Szkoła Główna Handlowa opublikowała pierwsze badanie „GGP-PL: Generacje i Rodziny”, które można uznać za najważniejsze w dziedzinie polskiej demografii. Wynika z niego, że Polacy zdecydowanie deklarują chęć posiadania dzieci, jednak liczba potomstwa odbiega od tych deklaracji. Badanie pokazuje również, że jednym z głównych problemów jest brak partnera lub partnerki. Jest to w pełni zgodne z opinią części osób zajmujących się demografią, w tym moją. Przejdźmy jednak do konkretów.
Bon mieszkaniowy za dziecko? Pomysł dobry, ale do poprawy
Idealna liczba dzieci według Polaków?
Osoby posiadające rodzeństwo uznają, że idealna liczba dzieci to 2,1 (wartość uśredniona), natomiast te, które rodzeństwa nie posiadają – 1,8. Z kolei osoby z miast liczących ponad 500 tys. mieszkańców za idealną liczbę dzieci uznają 2,0, mieszkańcy mniejszych miast – 2,1, a mieszkańcy wsi – również 2,1.
Dane te nie są w żaden sposób zaskakujące i potwierdzają wnioski płynące z wielu innych badań czy raportów. Jednak bardzo istotne są kolejne wnioski dotyczące idealnej liczby dzieci. Osoby posiadające partnera uważają, że idealnie jest mieć 2,2 dziecka, natomiast wskaźnik ten w przypadku singli spada do 1,9. To oznacza, że osoby w związkach za idealną liczbę dzieci uznają wartość o 15 proc. wyższą niż single. Jest to różnica, która na pierwszy rzut oka wydaje się niewielka, jednak wbrew pobieżnej ocenie jest ona zasadnicza. A to dlatego, że wartość 2,2 jest powyżej poziomu zastępowalności pokoleń, a 1,9 – poniżej.
Drugim bardzo istotnym wnioskiem jest to, że osoby nieposiadające dzieci oraz te, które posiadają jedno dziecko, za idealną liczbę dzieci uznają 1,9.
Badanie uprawdopodabnia moje stwierdzenie, że kluczowym elementem polityki demograficznej powinna być likwidacja barier dzietności przy pierwszym dziecku. Dodatkowo osoby mające dwoje lub więcej dzieci za idealną liczbę wskazują 2,5, co jeszcze bardziej potwierdza moje twierdzenie, że samym wsparciem dla rodzin wielodzietnych demografii nie poprawimy.
Demograficzny przełom? „Słabnie odraczanie decyzji”
Ile dzieci chcą mieć młodzi bezdzietni?
Bardzo pozytywnym sygnałem dla polskiej demografii jest fakt, że młodzi bezdzietni (w wieku 18–35 lat) chcą mieć dzieci. Aż 16 proc. chce mieć troje dzieci, 44 proc. – dwoje, 7 proc. – jedno, a jedynie 9 proc. nie chce mieć dzieci.

Są to bardzo dobre wiadomości, ponieważ statystycznie osoby, które nie mają dzieci, chcą mieć ich praktycznie tyle samo, ile mają osoby posiadające dzieci.
Zapaść demograficzna. Ekspert: Migranci nas nie uratują
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Jeżeli osoby, które posiadają dzieci, mają ich średnio 1,9, a osoby, które dzieci nie mają, w zdecydowanej większości chcą je mieć, to dlaczego dzietność w Polsce oscyluje w okolicach 1,1 dziecka na kobietę? Wyniki przeprowadzonego badania pokazują jednoznacznie, że jednym z głównych problemów jest samotność wśród młodych. Badanie wskazuje, że:
- 51 proc. kobiet i 68 proc. mężczyzn w wieku 18–24 lat nie jest w żadnym związku,
- 21 proc. kobiet i 36 proc. mężczyzn w wieku 25–34 lat nie jest w żadnym związku.
Powyższe odsetki są stosunkowo wysokie, szczególnie jeśli do osób niebędących w związku dodamy te, które nie mieszkają z partnerem lub partnerką. Wówczas:
- 78 proc. kobiet i 90 proc. mężczyzn w wieku 18–24 lat nie mieszka z partnerem lub nie jest w związku,
- 27 proc. kobiet i 42 proc. mężczyzn w wieku 25–34 lat nie mieszka z partnerem lub nie jest w związku.
Oznacza to, że mamy relatywnie wysoki odsetek osób, dla których brak towarzysza życia lub wspólnego z nim zamieszkania stanowi znaczące utrudnienie w podjęciu i realizacji decyzji prokreacyjnej.
Co ciekawe, z wiekiem proporcje się odwracają i to kobiety częściej są samotne niż mężczyźni, co dowodzi, że kobiety nadal wiążą się ze starszymi mężczyznami, a mężczyźni umierają młodziej niż kobiety.
Demografia, głupcze! Według prezydenta kryzys dzietności zaczyna się w głowach
Obowiązki domowe – zagadnienie niedoceniane
Mocno niedocenianym aspektem w demografii jest podział obowiązków domowych. Jest on istotnym elementem procesów demograficznych, ponieważ pary dzielące się obowiązkami budują większe poczucie stabilności, natomiast te, w których jedna ze stron jest nimi szczególnie obciążona, są mniej skłonne do podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka.
Wynika to z faktu, że osoba, która wykonuje najwięcej obowiązków domowych (najczęściej jest to kobieta), świadomie lub podświadomie czuje, że narodziny dziecka znacząco zwiększą jej obciążenie pracą. Stąd wśród państw rozwiniętych te, w których obowiązki są w miarę równomiernie rozłożone, często mają wyższą dzietność niż kraje, w których są one scedowane na jedną osobę. Niestety badanie wykazuje, że najczęstszym powodem kłótni w polskich związkach są właśnie obowiązki domowe.

Jakie z tego wnioski? Polacy (przynajmniej deklaratywnie) chcą mieć dzieci, jednak bariery dzietności im to uniemożliwiają. Jedną z największych barier jest kwestia posiadania partnera lub partnerki, która (znów: w mojej opinii) wynika z nierównowagi płci w migracji do większych ośrodków miejskich, wyzwań stojących przed młodymi na rynku nieruchomości, postępującej epidemii nadwagi i otyłości oraz zaniku umiejętności społecznych, wynikającego z coraz większego wpływu świata cyfrowego na życie młodych.


