Reklama
Reklama

Reklama

„Mejza tango down”. Lawina komentarzy po decyzji PiS

Reklama

Poseł Łukasz Mejza został wyrzucony z klubu parlamentarnego PiS. Decyzja zapadła po informacjach, że polityk rozważa udział w tzw. freak fightach. W sieci ruszyła lawina komentarzy. Najwięcej zabawy mieli politycy koalicji rządzącej.

Łukasz Mejza
Łukasz Mejza na sali sejmowej. (fot. Paweł Supernak / PAP)
  •  Poseł Łukasz Mejza został usunięty z klubu parlamentarnego PiS. Decyzję ogłosił rzecznik Rafał Bochenek, podkreślając dodatkowo, że polityk nigdy nie należał do samej partii.
  • Politycy koalicji rządzącej, w tym Radosław Sikorski, ironicznie komentują to wydarzenie w mediach społecznościowych.
  • Minister spraw zagranicznych stwierdził, że poseł „nadaje się do klatki”.

Reklama

O decyzji władz PiS poinformował Rafał Bochenek w serwisie X. „Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego PiS, poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu PiS. Jednocześnie informujemy, iż członkiem partii nigdy nie był” – napisał rzecznik.

Lawina komentarzy pod decyzji PiS

Wiadomość szybko odbiła się szerokim echem w serwisach społecznościowych. Mocnych słów nie szczędzili zwłaszcza politycy koalicji rządzącej.

Wykrakałem. Mejza tango down. Ciekawe, kto następny” – napisał we właściwy sobie sposób minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Po czym dodał: „Zresztą to nie fair, bo poseł Mejza akurat nadaje się do klatki”.


Reklama


Reklama

„Ani oszukiwanie chorych dzieci, ani kłamstwa w oświadczeniach majątkowych, ani łamanie prawa, ani pijackie imprezy nie były w stanie zatopić Mejzy. Dopiero freak-fighty pozostawiły tę barkę na brzegu” – napisał z kolei europoseł KO Łukasz Kohut.

Wtórowała mu koleżanka z europoselskich ław Kamila Gasiuk-Pihowicz: „Mejza poza klubem PiS. Zdecydowali się w końcu. Długo po ujawnieniu „cudownej terapii”, wątpliwych oświadczeniach majątkowych, 168 punktach karnych i niebezpiecznych rajdach. I tak go wezmą na listy w przyszłym roku. Albo wyślą do europarlamentu”.


Reklama


Reklama

O tym, skąd Łukasz Mejza wziął się na listach wyborczych PiS, pisał z kolei Bartosz Arłukowicz, europoseł KO.

„Miałem okazję poznać działalność Mejzy w kampanii PiS. Startował z lubuskiego, z Zielonej Góry. Na listę musieli go rekomendować działacze lubuscy tacy jak lokalny baron PiS Marek Ast, Władysław Dajczak, Elżbieta Rafalska. Ostatecznie musiał Mejzę na liście PiS umieścić sam Kaczyński. To jasne” – podkreślił polityk.

I już bardziej ironicznie dodał: „Uff. Całe szczęście, żeście też Mateckiego z klubu nie huknęli”.


Reklama


Reklama

Na lżejszy komentarz zdecydował się także Krzysztof Brejza. „Nigdy nie był w PiS, nikt go nie zna, przez listy przechodził tylko z tragarzami” – napisał europoseł.

„Były wiceminister kultury i sportu (za rządów Morawieckiego) Ł. Mejza usunięty z klubu PiS, teraz będzie miał więcej czasu na kulturę i sport” – ironizował także senator KO Krzysztof Kwiatkowski.


Reklama

Przypomnijmy, że decyzja o usunięciu Łukasza Mejzy z klubu parlamentarnego PiS została ogłoszona dzień po tym, jak „Rzeczpospolita” podała, że poseł rozważa udział w tzw. freak fightach, a nawet jest bliski uzgodnienia warunków kontraktu. Nazwisko polityka często przewijało się także w kontekście przewinień związanych z jazdą samochodem. Na jego koncie znajduje się 168 pkt karnych.


Reklama

W 2021 roku natomiast Wirtualna Polska ujawniła, że założona przez Mejzę firma Vinci NeoClinic obiecywała leczenie umierającym na raka i stwardnienie rozsiane, chorym na Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne choroby.

Rok później nazwisko Łukasza Mejzy pojawiło się w mediach przy okazji śledztwa Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze w sprawie wyłudzenia ponad 750 tys. zł ze środków unijnych na fikcyjne szkolenia.


Reklama