Reklama

Prezydent nie wiedział o rozmowach z Francją o programie odstraszania nuklearnego

Reklama

– Prezydent Karol Nawrocki nie był informowany o rozmowach, jakie rząd prowadzi z Francją w sprawie odstraszania nuklearnego – poinformował w poniedziałek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Dodał, że realne zdolności w tym zakresie posiadają przede wszystkim Amerykanie.

Karol Nawrocki
Bielsk (woj. mazowieckie), 01.03.2026. Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej. (fot. Paweł Supernak / PAP)
  • Prezydent nie został poinformowany o rozmowach rządu z Francją w sprawie europejskiego programu odstraszania nuklearnego.
  • Marcin Przydacz wskazuje, że realne zdolności nuklearne gwarantujące bezpieczeństwo Europy posiadają głównie Stany Zjednoczone.
  • Pałac Prezydencki wyklucza wysłanie polskich wojsk do Iranu i apeluje o sprawną ewakuację Polaków z Bliskiego Wschodu.

Reklama

Zapytany w poniedziałek przez dziennikarzy, czy Polska prowadziła rozmowy z Francją w kwestii europejskiego programu odstraszania nuklearnego, Marcin Przydacz odpowiedział: – Prezydent Karol Nawrocki nie był informowany o rozmowach, jakie rząd prowadzi z Francją w sprawie odstraszania nuklearnego. – Podstawowe pytanie w tym kontekście polega na tym, czy strona francuska ma odpowiedni arsenał nuklearny, aby w sposób rzeczywisty zapewnić parasol ochronny – dodał.

Wypowiedzi szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza padły podczas briefingu dla polskich mediów w Waszyngtonie. Współpracownik prezydenta Nawrockiego wraz z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wzięli udział w uroczystości wręczenia Medali Honoru w Białym Domu. Prezydent USA Donald Trump uhonorował w taki sposób zasłużonych żołnierzy amerykańskich. Podczas wydarzenia wystąpił także polski żołnierz kapitan Karol Cierpica, którego życie uratował jego przyjaciel, żołnierz USA.

Marcin Przydacz: Polska powinna dołączyć do programu Nuclear Sharing


Reklama

Marcin Przydacz podkreślił, że jego zdaniem o odstraszaniu nuklearnym należy najpierw rozmawiać ze Stanami Zjednoczonymi: – W pierwszej kolejności należy rozmawiać z Amerykanami. Jeśli pan premier uważa, że nie z Amerykanami, tylko z Francuzami, to najpierw musi mieć świadomość, czy Francuzi w ogóle mają takie zdolności. Ja dzisiaj nie mam takiego przekonania. – Po drugie, wolałbym, żeby pan premier w pierwszej kolejności rozmawiał ze zwierzchnikiem sił zbrojnych w zamkniętych gabinetach, a niekoniecznie najpierw upubliczniał tego typu informacje, bo to na pewno nie buduje poczucia ani zaufania, ani pewności Polaków, że te sprawy są prowadzone odpowiednio – dodał.


Reklama

Prezydencki doradca powiedział, że Stany Zjednoczone to kraj, który dysponuje realnymi zdolnościami do odstraszania nuklearnego, które w ramach programu Nuclear Sharing są obecne w kilku państwach europejskich.

– Wiemy, że takie zdolności, do odstraszania nuklearnego, posiadają Stany Zjednoczone. Poprzez program Nuclear Sharing są oni obecni w szeregu państw europejskich, także w Europie Zachodniej i uważamy, że w pierwszej kolejności należy zabiegać o to, żeby Polska dołączyła do programu Nuclear Sharing. Od dwóch lat mam przekonanie, że niewiele się dzieje, choć Ministerstwo Spraw Zagranicznych obiecywało aktywności na tym odcinku – nie widać śladu tych aktywności – ocenił współpracownik prezydenta Nawrockiego.

Marcin Przydacz powiedział, że premier Donald Tusk powinien najpierw przekazać informacje na temat takich rozmów prezydentowi Nawrockiemu. – Natomiast jeśli dodatkowo ma być także prowadzona (rozmowa o odstraszaniu nuklearnym – red.) w ramach europejskich zdolności, to należy w pierwszej kolejności mieć przekonanie, że Europejczycy mają takie możliwości, aby parasol ochronny przeciw Rosji w tym przypadku, zapewnić. Będziemy oczekiwać od strony rządowej szczegółowych informacji w tym zakresie, bo zwierzchnik sił zbrojnych powinien być tutaj w pełni poinformowany – powiedział przed Białym Domem polskim mediom Marcin Przydacz.


Reklama

Na pytanie o to, czy Polska ma się przyłączyć do Francji i Niemiec w zakresie odstraszania nuklearnego, Przydacz odpowiedział: – Z tego, co wiem, Republika Federalna Niemiec nie posiada zdolności nuklearnych, więc trudno, żeby realnie mogła zapewnić jakikolwiek parasol ochronny. Z państw europejskich posiadają je Francja i Wielka Brytania. Jak rozumiem, Brytyjczyków w tych rozmowach nie ma, pozostają jedynie Francuzi. Wszystko będzie zależało od szczegółów. Jak powiedziałem, państwo, które na pewno posiada takie zdolności, to Stany Zjednoczone i program Nuclear Sharing, w którym biorą udział, zdaje się, Belgowie, Holendrzy, Turcy, Włosi i także oczywiście Niemcy.


Reklama

W Europie Środkowej czy na wschodniej flance NATO brak jest nuklearnych zdolności amerykańskich. Jak wiemy, Rosjanie rozbudowali swoją infrastrukturę i w obwodzie królewieckim i także budowali swoją infrastrukturę na terytorium Białorusi – to nie znaczy, że ciągle te głowice tam przebywają, ale to, że ta infrastruktura jest, jest faktem – mówił Marcin Przydacz.

– Mamy w dokumentach gwarancję bezpieczeństwa w postaci bycia członkiem NATO, natomiast jeszcze istotniejsza jest bezpośrednia obecność. Gdyby udało się rzeczywiście tę broń rozlokować na terytorium Polski, to w ten sposób parasol ochronny mógłby być jeszcze bardziej skuteczny – ocenił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.


Reklama