
Bijące rekordy ceny pelletu sprawiają, że coraz więcej Polaków zaczyna wsypywać do domowych pieców owies. – Zapach jest jak w piekarni, ale za to jest taniej – mówi Zero.pl pan Marcin, który musi ogrzać dwupiętrowy dom i liczy każdą złotówkę. Nie w każdym piecu można jednak zastosować surowiec rolniczy jako opał, choć to realna oszczędność.
- Ceny pelletu rosną, w związku z czym Polacy poszukują tańszych alternatyw opałowych.
- Do najpopularniejszych zamienników należy biomasa pochodzenia rolniczego.
- Coraz większym wzięciem cieszy się owies opałowy, który może być nawet pięciokrotnie tańszy od pelletu.
- Posiadacze kotłów muszą jednak uważać, bo nie każde urządzenie jest przystosowane do spalania owsa.
W lipcu rozmawialiśmy z panem Marcinem, którego spotkaliśmy w jednym z jeleniogórskich składów opału. Nasz czytelnik, który jest właścicielem dwukondygnacyjnego domu o powierzchni ok. 200 mkw, narzekał na wysokie ceny pelletu: sięgały one wówczas 1980 zł za paletę wobec 1200 zł rok wcześniej (paleta to 66 worków po 15 kg każdy). Zapasy, pelletu, które pan Marcin zgromadził do początku lipca, przekroczyły pięć ton, a wydatki z domowego budżetu sięgnęły ok. 9,9 tys. zł. – Jeśli nie ma mrozów, to zużywamy do ogrzewania jeden worek na dzień, a przy mrozach – dwa i więcej – tłumaczył nasz rozmówca.
Wielki powrót węgla. Starczy dla każdego, ale cena opału uderzy po kieszeni
Ceny pelletu zwalają z nóg
Ostatnio pan Marcin chciał dokupić pelletu na zimę, ale poddał się, gdy zobaczył ceny. „Proszę zapytać w ministerstwie, czemu płacimy 2,5 tys. zł za paletę” – napisał do naszej redakcji.
Zaglądamy do cenników w internecie i rzeczywiście: cena brutto za 1 paletę pelletu od popularnego polskiego producenta to dokładnie 2465,10 zł.
– Przerzuciliśmy się na owies – przyznaje pan Marcin, z którym skontaktowaliśmy się, żeby porozmawiać o kosztach ogrzewania. – Wiem, że to w pewnym sensie świętokradztwo, bo zboże to zboże, ale co robić?
Owies zyskuje na popularności jako zamiennik pelletu
Wykorzystywanie owsa jako źródła energii i ciepła ma długą tradycję, choć dawniej – ze względu na dostępność tańszych i wydajniejszych paliw – decydowali się na to głównie rolnicy. Obecnie jednak, w obliczu niedoborów węgla oraz drastycznych podwyżek cen tradycyjnych surowców i pelletu, alternatywne metody ogrzewania budynków zyskują na popularności.
Uściślijmy przy tym, że chodzi o owies opałowy – czyli o ziarno gorszej jakości, często przeznaczone na paszę. W internecie można znaleźć oferty w przedziale cenowym od ok. 500 do 750 zł za tonę owsa opałowego. – Właśnie tyle zapłaciłem: 750 zł za tonę – mówi nasz czytelnik.
Jak dodaje, nie każdy piec spali owies opałowy, ale urządzenie, które on posiada, „robi to idealnie”.
– Efekt uboczny jest taki, że zapach jest jak w piekarni, ale za to jest taniej niż w przypadku pelletu – mówi.
Nie każdy piec spali owies
Pan Marcin posiada piec do gazowania drewna (z możliwością podpięcia palnika do spalania na biomasę) 5 klasy, czyli o wysokim standardzie, ze zmienną geometrią rusztu (czyli z ruchomym rusztem). Na razie miesza owies z pelletem w stosunku 1:3 lub 2:3. – Najpierw używałem tej mieszanki tylko do podgrzewania wody, ale od dwóch dni piec sam się załącza i ogrzewa dom. Zmieniłem mu tryb pracy, bo temperatura w Karkonoszach nocą o tej porze roku spada już do 5 stopni – wyjaśnia.
Poszukujący tańszych alternatyw dla pelletu powinni pamiętać, że kotłów klasy 5, jak ten, który posiada pan Marcin, jest w polskich gospodarstwach domowych niewiele. W związku z tym warto sprawdzić, czy nasze urządzenie faktycznie nadaje się do spalania owsa. Musi ono spełniać kilka warunków: mieć wspomniany ruchomy lub obrotowy ruszt, posiadać system automatycznego czyszczenia, a także regulacji powietrza pod spalanie zboża (zboże ma niską temperaturę topnienia popiołu, przez co mogą powstawać twarde spieki – a te mogą zablokować palnik).
Trzeba też uważać na warunki gwarancji producenta, bo wielu z nich wskazuje, że w przypadku uszkodzeń spowodowanych stosowaniem innego rodzaju paliwa nie będą serwisować urządzenia.
Wartość opałowa owsa to 15–19 MJ/kg (megadżuli na kilogram), co plasuje jego kaloryczność nieco poniżej standardowego pelletu. To oznacza, że aby uzyskać tyle ciepła, ile wygeneruje nam jedna tona pelletu, trzeba zużyć nieco ponad tonę owsa. – I tak jest taniej – podsumowuje pan Marcin.
Trudna sytuacja na rynku pelletu
Pod koniec sierpnia Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) poinformował, że z jego analiz wynika, iż obecne wysokie ceny pelletu są powodowane przez wysoki popyt połączony z niską podażą, a nie przez nielegalne praktyki rynkowe. Urząd zaznaczył również, że działania zaradcze mające obniżyć dotkliwość wysokich cen leżą po stronie rządu, zwłaszcza Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Energii.
Polska Rada Pelletu w lipcu br. przekazała, że w porównaniu z czerwcem 2025 r. średnie ceny detaliczne certyfikowanego pelletu A1 (najwyższej jakości pellet do stosowania w kotłach i piecach w gospodarstwach domowych wzrosły o 20–30 proc. Rada zaapelowała jednocześnie o wprowadzenie ulgi podatkowej dla nabywców pelletu do celów ogrzewania.
Więcej pieniędzy w „Czystym Powietrzu”, ale diabeł tkwi w szczegółach. Ekspert o brakach
Ministerstwo Energii w stanowisku przesłanym Polskiej Agencji Prasowej podkreśliło, że ceny pelletu utrzymują się powyżej ubiegłorocznego poziomu m.in. z powodu rosnącego popytu, ograniczonej dostępności biomasy i wyższych kosztów produkcji. Z kolei resort klimatu zwrócił uwagę na nasilającą się konkurencję o trociny, zrębki i wióry – produkty uboczne przerobu drewna.
Może zainteresuje Cię także:

