekwencji również słabnie siła przetargowa pracowników, co przekłada się na wyhamowywanie tempa wzrostu wynagrodzeń”. 

Kiepsko wypadł też odczyt GUS dotyczący zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Zmalało ono w kwietniu o 0,9 proc. w ujęciu rok do roku (w ujęciu miesiąc do miesiąca pozostało zasadniczo na tym samym poziomie). Liczba etatów wyniosła 6 mln 386,4 tys.

Reklama
Reklama

Rynek pracy w Polsce pozostaje w marazmie, z tendencją do lekkiego pogarszania się sytuacji” – tak diagnozuje sytuację Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Tempo wzrostu płac najniższe od 5 lat

„Tempo wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu do najniższego poziomu od marca 2021 r. Nadal mamy także do czynienia ze spadkiem zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Kwiecień nie przyniósł, niestety, sezonowego wzrostu liczby etatów, zamiast niego mamy ubytek rzędu 2,6 tys.” – pisze ekonomistka.

Mazurek i Stanowski z apelem. „Każda telewizja ma swoją zbiórkę”

Jej zdaniem, aby sytuacja na rynku pracy poprawiła się, potrzebny jest „silniejszy impuls z gospodarki”. Ten w końcu nadejdzie, bo Polska wchodzi w fazę dużych projektów inwestycyjnych (pomagać nam będą tutaj m.in. środki z KPO, które trzeba szybko wydatkować), ale dobrze by było, gdyby uspokoiła się jeszcze sytuacja na świecie. „Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie powoduje niestety perturbacje w gospodarkach wielu krajów, w tym europejskich, co przekłada się pośrednio także na Polskę – m.in. poprzez zmniejszanie liczby etatów przez zagraniczne firmy czy wręcz zamykanie działalności” – zwraca uwagę Monika Kurtek.

Słabe dane z rynku pracy zmniejszają jednak ryzyko podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Dlaczego? Kiedy konsumenci zarabiają mniej, wydają mniej pieniędzy w sklepach, a to działa hamująco na wzrost cen. Oczywiście, głównym zagrożeniem inflacyjnym jest obecnie kryzys energetyczny wywołany wojną na Bliskim Wschodzie (przez wysokie ceny paliw) – jednak z punktu widzenia RPP każde dane przemawiające za utrzymaniem status quo w polityce pieniężnej są istotne.

Źródła: Zero.pl, GUS
Reklama
Reklama