Reklama

Tak DIOZ lobbował u polityków. „Marszałek mógł nie wiedzieć, z kim występuje”

Reklama

Odbieranie zwierząt właścicielom, wątpliwości dotyczące zbiórek i wywieranie presji na krytyków – taki obraz Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt wyłania się z materiału Kanału Zero. Mimo to działacze DIOZ są często w Sejmie. Jak ustalił portal Zero.pl, jeszcze trzy tygodnie temu organizacja zapraszała przedstawicieli komisji ds. ochrony zwierząt na spotkanie w schronisku. – Niektóre osoby z etycznego i moralnego punktu widzenia nie powinny się pojawiać w Sejmie – ocenił poseł Marcin Józefaciuk.

Demonstracja za odrzuceniem weta prezydenta przed Sejmem
Demonstracja za odrzuceniem weta prezydenta w sprawie tzw. ustawy łańcuchowej przed Sejmem. Ze sceny - obok działaczy DIOZ - przemawiał m.in. Włodzimierz Czarzasty. (fot. Wojciech Olkusnik / East News)
  • Kanał Zero opublikował we wtorek materiał ujawniający kulisy działalności Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Wokół organizacji narosło wiele kontrowersji.
  • Mimo wielowątkowego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę oraz służby członkowie DIOZ regularnie pojawiają się w Sejmie, występują na protestach w otoczeniu najważniejszych osób w państwie oraz domagają się reformy prawa.
  • Jak ustaliło Zero.pl, politycy z sejmowej komisji ds. ochrony zwierząt byli nagabywani przez DIOZ do wzięcia udziału w happeningu przy schronisku w Wojtyszkach.

Reklama

Wielomilionowe zyski, oszustwa przy zbiórkach, zabiegi, które były przeprowadzane przez osoby bez uprawnień – to tylko początek długiej listy nieprawidłowości, jakie odkrył Kanał Zero w Dolnośląskim Inspektoracie Ochrony Zwierząt. Jeden z głównych działaczy organizacji usłyszał także wyrok za porwanie psa, jednak nie przeszkadza mu to w brylowaniu wśród najważniejszych osób w państwie.


Reklama

Tak było chociażby w połowie grudnia. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty osobiście dziękował przedstawicielom DIOZ-u podczas wystawy fotograficznej w Sejmie, lider Nowej Lewicy fotografował się i występował u boku Konrada Kuźmińskiego na proteście przy ul. Wiejskiej.


Reklama

Porwał psa, potem robił zdjęcia z Czarzastym. „Marszałek mógł nie mieć świadomości, z kim występuje”

Zero.pl próbowało się skontaktować z liderem Nowej Lewicy, jednak po zadaniu pytania Włodzimierz Czarzasty przyznał, że „DIOZ-u nie kojarzy”, a „jak są jakieś pytania, to kierować je do rzecznika prasowego”, po czym odłożył słuchawkę.


Reklama

– Na protest zaproszone były różne organizacje pracujące na rzecz praw zwierząt, różne osoby zajmujące się działalnością interwencyjną. I pan marszałek mógł nie mieć świadomości dotyczącej szczegółów działalności każdej z tych organizacji i każdej z tych osób – powiedział nam Łukasz Michnik.


Reklama

Podobną wersję usłyszeliśmy także w rozmowie z politykami zasiadającymi w sejmowej komisji nadzwyczajnej do ochrony zwierząt. Niektórzy z nich przyznawali, że o samych kontrowersjach wokół DIOZ słyszeli, wobec czego na proteście starali się „zdystansować” od działaczy tej organizacji.

Rzecznik Nowej Lewicy zapewnił, że formacja stoi na stanowisku, iż na krzywdzie zwierząt nie można zbijać ani kapitału medialnego, ani finansowego.


Reklama

– Oczekujemy na wyjaśnienie sprawy i wyrok sądu – dodał. Zero.pl dopytywało zatem, czy Czarzasty po naszych ostatnich doniesieniach nie żałuje zdjęć z przedstawicielem DIOZ-u.


Reklama

Kwestii prywatnych odczuć pana marszałka nie będę po prostu komentował, bo do tego nie mam takiego umocowania. Natomiast Włodzimierz Czarzasty jest osobą, która szczególną troską otacza zwierzęta, jego pasją jest ornitologia, więc myślę, że ma jednoznaczne zdanie na ten temat – powiedział Łukasz Michnik.

DIOZ lobbował w komisji zwierząt. Politycy z zaproszeniami na ostatnią chwilę

Zero.pl ustaliło, że jeszcze trzy tygodnie temu organizacja zapraszała przedstawicieli komisji ds. ochrony zwierząt na spotkanie w schronisku w Wojtyszkach, które było określane przez aktywistów jako „mordownia” lub „obóz koncentracyjny”. Po przejęciu przez DIOZ placówka zapewnia opiekę setkom psów i kotów.


Reklama

– Zaczęli nas oznaczać w sieci, a trzy dni przed samym wydarzeniem dzwonili do członków komisji tylko po to, żeby posłowie się tam pojawili jako tło – ujawniła jedna z posłanek większości rządzącej, pragnąca zachować anonimowość.


Reklama

Poseł Litewka o DIOZ: Weryfikacja gości w Sejmie powinna być większa

Pod nazwiskiem sprawę postanowił skomentować Marcin Józefaciuk. Poseł niezrzeszony potwierdził, że „formalnie zaproszenia nie dostał”, ale na dyżurze poselskim on-line przyjął przedstawicieli DIOZ-u.


Reklama

– Zadali kilka pytań i to w zasadzie wszystko. Wiem, że później też dzwonili do kilku posłów, ale ja takiego zaproszenia nie dostałem, tylko wiedziałem, że takie spotkanie jest. Chyba na dzień przed się to wiedziałem – powiedział.


Reklama

Jednocześnie poseł niezrzeszony stwierdził, że w sprawie pojawiania się takich osób w Sejmie parlamentarzyści „mają związane ręce”.

–  Nie możemy wybiórczo traktować żadnej organizacji, bez żadnych podstaw prawnych, bo w takiej sytuacji nie będziemy się różnić od naszych poprzedników. Natomiast faktycznie niektóre osoby z etycznego i moralnego punktu widzenia nie powinny się pojawiać w Sejmie – spointował Józefaciuk.


Reklama

DIOZ interesują się służby

Organizacja regularnie apeluje o wsparcie finansowe na ratowanie zwierząt. Równolegle powiązany z nią system podmiotów – fundacje, spółka i stowarzyszenie – generuje przychody liczone w milionach złotych rocznie.


Reklama

Działalność DIOZ jest obecnie przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Postępowanie prowadzi prokuratura w Świdnicy, a czynności wykonują także funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. W toku sprawy przesłuchano dotąd około 90 osób.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Piotr Białczyk
Piotr BiałczykDziennikarz
Tagi: DIOZ

Reklama