
Jest kolejna reakcja na aferę, której bohaterką jest Rzecznik Praw Dziecka. Prawo i Sprawiedliwość złoży wniosek do Sejmu o odwołanie Moniki Hornej-Cieślak.
- PiS zarzuca RPD sprzeniewierzenie się złożonemu ślubowaniu i powołuje się na sprawę rodziny z Białołęki.
- Wcześniej wniosek o odwołanie rzeczniczki zapowiedział Rozwój Plus.
- Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców, krytycznie oceniając działania podjęte wobec rodziny.
Reakcja na opisaną przez nas aferę z Rzecznik Praw Dziecka
W środę opublikowaliśmy artykuł opisujący działanie Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak wobec rodziny z warszawskiej Białołęki. Opisana przez na sytuacja miała miejsce 14 sierpnia 2026 r. Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka szarpnęła swoje dziecko i krzyczała na nie. Zwróciła matce uwagę i została zwyzywana. Kobieta tłumaczyła później, że dziecko nagle weszło na jezdnię, a jej reakcja wynikała ze strachu o jego bezpieczeństwo.
W całej sprawie szczególnie poważne wątpliwości budzi możliwość osobistego zaangażowania Rzecznik w doprowadzenie do określonego rozstrzygnięcia po konflikcie z matką dzieci oraz podejmowanie kolejnych działań mimo wcześniejszych ocen sądu, kuratora i policji.
Cala sprawa wzbudziła ogromne emocje i reakcje wielu środowisk.
Pismo z wnioskiem do Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o odwołanie Moniki Hory–Cieślak przygotowało również PiS. Jest to już druga partia, która zareagowała na wykrytą przez nas aferę. Wcześniej, poseł Rozwoju Plus, Paweł Jabłoński, złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z działaniami urzędniczki. Wniósł również o zabezpieczenie dowodów i wszczęcie procedury uchylenia Monice Horny–Cieślak immunitetu.
Czytaj także: Do odebrania dzieci wykorzystano wytrych prawny? Tak ekspert mówi o sprawie Hornej-Cieślak
Argumentacja PiS
Jak czytamy w piśmie, powodem złożenia wniosku o odwołanie jest „Sprzeniewierzenie się przez Monikę Hornę-Cieślak złożonemu ślubowaniu”
We wniosku przedstawiono następujące argumenty: „Według opublikowanych informacji po zdarzeniu, którego świadkiem była Rzecznik Praw Dziecka, policja dokonała sprawdzenia sytuacji rodziny i nie znalazła podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Także sąd rodzinny nie zdecydował o zastosowaniu takiego środka, a przeprowadzony w trybie pilnym wywiad kuratora sądowego również nie miał wykazać konieczności natychmiastowego umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej"
Przypomnijmy, że sąd stanowczo stwierdził, że nie było podstaw ku odebraniu dzieci, a presję mogła wywierać sama urzędniczka.
Wniosek odwołuje się do decyzji sądu
We wniosku wskazano na rozstrzygnięcie sądu rodzinnego:
„Szczególnie istotne znaczenie ma późniejsze rozstrzygnięcie sądu rodzinnego. Sąd, badając następnie sprawę, nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. Rzecznik Praw Dziecka nie może służyć wywieraniu presji na inne organy państwa. Jego szczególna pozycja ustrojowa nakłada na osobę pełniącą tę funkcję obowiązek zachowania najwyższych standardów bezstronności. W ocenie wnioskodawców swoimi działaniami Rzecznik Praw Dziecka sprzeniewierzyła się złożonemu ślubowaniu."
Wątpliwości budzi oddzielenie małych dzieci od rodziców
„Z opublikowanych informacji wynika, że sąd uznał nagłe odseparowanie tak małych dzieci od rodziców za rozwiązanie mogące powodować poważne konsekwencje emocjonalne i psychologiczne.”
Pod wnioskiem podpisało się 31 senatorów Prawa i Sprawiedliwości

