Reklama
Reklama
Reklama

Wyciek z prokuratury w sprawie Kacprzyka? Influencerka ujawnia, śledczy bagatelizują

TYLKO NA
olga-legosz-poziom
Prokuratura bagatelizuje informacje ze śledztwa opublikowane przez internautkę. Zdaniem rzecznika prokuratury to medialne plotki. (fot. Marcin Obara/PAP/Shutterstock)

Znana internautka Olga Legosz pochwaliła się w internecie znajomością zeznań kluczowego świadka w postępowaniu dotyczącym Szpitala Południowego i Dawida Kacprzyka. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała Zero.pl, że nie będzie komentowała plotek.

  • Olga Legosz, występująca w internecie jako Nomadmum81, to influencerka. Jest też przyjaciółką rzeczniczki praw obywatelskich Sylwii Gregorczyk-Abram.
  • Legosz wielokrotnie wypowiadała się na temat sytuacji w Warszawskim Szpitalu Południowym. Broniła byłą już prezes szpitala Annę Łukasik, a krytykowała Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii. Łukasik pracowała z mężem Legosz, Pawłem, w dyrekcji innego szpitala.
  • Legosz 22 września 2026 r. w portalu X wskazała, że Emil Jędrzejewski nie przedstawił prokuraturze dowodów na udział Dawida Kacprzyka w przyczynieniu się do śmierci pacjentów Warszawskiego Szpitala Południowego. Zaznaczyła, że wie to z trzech źródeł.
  • Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba twierdzi, że nie będzie komentował plotek i niepotwierdzonych informacji. Postępowania w sprawie ewentualnego wycieku nie będzie.

Warszawskie jednostki prokuratury prowadzą kilka śledztw i dochodzeń w sprawie sytuacji w Warszawskim Szpitalu Południowym. Jedno z kluczowych, prowadzone w samej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, dotyczy Dawida Kacprzyka. Jednym ze sprawdzanych wątków jest zaś to, czy postawa młodego lekarza nie zagrażała zdrowiu i życiu pacjentów. Taki zarzut Kacprzykowi postawił jego były współpracownik, Emil Jędrzejewski.

Jędrzejewski powiedział to najpierw w Kanale Zero, a kilka dni później złożył obszerne zeznania w prokuraturze.

21 września 2026 r. Kanał Zero opublikował nagranego Dawida Kacprzyka. Na nagraniu młody lekarz mówi, że całą aferę wokół siebie i Szpitala Południowego ma w dupie. Żałuje jedynie tego, że chwilowo nie może jeździć swoim Porsche Panamera 4.

22 września 2026 r. Kacprzyk, za pośrednictwem swojej prawniczki, przekazał mediom informację, że Emil Jędrzejewski w ramach toczącej się sprawy cywilnej między mężczyznami wycofał swoje zarzuty. Jędrzejewski zaprzeczył. Mówi, że podtrzymuje wszystko, co powiedział na temat Kacprzyka.

Reklama
Reklama

Tego samego 22 września 2026 r. Olga Legosz w portalu X stwierdziła jednak, że Jędrzejewski nie zarzuca już Kacprzykowi czynów narażających pacjentów na utratę zdrowia lub życia. I że Jędrzejewski żadnych dowodów nie przedstawił prokuraturze. Podparła się wiedzą z trzech różnych źródeł.

Tajemnica przed Kacprzykiem

Sprawa Szpitala Południowego i Dawida Kacprzyka jest szeroko komentowana przez polityków i opinię publiczną. Często pojawia się pytanie, dlaczego Dawid Kacprzyk przez ponad trzy miesiące nie został nawet przesłuchany.

Prokurator generalny Waldemar Żurek oraz przedstawiciele stołecznej prokuratury okręgowej wskazywali, że pragmatyka postępowania jest taka, by osobę, co do której mogą być zarzuty, przesłuchać na końcu. Chodzi między innymi o to, by już wszyscy świadkowie byli przesłuchani, a taka osoba nie znała ich zeznań.

- Gdybyśmy teraz przesłuchali Dawida Kacprzyka jako świadka, wiedziałby, jaką wiedzą procesową dysponujemy – wskazał prokurator Skiba w rozmowie z Polską Agencją Prasową z lipca 2026 r.

Szkopuł w tym, że obecnie mamy jeden z dwóch wariantów: albo znana internautka zmyśliła swoje twierdzenia, albo doszło do wycieku informacji. Informację o tym, co zeznał Jędrzejewski, ma sam Jędrzejewski oraz ma prokuratura. Wątpliwe jest, by świadek postanowił przekazać swoje zeznania krytykującej go internautce, to nawet przyjmując ten wariant, Olga Legosz wskazała, że ma trzy różne źródła. Nie można więc wykluczać wariantu, w którym informacja pochodzi od prokuratorów – albo bezpośrednio, albo pośrednio (to znaczy prokurator przekazuje ją komuś, ten ktoś kolejnej osobie, aż dociera ona do internautki).

Reklama
Reklama

Jeśli informacja opublikowana przez Legosz jest prawdziwa, dodatkowo zastosowanie powinien znaleźć art. 241 par. 1 kodeksu karnego. Stanowi on, że kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Prokuratura nie wyjaśni, czy doszło do wycieku

Zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową w Warszawie o informacje przekazane przez Olgę Legosz. Rzecznik Piotr Antoni Skiba przekazał nam, że prokuratura nie komentuje pojawiających się w przestrzeni medialnej plotek i niepotwierdzonych informacji.

– Nie widzimy podstaw na dokonanie oceny karnoprawnej przywołanego przez Pana wpisu w ramach postępowania przygotowawczego. Śledztwo trwa, czynności są prowadzone intensywnie i terminowo – wskazuje Skiba.

W pierwszej połowie października planowana jest konferencja prasowa podsumowująca dotychczasowe ustalenia prokuratury w sprawach dotyczących nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym. 

Kluczowe postępowania dotyczą odpowiedzialności Dawida Kacprzyka – czy popełniał błędy medyczne, w tym czy przegapił zawał u 61-letniej kobiety, czy pobierał nienależne mu wynagrodzenie, a także czy powoływał się na wpływy (tak twierdzili jego byli współpracownicy, w tym prezes zarządu szpitala Anna Łukasik).

Reklama
Reklama