
Miejscowe zawieszenie walk w wojnie rosyjsko-ukraińskiej zostało zakończone. Dotyczyło akcji humanitarnej w miejscowości Ołeszki pod Chersoniem. Kijów zaproponował przedłużenie rozejmu, ale Moskwa to odrzuciła. Zawieszenie walk wojska rosyjskie wykorzystały do koncentracji sił, rotacji, fortyfikacji i ściągania antydronowych systemów.
- Formalnie, o północy z niedzieli na poniedziałek wygasło zawieszenie walk na wysokości miejscowości Ołeszki. Z uwięzionej w przyfrontowej strefie walk miejscowości udało się ewakuować ok. 750 osób. Dokładna liczba ewakuowanych nie została podana.
- Do miejscowego rozejmu doszło dzięki staraniom ukraińskiego duchowieństwa, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Watykanu i pierwszej damy USA, Melanii Trump. Pierwotną datą rozejmu był 29 października, ale walki zawieszono już o świcie we wtorek – 27 października.
- Doszło do precedensu, w którym na rosyjską stronę frontu wpuszczona została oficjalna delegacja z Ukrainy. Ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmytro Łubinca spotkał się w strefie rozejmu ze swoją rosyjską odpowiedniczką Janą Łantratową. Doszło nawet do wspólnego briefingu prasowego rzeczników.
Za najgorsze zagrożenie dla mieszkańców Ołeszek uznano rosyjską próbę wywiezienia i zatrzymania tych osób na terytorium okupowanego przez Rosję, Krymu. Taka informacja pojawiła się zaraz po rozpoczęciu zawieszenie broni. Finalnie ludzie z Ołeszek mogli zostać przetransportowani na ukraińską stronę frontu. 80 proc. z nich miała zadeklarować chęć powrotu na Ukrainę co umożliwiono okrężną drogą przez Białoruś.
Zagadkowy jest los osób, które zostały w Ołeszkach. Przed akcją humanitarną liczbę uwięzionych tam cywilów szacowano na minimum – 2 tys. osób. Ewakuowano mniej niż tysiąc.
Przed pełnoskalową wojną Ołeszki zamieszkiwało ponad 20 tys. ludzi. Miejscowość leżała na ważnej arterii łączącej oba brzegi Dniepru za pośrednictwem Mostu Antoniwskiego. Ołeszki są położone nieopodal Chersonia. Położenie, które napędzało rozwój miejscowości, ściągnęło na mieszkańców zagładę.
Uwięzieni cywile
Ołeszki znalazły się na drodze ataku rosyjskiego w 2022 r. oraz rosyjskiego odwrotu z Chersonia. Gdy rzeka Dniepr stała się na południu linią frontu, Ołeszki znalazły się w epicentrum walk. Aby zablokować ukraiński desant przez rzekę, Rosjanie zaminowali okolicę Ołeszek, co uwięziło cywilów.
W teorii ołeskie zawieszenie ognia nie zostało naruszone. W praktyce, Federacja Rosyjska wykorzystała ten czas na koncentrację sił pod Chersoniem, czego nie mogli wykonać w czasach nalotów ukraińskich dronów. Oprócz konwoju humanitarnego na trasie do Ołeszek pojawiły się transporty wojskowego zaopatrzenia.
Dokonano rotacji rosyjskich jednostek uwięzionych na brzegu Dniepru przez ukraińskie drony. W to miejsce wprowadzono nowe siły, które wsparto bronią radio-elektroniczną (WRE) do zagłuszania bezzałogowców, a drogi zabezpieczono antydronowymi instalacjami. Przez kilka dni intensywnie fortyfikowano rosyjskie pozycje wojskowe nad Dnieprem. Pod Chersoń ściągnięto także artylerię rakietową BM-21 Grad. To nie wszystko.
Z informacji podawanych przez niemiecki „Bild” wynika, że Federacja Rosyjska skoncentrowała w regionie siły dronowe do przyszłego ataku na Chersoń. Przypomnijmy, że tylko w jednym sierpniowym tygodniu naliczono 2 tys. ataków dronowych na miasto. Zgodnie z danymi ONZ (Misji Monitorującej Prawa Człowieka na Ukrainie), 62 proc. wszystkich cywilnych ofiar rosyjskich dronów mieszkała w Chersoniu lub pod miastem. Chersoń nazywa się „dronowym safari”, z uwagi na fakt, że rosyjscy operatorzy dronów, w tym mieście polują na indywidualnych cywilów.
Gubernator Chersonia, Ołeksandr Prokudin, przestrzegł mieszkańców by nie odwiedzali tzw. czerwonych stref w nadziei, że zawieszenie walk wciąż obowiązuje. Po krótkiej przerwie, wojna wróciła bowiem na południe Ukrainy.

