W Luksemburgu znów wraca temat, który od lat dzieli polski wymiar sprawiedliwości. Trybunał Sprawiedliwości UE zajmie się statusem tzw. neosędziów w Sądzie Najwyższym i legalnością obsady jego kierownictwa. Stawka jest wysoka – chodzi o to, czy wyroki wydawane w takich składach spełniają standardy niezależnego sądu wymagane przez prawo unijne.

- 16 marca 2026 r. w Luksemburgu odbędzie się rozprawa przed TSUE dotycząca statusu tzw. neosędziów w Sądzie Najwyższym.
- Spór dotyczy tego, czy osoby powołane w kwestionowanej procedurze mogą zasiadać w składach orzekających SN.
- Trybunał rozważy również, czy takie osoby mogą pełnić funkcje kierownicze w SN. Chodzi m.in. o stanowiska I prezesa, prezesów izb i przewodniczących wydziałów.
TSUE znów zajmie się statusem neosędziów w Sądzie Najwyższym
W poniedziałek 16 marca 2026 r. w Luksemburgu odbędzie się rozprawa przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotycząca jednego z najbardziej spornych elementów reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości – statusu tzw. neosędziów w Sądzie Najwyższym oraz legalności obsady stanowisk kierowniczych w tej instytucji.
Trybunał ma odpowiedzieć na pytania, czy w składach orzekających SN mogą zasiadać osoby powołane w procedurze, której prawidłowość jest kwestionowana. Chodzi przede wszystkim o nominacje dokonane na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r.
Sędziowie TSUE przeanalizują także sytuacje, w których powołania nastąpiły mimo wcześniejszego wstrzymania uchwał KRS przez Naczelny Sąd Administracyjny. W praktyce chodzi o ustalenie, czy osoby wybrane w takiej procedurze mogą brać udział w rozpoznawaniu spraw przez Sąd Najwyższy.
Spór o to, kto może kierować Sądem Najwyższym
Zakres sprawy jest jednak szerszy. Trybunał ma również ocenić, czy osoby powołane z uchybieniami mogą pełnić funkcje w kierownictwie SN – takie jak I prezes, prezesi izb czy przewodniczący wydziałów.
Kluczowe jest także pytanie o ich uprawnienia administracyjne. Chodzi m.in. o to, czy prezesi izb wybrani w kwestionowanej procedurze mogą wyznaczać składy orzekające. Od tej odpowiedzi zależy ocena wielu postępowań prowadzonych w ostatnich latach.
Jeżeli bowiem osoba powołana z uchybieniami wskazuje skład sędziowski, pojawia się wątpliwość, czy taki sąd spełnia kryteria niezależności i bezstronności wymagane przez prawo UE.
Czy sędzia może odmówić udziału w takim składzie
Trybunał ma też rozstrzygnąć, czy sędzia Sądu Najwyższego ma prawo – a nawet obowiązek – odmówić udziału w składzie, w którym większość stanowią tzw. neosędziowie. Taka decyzja miałaby zapobiec wydaniu wyroku przez sąd uznany za nie niezawisły.
Sprawa ma długą historię. Jej początki sięgają 2018 r., kiedy pytania prejudycjalne do TSUE skierował ówczesny sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie, dziś minister sprawiedliwości.
Trybunał zajmował się już tym sporem wcześniej. W wyroku z dnia 15 lipca 2021 r. uznał, że system dyscyplinarny wobec sędziów w Polsce – w szczególności działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – jest niezgodny z prawem UE i nie gwarantuje niezależności sądów.
Po odesłaniu akt z Luksemburga do Warszawy postępowanie zostało jednak zablokowane w Sądzie Najwyższym. W praktyce uniemożliwiło to wykonanie wyroku TSUE, dlatego sprawa ponownie wraca na wokandę trybunału.
Zmiana na horyzoncie w kierownictwie SN
Rozprawa w Luksemburgu odbywa się w momencie, gdy w samym Sądzie Najwyższym zbliża się zmiana na jednym z najważniejszych stanowisk. Obecna pierwsza prezes SN, Małgorzata Manowska, zapowiedziała, że nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję.
Jej kadencja wkrótce dobiegnie końca, a zgromadzenie ogólne sędziów będzie musiało wskazać kandydatów, spośród których prezydent wybierze nowego szefa sądu. Manowska zapowiedziała, że zmieniłaby swoją decyzję jedynie w przypadku „nadzwyczajnych okoliczności”.