Reklama
Reklama
Reklama

Zapaść demograficzna. Ekspert: Migranci nas nie uratują

Napływ cudzoziemców może chwilowo złagodzić skutki starzenia się społeczeństwa, ale nie odwróci kryzysu demograficznego w Polsce – ocenia ekspert ds. demografii Mateusz Łakomy. Jego zdaniem jedynym trwałym sposobem na zatrzymanie niekorzystnych zmian jest wzrost dzietności, a długotrwałe opieranie gospodarki na zagranicznych pracownikach może ograniczyć jej rozwój.

The,Crowd,Of,Wooden,Figures,Of,People.,Concept,Of,Business
Zdjęcie ilustracyjne. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Polska straciła w ciągu roku 159 tys. mieszkańców, a liczba urodzeń nadal spada.
  • Według wyliczeń ZUS potrzeba ok. 300 tys. nowych pracowników z zagranicy rocznie, by utrzymać obecne proporcje demograficzne.
  • Mateusz Łakomy wskazuje, że jedynym trwałym rozwiązaniem jest zwiększenie dzietności.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba ludności Polski na koniec czerwca spadła o 159 tys. rdr do 37,243 mln. Tempo ubytku rzeczywistego w I półroczu wyniosło minus 0,24 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców Polski ubyły 24 osoby (wobec 23 osób przed rokiem). Ze wstępnych danych wynika, że w I półroczu zarejestrowano ok. 115,0 tys. urodzeń żywych, tj. o ok. 1 tys. mniej niż rok wcześniej.

„To jest dopiero początek tych spadków”

– Pamiętajmy, że ten spadek o 159 tysięcy jedynie łagodzi obraz kryzysu demograficznego. To jest dopiero początek tych spadków, który jest łagodzony przez wydłużającą się w Polsce średnią długość życia - zaznaczył w rozmowie z PAP Mateusz Łakomy, dyrektor nowo powołanego Programu Demograficon w Polskim Towarzystwie Gospodarczym, ekspert ds. polityki demograficznej i dzietności.

Nie będzie miał kto walczyć. Demografia i zdrowie młodych rozbrajają Polskę

Reklama
Reklama

Rozmówca PAP, zapytany o to, czy migracja byłaby w stanie odwrócić negatywny trend demograficzny, zaprzeczył, podkreślając, że jest to niemożliwe ze względu na skalę kryzysu. Zaznaczył, że według wyliczeń ZUS, utrzymanie obecnego poziomu współczynnika obciążenia demograficznego wymagałoby przyrostu cudzoziemców w wieku produkcyjnym w liczbie ok. 300 tys. rocznie. Podkreślił jednak, że choć nie jest to sposób na rozwiązanie kryzysu, to może wpływać na jego łagodzenie.

Zapytany o to, czy widzi jakąkolwiek szansę na odwrócenie trendu demograficznego, podkreślił, że szansa jest, jednak problem ma charakter długoterminowy. Przyznał również, że im dłużej będziemy odkładać podejmowanie działań prodemograficznych, tym głębszy będzie w przyszłości sam kryzys. Zaznaczył jednak, że sposobem na rozwiązanie problemów demograficznych jest wyłącznie wzrost dzietności.

„Dokładnie tyle brakowało nam urodzeń..”

Łakomy podkreślił również, że problemy demograficzne Polski mają negatywny wpływ m.in. na rynek pracy.

– Prowadziłem wyliczenia, z których wynikało, że w stosunku do szczytu liczby osób w wieku produkcyjnym, który mieliśmy w 2010 roku, do czasów obecnych, liczba osób w wieku produkcyjnym spadła w Polsce o ponad 3 miliony. Dokładnie tyle brakowało nam urodzeń w latach 90. i 2000. Oznacza to, że gdyby dzietność wtedy była wyższa, mogliśmy tej luki nie mieć - zaznaczył.

Reklama
Reklama

Zdaniem eksperta, w obliczu malejącej liczby osób w wieku produkcyjnym, sprowadzanie cudzoziemców do pracy dla konkretnych firm byłoby ratunkiem, choć dla całej gospodarki paradoksalnie mogłoby okazać się pułapką.

– Napływ pracowników podejmujących prace proste może sprzyjać utrzymywaniu przez dłuższy czas modelu gospodarczego, polegającego na konkurowaniu niskimi kosztami pracy. To zniechęca do wprowadzania pewnych innowacji, automatyzacji i nowych rozwiązań zarządczych – zaznaczył.

Podkreślił jednak, że w przypadku Polski, napływ pracowników z Ukrainy pod wieloma względami dla gospodarki był pozytywny.

Demografia nie kłamie. Rozwijaj się albo giń

Reklama
Reklama

Są szacunki, które mówią, że migranci w Polsce, z których prawie trzy czwarte to są Ukraińcy, wyrabiają od 5 proc. do prawie 11 proc. PKB. To jest duży i zauważalny odsetek. Natomiast tych fal migracyjnych w następnych latach czy dekadach już nie będzie – zaznaczył.

Według GUS liczba cudzoziemców wykonujących w Polsce pracę wyniosła w końcu stycznia 2026 r. 1 mln 119 tys. osób, o 7,1 proc. więcej rdr. Najliczniejszą grupą obcokrajowców wykonujących pracę w Polsce byli obywatele Ukrainy. Według stanu na 31 stycznia było ich 757,7 tys. osób, tj. o 8,0 proc. (o 55,9 tys. osób) więcej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku, a o 1,8 proc. (o 14,1 tys. osób) mniej niż na koniec grudnia 2025 r. 

Reklama
Reklama