Pierwsza dama USA Melania Trump przewodniczyła posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. – To była dobrze przemyślana decyzja prezydenta Donalda Trumpa – powiedział w rozmowie z Zero.pl Jan Piekło, były ambasador w Ukrainie i ekspert do spraw międzynarodowych.

- Rada Bezpieczeństwa ONZ ma czuwać nad utrzymaniem pokoju i bezpieczeństwa na świecie.
- Zdaniem eksperta, organ ten nie zadziałał skutecznie w obliczu konfliktu USA, Izraela i Iranu.
- Melania Trump mówiła o sytuacji dzieci podczas konfliktów zbrojnych i potrzebie ich szczególnej ochrony.
W poniedziałek posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ przewodziła Pierwsza dama Stanów Zjednoczonych Melania Trump. Małżonka prezydenta Donalda Trumpa podkreślała konieczność ochrony najmłodszych podczas konfliktów zbrojnych.
Rada Bezpieczeństwa ONZ to jeden z sześciu głównych organów Organizacji Narodów Zjednoczonych, powołany na mocy Karty Narodów Zjednoczonych. Funkcją Rady Bezpieczeństwa jest odpowiedzialność za utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Organ ten jest jednak od dawna krytykowany przez komentatorów politycznych na całym świecie za brak skutecznego działania podczas m.in. konfliktów zbrojnych na Bałkanach, w Ukrainie, czy teraz – w Iranie.
Były dyplomata o Melanii Trump w ONZ: To dość dobrze przemyślana decyzja
– To dość dobrze przemyślana decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa, żeby wysłać Pierwszą damę do przewodniczenia posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rada ta nie wykazała się niczym specjalnym podczas tego konfliktu. Warto podkreślić, że Melania Trump ma ciekawy background, biorąc pod uwagę fakt, że pochodzi z byłej Jugosławii, jest Słowenką. Wiedziała zatem doskonale, co działo się podczas wojny na Bałkanach – mówił były ambasador. – Ja byłem dziennikarzem podczas wojen bałkańskich, więc doskonale pamiętam to, co się wówczas działo, szczególnie z dziećmi – zaznaczył.
– Melania Trump ma wobec tego na pewno swoje własne przemyślenia, jeśli chodzi o sytuację cywilów, a w szczególności dzieci, podczas działań wojennych. I dlatego to ważne, żeby posłuchać tego, co miała do przekazania – dodał.
Zapytany o to, czy zgadza się z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej komentarzami, że prezydent Trump celowo wysłał na posiedzenie Pierwszą damę, aby w ten sposób obniżyć rangę wydarzenia i pokazać swoje rozczarowanie obecnymi działaniami Organizacji Narodów Zjednoczonych, ekspert odpowiedział: – Rada Bezpieczeństwa ONZ sama pokazała swoją nieudolność, szczególnie biorąc pod uwagę, że jest to twór, w którym głos takich krajów jak Chiny i Rosja blokują wszystko, co się da.
– To nie jest ze strony prezydenta Donalda Trumpa jakaś próba pokazania słabej roli ONZ. To był pewien niebanalny pomysł, wcześniej dokładnie uzgodniony. Uważam, że nie ma powodu, aby ten zabieg krytykować. Melania Trump jest mimo wszystko Pierwszą damą USA – warto zatem potraktować jej wystąpienie poważnie i wziąć pod uwagę to, co chciała przekazać, bo ochrona dzieci podczas konfliktów zbrojnych to niezwykle istotny temat – stwierdził były dyplomata.
Czego zabrakło? – Żałuję jedynie, że amerykańska Pierwsza dama nie poruszyła na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ tematu ukradzionych ukraińskich dzieci przez Rosję. To bardzo ważny temat, w który Melania Trump osobiście się angażowała – powiedział Jan Piekło.
Ekspert o wystąpieniu Melanii Trump w ONZ: Wypadła naturalnie
Były dyplomata ocenił Melanię Trump w nowej roli. – Obserwowałem występy w przestrzeni medialnej różnych ludzi, którzy mieli okazję występować podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa ONZ. Na tle innych Pierwsza Dama USA wypadła naturalnie, chyba była trochę zdenerwowana. Co prawda jej wystąpienie to nie było coś, co miało powalić słuchaczy na kolana, miało natomiast pokazać jej rzeczywistą troskę o niewinne ofiary wojny – dzieci.
