DIOZ od lat funkcjonuje w przestrzeni publicznej u boku celebrytów i polityków, także w Sejmie. Równolegle organizacją interesują się służby. Zastępca przewodniczącego sejmowej komisji ds. ochrony zwierząt Łukasz Litewka, w rozmowie z Zero.pl, ocenia, że weryfikacja gości w parlamencie wymaga większej dokładności. – Posłowie, prezydium i pracownicy komisji powinni robić większy research – twierdzi.

- Przedstawiciele DIOZ regularnie pojawiają się w Sejmie – 17 grudnia 2025 r. marszałek Czarzasty osobiście dziękował im podczas wystawy fotograficznej w parlamencie.
- Wokół organizacji narosły poważne zarzuty: odbieranie zwierząt właścicielom, wątpliwości dotyczące zbiórek i wywieranie presji na krytyków w internecie.
- Powiązany z DIOZ ekosystem podmiotów – stowarzyszenie, fundacja i spółka – generuje przychody liczone w milionach złotych rocznie.
- Działalnością DIOZ interesują się prokuratura w Świdnicy, CBŚP oraz CBZC. Przesłuchano już około 90 osób.
DIOZ przedstawia się jako organizacja zajmująca się ratowaniem zaniedbanych i krzywdzonych zwierząt. Ustalenia Kanału Zero pokazują jednak, że wokół jej działalności narastają poważne kontrowersje.
Wśród pojawiających się zarzutów są m.in. przypadki odbierania zwierząt siłą właścicielom, wątpliwości dotyczące prowadzonych zbiórek oraz presja wywierana w internecie na osoby krytykujące organizację.
DIOZ wykorzystuje i krzywdę psów, i dobre serca ludzi. Machina do zarabiania pieniędzy
Kontrowersje wokół DIOZ. Przedstawiciele organizacji regularnie bywają w Sejmie
Jednocześnie przedstawiciele DIOZ funkcjonują w przestrzeni publicznej, pozując w towarzystwie celebrytów i polityków.
17 grudnia 2025 r. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty osobiście dziękował przedstawicielom organizacji podczas wystawy fotograficznej w Sejmie.
Pojawiają się też oni m.in. podczas posiedzeń komisji nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt.
W rozmowie z Zero.pl Łukasz Litewka – zastępca przewodniczącego tej komisji – podkreśla, że osoby obserwujące prace sejmowych komisji wymagają dokładniejszej weryfikacji. Jak zaznacza: „posłowie, prezydium i pracownicy komisji powinni robić większy research w tym zakresie”.
Jak przyznaje, „nie może odmówić DIOZ, że siedzą w temacie praw zwierząt” – ale zaraz dodaje, że organizacji brakuje umiaru, bo ten „rodzi uzasadnione domysły”.
Kontrowersyjny język używany przez działaczy DIOZ podczas odbioru zwierząt Litewki nie razi. Parlamentarzysta ocenia, że „przekleństwa są najmniejszym problemem”.
Tłumaczy, że sam wielokrotnie oglądał relacje z interwencji i – jak mówi – „człowiek nie ma nerwów ze stali”.
Zapytany o tempo prac legislacyjnych w obszarze ochrony zwierząt, poseł odpowiada szerzej. Jak zaznacza, „za to (by szły sprawnie – red.) płaci nam państwo”. Jednocześnie przyznaje, że w jego ocenie toczą się zbyt wolno, a projekty ustaw „giną gdzieś w rozgrywkach”.
Marek Suski (PiS), również członek komisji ds. ochrony zwierząt, w rozmowie z Zero.pl, zaznacza, że „zgodę na udział w posiedzeniach udziela przewodniczący komisji”. – Pani poseł Dorota Niedziela (KO) powinna zwracać na to uwagę, ale tej partii nie przeszkadzają wulgaryzmy – komentuje, odnosząc się także do przekleństw pojawiających się m.in. na transmisjach na żywo czy materiałach publikowanych w mediach społecznościowych DIOZ.
DIOZ interesują się służby
Organizacja regularnie apeluje o wsparcie finansowe na ratowanie zwierząt. Równolegle powiązany z nią system podmiotów – fundacje, spółka i stowarzyszenie – generuje przychody liczone w milionach złotych rocznie.
Działalność DIOZ jest obecnie przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Postępowanie prowadzi prokuratura w Świdnicy, a czynności wykonują także funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. W toku sprawy przesłuchano dotąd około 90 osób.
Temat działalności organizacji został poruszony m.in. w dwugodzinnym materiale dziennikarskim Konrada Krasuskiego opublikowanym na Kanale Zero.
