2 412 894 zł – dokładnie tyle Kraków wyda na druk i kolportaż miejskiej gazety Kraków.pl – ustalił portal Zero.pl. Mało tego, miasto w budżecie zabezpieczyło na ten cel aż 4,2 mln zł. W roku prawdopodobnego referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego nakład samorządowej gazety skoczył z 30 tys. do 220 tys. egzemplarzy.

- Kraków wyda 2,4 mln zł na druk i kolportaż gazety Kraków.pl, a w budżecie na ten cel zabezpieczył aż 4,2 mln zł.
- Gazeta promuje prezydenta Miszalskiego. W ostatnim wydaniu kalendarium wizyt, artykuły o „dobrym kierunku” miasta.
- W tle trwa zbiórka podpisów za referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. Zebrano już 100 tys. podpisów.
Kraków.pl to miejska gazeta wydawana przez krakowski magistrat. W wersji elektronicznej można ją pobrać z oficjalnej strony internetowej. W ostatnim wydaniu przeczytamy m.in. wstępniak dyrektora wydziału komunikacji Urzędu Miasta w Krakowie, informację o aplikacji mKraków, artykuł o tym, że „Kraków idzie w dobrym kierunku” i – jak podkreśla prezydent Miszalski – „ma konkretny plan działania i rozwoju”.
Całą 20. stronę zajmuje „Kalendarium Prezydenta Krakowa”, z którego dowiemy się, co Aleksander Miszalski robił w styczniu i lutym. I tak, 20 stycznia prezydent był z wizytą w przedszkolu, a pięć dni później kwestował na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Każde z wydarzeń opatrzone jest fotografią włodarza miasta.
Miejską gazetę można przeczytać na ekranach komputerów i telefonów, ale także w papierowych wydaniach. Dotychczas miasto drukowało 30 tys. egzemplarzy. W tym roku postanowiło zwiększyć nakład do 220 tys.
Koszty samorządowej gazety
Wzrost nakładu to wzrost kosztów. Jako pierwsza napisała o tym Interia, która dotarła do dokumentów, z których wynika, że koszt wydruku jednego wydania to 130 tys. zł. Tych ma być 12, co daje łączną kwotę 1,56 mln zł.
– Naciskali na to głównie nasi radni, chcąc odpowiedzieć na kampanię wymierzoną w Koalicję Obywatelską – tłumaczył Interii anonimowo polityk KO.
Po publikacji magistrat przesłał do redakcji Interii oświadczenie, w którym wyjaśnia, że decyzję o zwiększeniu nakładu podjęto pod koniec ubiegłego roku, kiedy zdecydowano również o zmianie cyklu wydawniczego z dwutygodnika na miesięcznik.
„Media miejskie pełnią ważną funkcję informacyjną i usługową. Samorząd ma obowiązek zapewniać mieszkańcom dostęp do rzetelnej, bezpośredniej informacji o usługach publicznych, zmianach w funkcjonowaniu miasta czy kwestiach bezpieczeństwa” – stwierdził krakowski urząd.
Kilka dni później Interia poinformowała, że wspomniane 1,56 mln zł to nie całość wydatków. Do tej kwoty należy bowiem doliczyć 645 tys. zł za dystrybucję gazet do skrzynek pocztowych mieszkańców. To daje łącznie 2 205 000 zł.
Kwota ostateczna: 2 412 894 zł
I tak kwota okazała się niedokładna. Portal Zero.pl zwrócił się do krakowskiego magistratu z pytaniem, ile pieniędzy miasto zabezpieczyło w budżecie na druk i dystrybucję periodyku. Odpowiedź: 4 215 000 zł.
To oznacza, że walczący z dziurą budżetową Kraków brał pod uwagę wydanie ponad 4,2 mln zł na miejską gazetę.
– Po zakończeniu procedur przetargowych i podpisaniu umów, kwota przeznaczona na druk i kolportaż w 2026 r. wynosi: 2 412 894 zł – przekazała nam Patrycja Piekoszewska z biura prasowego UMK.
Magistrat nie odpowiedział na pytanie, dlaczego miasto zabezpieczyło aż 4,2 mln zł. Według naszych rozmówców ta kwota mogła być wytrychem pozwalającym na wydanie w przyszłości większej ilości pieniędzy za sprawą aneksowania umów. UMK zaprzecza. – Nie ma planów na aneksowanie. Umowy są podpisane i są realizowane – zapewnia Patrycja Piekoszewska.
100 tys. podpisów za referendum w Krakowie
Zamieszanie wokół miejskiej gazety wykorzystują inicjatorzy referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W Krakowie trwa zbiórka podpisów. We wtorek, 3 marca, organizatorzy akcji poinformowali o zebraniu już ponad 100 tys. (by referendum doszło do skutku wystarczy 58 tys. ważnych podpisów).
– Jeśli komuś brakuje argumentów za odwołaniem prezydenta, to ta decyzja o milionach na miejską propagandę powinna być argumentem samym w sobie – mówił w wywiadzie dla Zero.pl Jan Hoffman, inicjator referendum.
I dodał: – Zastrzegam, że ja nie jestem przeciwnikiem wydawania takich gazet. Ale w świecie powszechnej informatyzacji, gazety w formie papierowej powinny być dostarczane do precyzyjnie określonej grupy, w odpowiednich miejscach i zawierać informacje, które przydadzą się mieszkańcom, a nie zdjęcia uśmiechniętego prezydenta Miszalskiego walczącego o utrzymanie posady.
