Reklama
Reklama

Reklama

Cenzura spotkania z Jakim i Bocheńskim? Uniwersytet zaprzecza

Reklama

"Cenzura", "Biblioteka wypowiedziała nam sale" – europosłowie Prawa i Sprawiedliwości zarzucają Uniwersytetowi Wrocławskiemu próbę zablokowania spotkania ze studentami uczelni. Finalnie i tak zorganizowali debatę przed budynkiem biblioteki uniwersyteckiej. W rozmowie z Zero.pl rzeczniczka uczelni Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz podkreśla, że politycy nie mieli żadnej wiążącej umowy na wynajem sali.

Europosłowie Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński podczas dyskusji z cyklu "#zmiennaszezdanie" przed Biblioteką Uniwersytecką we Wrocławiu.
Europosłowie Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński podczas dyskusji z cyklu "#zmiennaszezdanie" przed Biblioteką Uniwersytecką we Wrocławiu. (fot. Maciej Kulczyński / PAP)
  • Europosłowie PiS zorganizowali spotkanie z wyborcami przed budynkiem biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego.
  • Jak przekonywali, uczelnia wypowiedziała im wynajem Sali, mimo wcześniejszej zgody.
  • Rzeczniczka uczelni podkreśla w rozmowie z Zero.pl, że politycy nie mieli wiążącej umowy na wynajęcie sali.

Reklama

Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości spotkali się z mieszkańcami Wrocławia. We wtorek wieczorem, przed budynkiem biblioteki uniwersyteckiej, zorganizowali dyskusję inaugurującą cykl "Zmień nasze zdanie". Przyszło ok. 200 osób – głównie zwolenników PiS.

"Biblioteka wypowiedziała nam sale – mimo wcześniejszej zgody, a komercyjnie wynajmują wszystkim. To samo było na innych wydziałach tej uczelni" – tłumaczył wcześniej Patryk Jaki w mediach społecznościowych.


Reklama

Uniwersytet: Nie było podpisanej umowy

"Tłumy studentów czekają na Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego. Pomimo cenzury wprowadzonej przez Uniwersytet Wrocławski spotkanie się odbędzie" – relacjonował w serwisie X Wojciech Gnat, wrocławski działacz PiS.


Reklama

Wcześniej, 19 lutego na profilu Prawa i Sprawiedliwości pojawił się film Bocheńskiego – Lewica oszalała. Chce doprowadzić do cenzury, chce nam uniemożliwić wchodzenie na uczelnie – twierdził europoseł.

W rozmowie z Zero.pl rzeczniczka uczelni Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz podkreśla, że politycy nie mieli żadnej wiążącej umowy na wynajęcie sali. Z jej relacji wynika, że nie dopełnili wymaganych procedur.

– Pojawiły się plakaty m.in., z informacją o spotkaniu w bibliotece uniwersyteckiej, ale nie było podpisanej umowy. Uniwersytet jest uczelnią otwartą na dyskusje – mówi Górowicz-Maćkiewicz. Wcześniej na facebookowym profilu uczelni pojawiło się oświadczenie.


Reklama

"Szulerom nie można powierzyć nawet gwoździ"

Jak relacjonował Fakt, na spotkaniu przed biblioteką nie zabrakło krytyków Jakiego i Bocheńskiego. Przynieśli transparenty z napisami: "Za zamach na ustrój RP: Kaczyński i Ziobro Wronki czekają" czy "Szulerom nie można powierzyć nawet gwoździ, bo albo połamią albo pogubią, albo rozkradną, tak działa nieRząd".


Reklama

Jeszcze zanim spotkanie się rozpoczęło, z przeciwnikami zmierzył się Bocheński. – Ja panią zapraszam, ja chętnie z panią podyskutuję. Będzie pani mogła powiedzieć, co pani chce, tu jest pełna wolność słowa – zwrócił się do jednej z kobiet z plakatami (cytaty za Faktem).

– Umie pan czytać? To proszę przeczytać – odpowiedziała. Kobieta zaczęła mówić m.in. o nadużyciach w Kościele.

– Jeżeli ktoś się tak zachował – nieważne, czy jest księdzem, czy jest rabinem, czy zwykłym obywatelem – ma obowiązek zgłosić do organów ścigania informację. Ale jeżeli jednostka tak zrobiła, to dlaczego pani obciąża od razu cały Kościół? – zapytał Bocheński.


Reklama

"Zmień nasze zdanie" cykl spotkań z politykami PiS

Cykl organizują Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki i Przemysław Czarnek. Wszyscy ci politycy są wymieniani w mediach jako twarze przyszłej kampanii wyborczej PiS przed wyborami parlamentarnymi. Ich nazwiska pojawiają się również na nieformalnych listach kandydatów na premiera.


Reklama

"Idziemy na uniwersytety, idziemy rozmawiać ze studentami, żeby pokazać, że konserwatyści, ludzie prawicy mają świetny pogląd na Polskę" – wyjaśniał Tobiasz Bocheński we wcześniej wspomnianym filmie na profilu Prawa i Sprawiedliwości na X.

"Jeżeli ktoś się z nami nie zgadza, to niech przyjdzie i zmieni nasze zdanie" – mówił.
Jak tłumaczył, politycy chcą przekazywać konserwatywne wartości i przekonywać, że w Polsce jest alternatywa dla lewicy.


Reklama