Reklama

68-latek mieszkał ze zmarłą matką. Sąsiedzi wezwali policję

Reklama

Mieszkaniec krakowskiej Nowej Huty przez dwa tygodnie miał mieszkać ze zwłokami matki. 68-latek nie zgłosił zgonu. Makabrycznego odkrycia dokonały dopiero służby, które interweniowały na prośbę sąsiadów.

68-latek mieszkał ze zmarłą matką (zdj. ilustracyjne).
68-latek mieszkał ze zmarłą matką (zdj. ilustracyjne). (fot. Konektus Photo / Shutterstock)
  • Mężczyzna przez dwa tygodnie miał mieszkać ze zwłokami matki, zmarłej pod koniec stycznia lub na początku lutego.
  • 68-latek od dawna gromadził odpady w mieszkaniu i na klatce schodowej. W bloku unosił się nieprzyjemny zapach.
  • Po zabezpieczeniu ciała zmarłej kobiety w budynku wciąż unosi się fetor. Zdesperowani mieszkańcy apelują o pomoc administracji i służb.

Reklama

Makabryczne odkrycie na osiedlu Kolorowym w krakowskiej Nowej Hucie. Mieszkaniec jednego z bloków przez około dwa tygodnie mieszkał w lokalu ze zwłokami zmarłej matki.

Do interwencji służb doszło dopiero po zgłoszeniach sąsiadów, których zaniepokoił zapach wydobywający się  z mieszkania.

68-latek nie poinformował o zgonie

Matka mężczyzny zmarła pod koniec stycznia lub na początku lutego w wieku blisko 90 lat, prawdopodobnie z przyczyn naturalnych – informuje "Gazeta Krakowska". 68-letni syn nie zawiadomił nikogo o zgonie i dalej przebywał w mieszkaniu. Według relacji sąsiadów mężczyzna prawdopodobnie wymaga opieki, nie radzi sobie z prowadzeniem domu.


Reklama

68-latek od dawna gromadził odpady i wynosił śmieci na klatkę schodową. Sąsiedzi byli przyzwyczajeni do wyrzucania ich, by ograniczyć unoszący się w budynku nieprzyjemny zapach.


Reklama

Nie od razu zorientowali się, co mogło być przyczyną wydzielania się jeszcze bardziej dotkliwego odoru.

Postępowanie w sprawie prowadzi prokuratura

Funkcjonariusze policji zabezpieczyli już ciało kobiety. Zostało przewiezione do zakładu medycyny sądowej. Postępowanie w sprawie prowadzi prokuratura. Sytuacja w bloku nadal jednak budzi niepokój.

W wyniku zaniedbań w budynku pojawiły się pluskwy i karaluchy. Intensywny zapach wydobywający się z lokalu nadal utrudnia życie mieszkańcom.

Mieszkańcy obawiają się o bezpieczeństwo swoje i budynku – również dlatego, że mężczyźnie zdarzały się agresywne zachowania. Jak przekonują, problem nie jest nowy – z trudnym sąsiedztwem zmagają się już od 2024 roku. Lokator miał wielokrotnie powtarzać, że "na życiu mu nie zależy", co tylko wzmagało lęk innych mieszkańców.


Reklama