Zaledwie kilka dni po śmiertelnym zamachu w Berlinie, Niemcy otwierają debatę o zmianie konstytucji. Kierownictwo Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) chce wpisać do Ustawy Zasadniczej wyraźny zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość seksualną. – Mamy do czynienia nie tylko z reakcją na tragiczne wydarzenia, ale również z klasyczną grą polityczną – mówi Zero.pl prof. Marcin Gołaszewski.

- Po zamachu podczas Parady Równości w Berlinie, SPD ponownie chce wpisać do konstytucji zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość seksualną.
- Socjaldemokraci argumentują, że zmiana ma wzmocnić ochronę osób LGBT+, a poparcie dla projektu deklaruje także opozycyjna Lewica.
- Do zmiany Ustawy Zasadniczej potrzebna jest większość dwóch trzecich, której obecna koalicja CDU/CSU i SPD nie posiada.
- – Wydaje się, że po opadnięciu emocji rozpocznie się spokojniejsza dyskusja nad tym, czy zmiana konstytucji jest rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem – mówi Zero.pl wykładowca niemieckich uczelni, prof. Marcin Gołaszewski.
Przewodniczący SPD Barbel Bas i Lars Klingbeil oraz sekretarz generalny Tim Klussendorf zapowiedzieli, że ich ugrupowanie ponownie uczyni zmianę konstytucji w kierunku większej ochrony mniejszości jednym z priorytetów politycznych. Jak podkreślili, celem jest „dalsze wzmacnianie ochrony osób queer” poprzez uzupełnienie art. 3 niemieckiej konstytucji, który zawiera katalog przesłanek objętych zakazem dyskryminacji.
Merz „pod presją z różnych stron”
Zdaniem wykładowcy z Instytutu Filologii Germańskiej Uniwersytetu Łódzkiego, prof. Marcina Gołaszewskiego powrót do debaty o zmianie konstytucji w Niemczech ma silny kontekst polityczny. – Koalicja CDU/CSU i SPD nie dysponuje większością dwóch trzecich głosów potrzebną do zmiany konstytucji, dlatego potrzebuje poparcia części opozycji. Naturalnym partnerem w tej sprawie wydaje się Die Linke, która od lat opowiada się za takim rozwiązaniem. W efekcie mamy do czynienia nie tylko z reakcją na tragiczne wydarzenia, ale również z klasyczną grą polityczną – mówi.
Merz grzmi po ataku w Berlinie. „Uderzenie w nasze społeczeństwo”
Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz jednoznacznie potępił zamach i przekazywał, że społeczeństwo nie może zostać zastraszone. – Jednocześnie znacznie ostrożniej niż SPD czy Die Linke wypowiada się na temat wpisania ochrony osób LGBT do konstytucji – mówi prof. Gołaszewski – pokazuje to, że znajduje się pod presją z różnych stron – zarówno własnego zaplecza politycznego, jak i środowisk domagających się silniejszych gwarancji konstytucyjnych. Nie jest dziś przesądzone, czy uda się uzyskać wymaganą większość w Bundestagu i Bundesracie – dodaje.
To nie pierwszy raz, gdy socjaldemokraci próbują rozszerzyć katalog przesłanek chronionych przez konstytucję. Dyskusja o dopisaniu „tożsamości seksualnej” lub „tożsamości płciowej” do art. 3 trwa w Niemczech od kilku lat, jednak dotychczas nie udało się zbudować większości niezbędnej do przeprowadzenia reformy.
„Zmiana przepisu nie rozwiąże problemu przemocy”
– Wydaje się, że po opadnięciu emocji rozpocznie się spokojniejsza dyskusja nad tym, czy zmiana konstytucji jest rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem. Trzeba również pamiętać, że sama zmiana przepisu nie rozwiąże problemu przemocy czy nienawiści – mówi prof. Gołaszewski.
– Z własnych doświadczeń, zarówno pracy na niemieckiej uczelni, jak i wieloletniego funkcjonowania w realiach niemieckich – mogę powiedzieć, że ochrona praw jednostki jest tam znacznie bardziej rozwinięta niż w Polsce. Dotyczy to nie tylko obowiązujących przepisów, ale również codziennej praktyki funkcjonowania instytucji i społeczeństwa – dodaje wykładowca.
Według prof. Gołaszewskiego, obecna, gorąca debata w Niemczech ma co najmniej trzy wymiary: emocjonalnej reakcji na tragiczny zamach, jest elementem rywalizacji politycznej, a także próbą odpowiedzi na obawy części społeczeństwa, w tym środowisk LGBT, które mówią o zmniejszającym się bezpieczeństwie w przestrzeni publicznej.
Rząd chce wzmocnić bezpieczeństwo
Rząd zapowiada zdecydowane zaostrzenie środków bezpieczeństwa. Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt z CSU opowiedział się za rozszerzeniem możliwości stosowania elektronicznych bransoletek wobec osób uznawanych za potencjalnie niebezpieczne, a także za zmianami w prawie dotyczącym nieletnich sprawców oraz możliwością stosowania szerszych środków prewencyjnych wobec tzw. „Gefahrder” – osób ocenianych przez służby jako stwarzające wysokie ryzyko przeprowadzenia zamachu.
Do zamachu doszło w sobotę wieczorem w berlińskim parku Tiergarten, w pobliżu trasy Parady Równości. 21-letni obywatel Niemiec libańskiego pochodzenia, sympatyk tzw. Państwa Islamskiego, wjechał furgonetką w tłum uczestników wydarzenia. W ataku zginęła obywatelka Polski, 29 osób zostało rannych, a sprawca został następnego dnia zastrzelony podczas policyjnej obławy.

